|
MIESZKAŃCY SZAREGO BLOKU
Mścisław – od malarstwa do łóżka
Blok z wielkiej płyty… Szary blok…Taki twór istnieje w każdym dużym mieście i małym miasteczku. Na peryferiach wielkich aglomeracji istnieją osiedlowe blokowiska. Bez względu na kolor farby jaką je pomalowano – wszystkie one naprawdę są szare… Szare bloki. Ale ludzie, którzy w nich mieszkają mają kolorowe sny i marzenia. W szarym bloku mieszkała pani Wnuczkowa, która związała się z Rudym i zapłaciła za to tym, że wylądowała w domu opieki, Kaśka, która dobrze zarabia, na czarno, a także pan Mścisław artysta w różnych dziedzinach uważający się przede wszystkim za malarza.
Starszy pan. Siwy okularnik z wąsikiem. Przystojny, wysoki i szczupły. Jego ujmujący sposób bycia zachwyca wiele pań. – ach jaki inteligentny – wykrzykują. – I taki samotny – dodają po chwili. – A jakie ma ciekawe imię – ciągną dalej, bowiem starszy pan ma na imię Mścisław.
Nawiasem mówiąc Mścisław wcale nie uważa się za starszego pana. Dba o swoją kondycję i wygląd ponieważ traktuje te atrybuty jak inwestycję w teraźniejszość i przyszłość.
Mścisław nie musi pracować ani grać na giełdzie aby mieć wszelkie dostępne luksusy świata tego. On po prostu stawia na … kobiety. Kilka lat temu owdowiał – nie kłamie więc kiedy robi smutną minę i mówi o samotności obrzucając przy tym powłóczystym spojrzeniem damę, którą akurat adoruje. Zachowuje się elegancko i subtelnie. Tylko … nie zaprasza do kina, teatru, kawiarni. Nie zaprasza nigdzie, bo ma właśnie przejściowe trudności. Ale snuje miraże gdzie to już niedługo zaprosi damę swego serca. Poza tym roztacza wizję tego jaki wspaniały obraz mógłby namalować gdyby tylko pani zechciała mu pozować. Najlepiej nago dodaje cichym głosem jakby się wstydził tego co mówi.
No i zgodnie z przewidywaniami Mścisława – serce damy topnieje jak wosk. Dama omdlewa i zaprasza swego rycerza na obiad, kolację, a nawet śniadanie. Po śniadaniu czuje się już o wiele pewniej niż przed kolacją. I właśnie wtedy, kiedy obydwoje leżą w łóżku, zaczyna dzwonić komórka Mścisława. Mścisław jest speszony, odpowiada monosylabami. W końcu zaczyna się pośpiesznie ubierać, przeprasza i wybiega powtarzając słowo syn, syn…
Dama czuje się zawiedziona, ale czeka i tęskni. Snuje plany na przyszłość. Marzy o tym, że kochanek naprawdę namaluje już niedługo jej przepiękny akt. – Na pewno potrafi to zrobić tak, że będę wyglądać młodo i powabnie – myśli i czerwieni się z radości. Po kilku godzinach dzwoni do swego amanta. I tu przykra niespodzianka. Jej (?) facet rozmawia lodowatym głosem. Wieczorem jednak przychodzi bez uprzedzenia i stara się być znowu najczulszym kochankiem. Tłumaczy, że syn (czterdziestolatek) nie może dojść do siebie po śmierci matki i on Mścisław nie może mu w jego obecnym stanie przedstawić damy swego serca. To mogłoby go załamać. – Jeśli chcesz być ze mną – musimy być dyskretni – dodaje.
A wiec żadnych wspólnych wyjść, żadnego pokazywania się publicznie. – Przecież tak nam tu dobrze – uśmiecha się ujmująco pałaszując ze smakiem kolację i popijając koniak, którego nie kupił. Mówiąc prawdę Mścisław wszystko przyjmuje ale niczego nie daje. Przynosi tylko … siebie, i to nigdy nie wiadomo na jak długo. Czasami deklaruje, że zostanie do rana, a wychodzi po godzinie z powodu tajemniczo dzwoniącej komórki. Z komórką się nie rozstaje i nigdy jej nie wyłącza. Zawsze odbiera, choćby zadzwoniła w trakcie najbardziej intymnych igraszek.
Dama jest w rozterce. Mścisław ją fascynuje, ale potrzebny jest jej nie tylko kochanek, ale i towarzysz, partner do spacerów i na wizyty do znajomych i silne męskie ramię podtrzymujące w codziennych trudach życia. Ale – postanawia być cierpliwa. Z jakim skutkiem?
Otóż po jakimś czasie prawda wychodzi na jaw. Mścisław adoruje jednocześnie co najmniej trzy panie. Dokonuje selekcji. Wszystkie panie muszą być samotne i mieszkać w takiej odległości od niego aby mógł pokonać w kilka minut trasę ze swojego mieszkania. Wszystkie są szczupłe i w podobnym wieku tzn. dziesięć do piętnastu lat młodsze od niego. Do tego jeszcze panie muszą być na odpowiednim poziomie intelektualnym, no i mieć chociaż tyle zasobów materialnych aby stać je było na dobre kolacyjki z alkoholem i na eleganckie prezenty.
Aby wyeliminować ewentualne pomyłki nasz amant mówi do wszystkich dam swego serca jednakowo, zawsze ciepło – najczęściej „kochanie”. Stosuje jeden dobrze opracowany szablon. Kiedyś w młodości studiował psychologię i ta wiedza bardzo mu się przydaje.
Prawdę da się ukryć tylko do czasu, nasz amant dobrze o tym wie, więc po jakichś dwóch tygodniach romansu przyznaje się każdej z pań, że jest uwikłany w kłopoty finansowe i nie może się z tego powodu rozstać z poprzednią partnerką. Po prostu nie ma kasy, którą musiałby jej oddać. Płaciła za jego leczenie przez kilka miesięcy, doglądała go w chorobie i on nie ma sumienia aby teraz tak nagle z nią zerwać.
Takie wyznanie mydli oczy i wprawia aktualne ofiary w stan niemożności podjęcia właściwej decyzji. Niejedna chętnie pożyczyłaby kochankowi pieniądze potrzebne do pozbycia się rywalki. Jednak damy wybierane przez Mścisława są dość inteligentne. Mścisław nie dostaje więc kasy. Chodzi jednak nadal na obiadki, kolacje i śniadanka. Kiedy chce – zostaje na noc. A jeśli zadzwoni najbogatsza z pań (która podobno jest jego szwagierką) – pędzi na łeb na szyję do siebie do domu…
Bo prawdopodobnie tylko ta najlepiej sytuowana dama – nie wie, że jest jedną z wielu. Nie wie i wiedzieć nie może, bo praktycznie Mścisław jest cały czas na jej utrzymaniu. Ona jedna nie musi spełnia kryterium co do urody. Ale to za jej pieniądze starszy pan spędza co roku wakacje w zagranicznych luksusowych kurortach. To ona płaci jego rachunki.
Pozostałe panie to już wiedzą, chociaż być może wolałyby nie wiedzieć. Czasami dla którejś z nich sytuacja staje się nieznośna i postanawia postawić kochankowi warunki. Oczywiście liczy na to, że Mścisław wybierze właśnie ją. Wtedy słyszy odpowiedź jakiej się nie spodziewała – Nie chcesz – twoja strata – oświadcza Mścisław ze smutnym uśmiechem i odchodzi.
W domu wyciąga listę kandydatek i zastawia sidła na kolejną samotną inteligentną i nienajgorzej sytuowaną. I gra zaczyna się od początku. Ta gra zajmuje Mścisławowi cały czas. Nie pamięta już kiedy ostatni raz malował. A może nigdy? Nie, to niemożliwe. Paniom bardzo imponuje, że jest artystą malarzem. A więc jest nim i będzie – przynajmniej w wyobraźni.
Mścisław zna Kaśkę mieszkającą piętro niżej. To osoba samotna, ale nie dla niego. Zbyt prosta, nieokrzesana, nie nadaje się do żadnej kulturalnej rozmowy, ani do gry miłosnej, no i do tego z rodziną. Mścisław ceni swą inteligencję i szuka pań wyłącznie na poziomie. Przeważnie są to malarki, dentystki, kustoszki muzeum…Ale wobec Kaśki też jest szarmancki. To mu się zawsze opłaci. Zrobił sobie u niej świecowanie uszu za pół ceny i kupuje czasem domowe kotleciki. Zarabia na tym, bo jego dobrze sytuowana dama zwraca mu za nie podwójną cenę.
Ktoś mógłby zapytać na co Mścisławowi te dodatkowe pieniądze. Otóż ma on swoje sekrety. Wie dobrze, że jego powodzenie zależy od kondycji fizycznej i seksualnej. Chodzi więc w sekrecie na przeróżne terapie, musi mieć na wszelki wypadek przeróżne środki pobudzające, a także najlepszego dentystę, masażystę, fryzjera od zagęszczania włosów, krawca… musi mieć wszystko, co tylko możliwe aby zatrzymać chociaż odrobinę bieg czasu.
Blok na peryferiach. Wygląda jak duże szare pudełko. Mieszkają tu przeróżni ludzie. Na pierwszym piętrze Kaśka z matką i córką, na drugim artysta malarz, którego można by też określić w mniej elegancki sposób, a na trzecim siwa starsza pani, którą sąsiedzi nazywają panią Wnuczkową. Ale to już zupełnie inna historia.
Jurata Bogna Serafińska
Data dodania: 17.08.2009
Komentarze
|