|
W CYBERPRZESTRZENI
Ostatnio „N.K.” straciła swój monopol. Przybywają nam coraz to nowe Portale społecznościowe. Logując się na nich nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkich, nie zawsze dla nas miłych, niespodzianek.
Otóż na jednych portalach możemy łatwo usunąć wszystkie niechciane przez nas komentarze, a na innych nie. Czasem nawet nie wiemy o istnieniu tych komentarzy. Nagle dowiadujemy się, że znajomi otrzymali jakieś info na nasz temat i teraz głosują, która cecha naszego charakteru jest najbardziej wspaniała lub paskudna, albo czy zażywaliśmy w przeszłości sterydy… Jesteśmy zaskoczeni, tylko my nie dostrzegliśmy tego info na naszym profilu. Dla innych było widoczne. Musimy się dobrze wgryźć w instrukcję obsługi aby znaleźć odpowiedni kwadracik gdzie to można zablokować. Blokada jednak nie powstrzyma już rozpoczętej dyskusji nad prawdziwymi bądź urojonymi faktami lub cechami naszego charakteru. Te dyskusje toczą się już poza naszym profilem. Nie mamy nad nimi kontroli…
Następny problem – nie na wszystkich portalach możemy zablokować skutecznie te informacje, którymi niekoniecznie chcemy się dzielić z innymi. Tak jest na przykład z datą urodzenia, która w większości portali jest możliwa do zablokowania, ale czasami mimo wprowadzenia blokady i tak przy nazwisku podawany jest wiek, więc pytam jaki z tego pożytek… No, chyba, że komuś zależy na tym aby nie ujawniać swego znaku zodiaku, bo jest na przykład Lwem, a chce uchodzić za Barana, albo odwrotnie.
Przypuszczam, że takich haczyków jest więcej. Na razie próbowałam się przebić przez „instrukcję obsługi” zaledwie kilku portali społecznościowych i muszę przyznać, że moje osobiste doświadczenia nie były najgorsze. Znam jednak kilka osób, które – już w pierwszych dniach pobytu w nowych wirtualnych społecznościach – zostały mocno „poobijane” i wyrażały potem publicznie swoje niezadowolenie. Takie sprawy kończą się czasami nawet zerwaniem dotychczasowych przyjaźni i wykasowywaniem znajomych z profilu albo nawet likwidacją profilu.
Paradoksalnie świat wirtualny okazuje się być silniejszym od realu i usiłuje narzucać nam swoje prawa.
Tak to jest, niespodzianki czyhają za każdym rogiem. Lepiej wiedzieć z góry co zaaprobowaliśmy logując się na danym portalu i klikając na kwadracik potwierdzający znajomość i akceptację regulaminu. Zrobiliśmy to przecież dobrowolnie. Nikt nas do tego nie zmuszał.
A planując zrobienie psikusa naszym znajomym – pamiętajmy, ze oni kiedyś zapewne zechcą się nam zrewanżować i nie wiadomo czy nasze poczucie humoru to wtedy wytrzyma.
Nie pozostaje nam nic innego tylko czytać dokładnie regulaminy i instrukcje. Przyznam, że bardzo tego nie lubię, ale jak mus – to mus.
Tekst pochodzi z mojego Bloga –
http://alternatywnyblog.blog.interia.pl
Jurata Bogna Serafińska 8.VIII.2009r.
Data dodania: 15.08.2009
Komentarze
|