|
Artur Judkowiak (creatoor) - Profesor
( czytaj )
Przesiąknięte wilgocią ubranie, zdawało się kleić do ciała. Jan z wysiłkiem podnosił nogę za nogą wkraczając na kolejne piętra. Po raz trzeci przełożył torbę do drugiej ręki, jakby chciał oszukać samego siebie wmawiając sobie, że nic nie niesie. Pomiędzy trzecim a czwartym piętrem zachwiał się i niebezpiecznie zawisnął na poręczy. Ta przejęła jego ciężar amortyzując upadek. Podjął starania by stanąć na równe nogi.
Artur Judkowiak (creatoor) - Tato
( czytaj )
Od samego rana gorączkowo wyczekiwałem przyjazdu Taty. Zawsze lubiłem gdy wracał ze swoich delegacji. Te powitania na dworcu, śmiech Mamy i odwiecznie niezmienne słowa na powitanie: Jak się masz Halinko?
Artur Judkowiak (creatoor) - Pechowiec
( czytaj )
Dochodziło już południe. Pół godziny temu ochrypły głos w megafonie oznajmił - Planowy przyjazd pociągu jest opóźniony o czterdzieści pięć minut... Zapaliłem kolejnego papierosa z pełną świadomością, że ten nałóg kiedyś mnie zabije. Od ponad tygodnia szukałem dogodnego miejsca. Nie bez powodu wybrałem właśnie ten rozjazd. Gdy inne sposoby okazały się nieskuteczne zostało mi zdać się na siły nie zależne ode mnie. wystarczy tylko jedna chwila.
Artur Judkowiak (creatoor) - Dzień Matki
( czytaj )
Intensywny zapach akacji przypominał mi o zbliżającym się dniu dziecka. Niezapomniana słodkawa woń zawsze kojarzyła mi się z tym dniem. Sam nie wiem dlaczego, nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Ale tak było już od trzydziestu trzech lat.
Artur Judkowiak (creatoor) - Poranek
( czytaj )
Ostatnie guziki koszuli dopinałem już na schodach. W ustach kończyłem przeżuwać kolejny kęs jabłka. Ze złością oblizałem oparzone kawą usta. Szybko zbiegłem na dwór i pędem rzuciłem się w kierunku przystanku autobusowego. Dlaczego ten przeklęty budzik nie zadzwonił na czas?!
|