|
PRAWO AUTORSKIE I PRAWO NIEDŹWIEDZIE
Prawo autorskie… czy zastanawiamy się co z niego wynika? Okazuje się, że jest często powszechnie łamane, a ci którzy je łamią czasem nie zdają sobie nawet z tego sprawy (albo udają, że są tego nieświadomi). Zdarza się to zwłaszcza w przypadku utworów niepublikowanych. Na przykład ktoś przeczytał swój tekst przyjacielowi i przez zapomnienie zostawił u niego rękopis, wydruk lub nośnik elektroniczny. Czy może to spowodować kłopoty? Otóż może. Ostatnio słyszałam o kilku takich przypadkach.
- Przypadek pierwszy. Przyjaciel w dobrej wierze postanowił opublikować utwór i zrobić w ten sposób niespodziankę autorowi. Udało mu się i zrobił w ten sposób niedźwiedzią przysługę, bowiem tekst był przeznaczony na konkurs (a na konkursy mogą być wysyłane tylko utwory niepublikowane)
- Przypadek drugi. Syn przyjaciela miał problem z tematem wypracowania. Ojciec sam podsunął mu tekst do wykorzystania. Nawet nie pomyślał, że w ten sposób przywłaszcza sobie cudzą własność.
- Przypadek trzeci jest podobny do drugiego z tą różnicą, że uczeń przerabia tekst po swojemu tworząc plagiat.
- Przypadek czwarty. Były przyjaciel nie przyznaje się, że jest w posiadaniu tekstu, a po pewnym czasie publikuje go pod swoim nazwiskiem, zmieniając tylko tytuł i pierwsze zdanie (prawdopodobnie ze względu na wyszukiwarkę).
Przypadki można mnożyć. Co z tego jednak wynika? Lepiej nie czytać nikomu swoich tekstów przed opublikowaniem w mediach. A jeśli już – to trzeba umieć odróżnić prawdziwego przyjaciela, któremu można zaufać, od zwykłych znajomych, których w ostatnich czasach nazywamy na wyrost (nie wiadomo dlaczego) przyjaciółmi.
A kto zasługuje na miano przyjaciela? Odpowiedź można znaleźć w wierszu naszego największego Wieszcza. Jest tam i o prawdziwej przyjaźni i o prawie niedźwiedzim.
Tekst pochodzi z mojego Bloga –
http://alternatywnyblog.blog.interia.pl
Jurata Bogna Serafińska 11.VIII.2009r.
Data dodania: 19.08.2009
Komentarze
|