Wojciech Kulawski      Info o Autorze

Wojciech Kulawski
Kochany Pan Miś [ czytaj ]

Niewielu znalazłoby się takich, którzy uwierzyliby w tę nieprawdopodobną historię. Ty również nie dałbyś wiary, co może wydarzyć się w dziecięcym pokoju. Pełnia księżyca na gwiaździstym niebie rozświetlała miasto i roztaczała ponurą aurę tajemniczości, jakby coś złego miało się wydarzyć. Gwar cywilizacji za dnia ciężki do wytrzymania, teraz zamienił się w sporadyczne odgłosy przejeżdżających samochodów, tramwajów i ludzkich rozmów...

Wojciech Kulawski
Tajemnica starego domu [ czytaj ]

Szczerząc zęby w grymasie wymuszonego uśmiechu urzędnik wysyczał - oto i on, czyż nie jest piękny? - O kurwa - skwitował z wyrafinowaniem Eryk - to jakaś stara rudera.
- No... ten tego - zająknął się urzędnik - może faktycznie wymaga lekkiego remontu, ale to wspaniały dom. Wejdźmy do środka a przekona się pan o jego zaletach....

Wojciech Kulawski
Zaginiona Agartha [ czytaj ]

Pustym wzrokiem spoglądała na czarną postać odprawiającą pogrzebowy rytuał. Wydawało jej się, że ogląda niemy film. Wprawdzie usta księdza wypowiadały jakieś słowa, jednak ona zupełnie ich nie słyszała. Pogrążona w żalu, który towarzyszył jej od chwili, gdy dowiedziała się o śmierci matki, obserwowała ludzi zgromadzonych dookoła trumny, udających smutek, ale w głębi duszy wyczekujących tylko końca ceremonii...

Wojciech Kulawski
Księga odrodzenia [ czytaj ]

Biegł najszybciej jak potrafił. Ciężkie buty uderzały o mokrą nawierzchnię wytwarzając charakterystyczny chlupot niosący się echem wzdłuż ulicy. Tysiące drobnych kropel rozbryzgujących się przy każdym kroku odbijało wykrzywione w odpychającym grymasie twarze odzwierciedlające tylko jedno pragnienie - dopaść ofiarę, zatopić zęby w jej ciele i choć na krótką chwilę zagłuszyć wszechogarniające uczucie niezaspokojenia przeszywające każdą komórkę ciała...

Wojciech Kulawski
Zamrożeni w czasie [ czytaj ]

Ubrana w liturgiczne szaty postać kroczyła majestatycznie wzdłuż długiego, obskurnego korytarza. Wlekący się bezwiednie za kapłanem dwaj nadzy mężczyźni oświetlani przygasającymi lampami przeciwlotniczego schronu przypominali zmarłych. Jakby przed chwilą wstali z grobu i przybyli wezwani na ceremonię chrztu ognia. Wystające żebra, przebarwienia na wyschniętej, matowej skórze nie pozostawiały złudzeń, że cierpieli na skrajne niedożywienie. Kilkudziesięciu wybranych stało wzdłuż ścian i obserwowało w skupieniu, jak apostoł podchodzi do dużego drewnianego stołu, zaimprowizowanego w pośpiechu na ołtarz, i bierze w rękę lśniący rytualny nóż z ręcznie inkrustowaną rękojeścią...