|
Monika Mazurek
Kto drogę skraca...
[ czytaj ]
Ewa Mroczek jechała swoim starym polonezem, próbując długimi światłami przebić się przez ścianę deszczu. Nie było to łatwe, gdyż deszcz lał nieustannie, na dworze było ciemno choć oko wykol, a poza tym Ewa znajdowała się w nieznanej sobie okolicy. Ze zdenerwowania trzęsły jej się ręce, co jeszcze nigdy dotychczas jej się nie zdarzało, gdyż z natury była opanowana. Popatrzyła we wsteczne lusterko i stwierdziła, że nikt za nią nie jedzie - nie było widać w ogóle żadnych pojazdów ani za nią, ani przed nią...
Monika Mazurek
Zapalniczka
[ czytaj ]
Obudził się w środku nocy. Właściwie sam nie wiedział teraz, dlaczego. Dookoła panowała cisza, nie słyszał nawet przenikliwych pisków puszczyka, co do tej pory było nieodłącznym elementem nocy na tej zabitej dechami wsi. Światło księżyca wpadało przez uchylone okno do pokoju, w tle słychać było tylko szum liści pobliskiego lasu. Ale to nie las był powodem jego obudzenia się. Więc co? ...
Monika Mazurek
Z lotu ptaka
[ czytaj ]
Dziewczynka skradała się pomiędzy starymi skrzynkami z narzędziami. Wszędzie leżały bezładnie porozrzucane łopaty, grabki, nożyce do przycinania żywopłotu i inne przedmioty, których przeznaczenia dziewczynka nie znała. Puszki z farbą, deski, gwoździe, siekiery, młotki, stare płachty i worki, a wszystko to przykryte grubą warstwą kurzu. Przez małe, brudne okienko pod dachem sączyło się światło powoli zachodzącego słońca. W starej szopie panował zaduch i smród stęchlizny. Firanki pajęczyn oblepiały dziewczynkę, gdy powoli i ostrożnie pokonywała przeszkody, starając się stąpać jak najciszej . Po co tutaj przyszła? Dla zabawy. Tak tylko dla żartu...
Monika Mazurek
Laleczka
[ czytaj ]
Natalia siedziała w kącie pokoju. Trzęsącymi się rękami ścierała z policzków płynące nieprzerwanym strumieniem łzy, przy okazji rozmazując po całej twarzy krew płynącą z nosa, kącików ust i rozciętego łuku brwiowego. Nikt nie mógł usłyszeć jej szlochania, bo nikogo żywego nie było w pobliżu. Powoli podniosła się z podłogi, na której klęczała, opierając się drżącą dłonią o ścianę. Na gładkiej pasteloworóżowej powierzchni pozostał krwawy ślad jej dłoni...
Monika Mazurek
Pierwszy stopień do piekła
[ czytaj ]
Nigdy w życiu nie pisałam pamiętnika. To znaczy kiedyś pisałam, nawet kilka, ale to zawsze było tylko kilka stron, a później cała ta zabawa mi się nudziła. Przepraszam, w końcu to mało istotne - kogo obchodzi moje pisanie lub niepisanie pamiętników! Pisząc te słowa chcę po prostu wyjaśnić, że mam czasami problemy z prawidłowym ubraniem myśli w słowa, niekiedy nie potrafię znaleźć odpowiednich środków, by wyjaśnić to, co chcę wyjaśnić. Na przykład teraz - marnuję kartkę i długopis pisząc jakieś nikomu niepotrzebne pierdoły zamiast zająć się konkretami! ...
Monika Mazurek
Miłość bez granic
[ czytaj ]
W klasie panował iście grobowy nastrój. Wszyscy mieli posępne miny; nikt nie żartował, nikt się nie śmiał, choć zazwyczaj było bardzo wesoło. Jedni na drugich spoglądali z pewną nieufnością, a czasami nawet z lekką obawą. Z rąk do rąk krążyło aktualne wydanie lokalnej gazety. Ale nikt nie czytał horoskopów, plotek z życia gwiazd czy dodatku sportowego. Wszystkich interesowała tylko pierwsza strona.
- Boże, dzisiaj kończymy tak późno! Ja nie chcę wracać sama do domu! - Kamila miała minę, jakby za chwilę miała się rozpłakać...
Monika Mazurek
Jawnogrzesznica
[ czytaj ]
Tak, to właśnie ja.
Ta sama, a jednak inna. Jedna twarz, dwie osoby ...
Współczesna Maria Magdalena i Joanna d'Arc.
Jedni znają jedną, inni znają drugą. Każdy myśli, że zna tę prawdziwą.
Tylko ja wiem, że obie są prawdziwe, obydwie żyją swoim własnym życiem. Raz pokazuje się jedna, raz druga. Nigdy jednocześnie.
Grzesznica i anioł w ludzkiej postaci ...
Monika Mazurek
Na włosku
[ czytaj ]
Impreza u Anki trwała w najlepsze. Wszyscy goście zaproszeni na urodziny bawili się doskonale. W wynajętej sali z głośników płynęła głośna muzyka. Część osób tańczyła, część siedziała przy stołach i coś jadła bądź piła. Sama jubilatka wirowała na parkiecie z coraz to innym partnerem. Tymczasem w barze obok stali bywalcy rozmawiali, przekrzykując głośną muzykę. Nikt prawie nie zwracał uwagi na ciemnowłosego chłopaka, który siedział przy stoliku w kącie. Prawie, bo jednak niektórzy z klientów baru spoglądali na niego z ciekawością...
Monika Mazurek
Babskie walentynki
[ czytaj ]
Ola siedziała w fotelu przed telewizorem. Bezmyślnie bawiła się pilotem i co chwila zmieniała kanały. Rozejrzała się po pokoju i do oczu znowu napłynęły jej łzy. Chcąc je wytrzeć zamaszystym ruchem, przewróciła niechcący prawie pustą butelkę po czerwonym winie. Zdążyła ją jednak złapać, nim ciemnoczerwony płyn wylał się na dywan. Pociągając nosem starła czerwoną serwetką niską ławę do sucha. ,,I tak nikt nie będzie jej już używał." - pomyślała Ola i łzy znów potoczyły się jej po policzkach.
- Cholera! Dlaczego ja mam takiego pecha w życiu? - pytanie Oli zawisło w powietrzu, bo nie było nikogo, kto mógłby na nie odpowiedzieć...
Monika Mazurek
Wrześniowa ulewa
[ czytaj ]
Za oknem znowu lało. Strugi wody spływały po szybie, prawie całkowicie zasłaniając i rozmazując widok za oknem. Ulka zasłoniła z powrotem firankę i usiadła na łóżku, przyciskając do siebie jak zawsze w takich chwilach pluszowego misia. „Kurde, jakie to wszystko jest głupie!”, pomyślała. Nie pierwszy raz dopadł ją taki podły nastrój. Zazwyczaj, gdy tylko niebo zaczynało szarzeć, a z chmur deszcz lał się strumieniami, Ulka miała wrażenie, jakby wszystko, nawet pogoda, sprzysięgło się przeciwko niej. Ostatnio też tak było...
|