Mariusz Bober      Info o Autorze

Mariusz Bober
Rzeczy prozą pisane
Od autora
[ czytaj ]

„Rzeczy prozą pisane”, w całości, są inspiracją wyniesioną po lekturze „Pięknego Jelenia” Zdzisława Tadeusza Łączkowskiego i jak wcześniej wspomniałem ten tom, dedykowany jest właśnie, jeśli mi wolno tak napisać, przyjacielowi po piórze, choć pióro Zdzisława znakomite i mistrzowskie.
„Rzeczy prozą pisane”, z tego miejsca, można napisać, iż są cieniem tego, co znajduje się w tej znakomitej pozycji Łączkowskiego. Jego twórczość wpłynęła, znacząco, choć mi, jako młodemu autorowi, absolutnie niezręcznie jest napisać, że podjąłem się kontynuacji stylu tego znakomitego autora. Pozwolę sobie podziękować Tobie, za inspiracje a moja literacka niezręczność niech będzie drogą do Twojej, znakomitej i niedoścignionej...

Mariusz Bober
Rzeczy prozą pisane [ czytaj ]

Bracia i siostry. Rówieśnicy. Odważni w snach upadli na duchu. Powstańcie grzyby po deszczu przecież. Powstańcie zmordowani potem czoła. Padający ciałami na tapczany ziemi. Ciałami okrywacie ciała swoje w westchnieniach. Zasypiacie. Budzicie się rano w objęciach czasu jaki pozostał wam do potu do ciała tapczanu. Powstańcie czajnik woła. Padniecie później padniecie wieczorem. Lecz teraz powstańcie dzień już bliski.

Mariusz Bober
Bracia i siostry [ czytaj ]

Bracia i siostry. Rówieśnicy. Odważni w snach upadli na duchu. Powstańcie grzyby po deszczu przecież. Powstańcie zmordowani potem czoła. Padający ciałami na tapczany ziemi. Ciałami okrywacie ciała swoje w westchnieniach. Zasypiacie. Budzicie się rano w objęciach czasu jaki pozostał wam do potu do ciała tapczanu...

Mariusz Bober
Był sobie Dziad z Babą [ czytaj ]

Był sobie Dziad z Babą. Mieszkali w chacie pod lasem gdzie żywot skromny swój wiedli. Czasem Baba Dziada a czasem Dziad Babę po garbie okładał gdy żywot im się nie układał. Lecz mimo tych waśni zgodnie żyli...

Mariusz Bober
Była krucha [ czytaj ]

Była krucha jak wigilijny opłatek. Rozpuszczała się w ustach jak białe masło. Kiedy płakała rosy ustępowały jej pola. Kształt ramion sprawiał że płakały topole a wierzby plotły srebrne kosze na jej szaty. Strumyk ocierał się o jej stopy złociste miała. Talią bawiła się z linią horyzontu. Lało się białe wino. I była radość łąki i był śmiech ścieżki. Taka była bogini Wenus...

Mariusz Bober
Czym prędzej [ czytaj ]

Czym prędzej w las czym prędzej sarno jeleniu. Myśliwi idą. Psami się szczują. Strzelają do siebie śliną Waszych ciał. Jeszcze żywi jesteście a oni skóry Wasze już dzielą. Tobie boczek Tobie serce Tobie... odchody zwierzyny zlęknionej...

Mariusz Bober
Głaskałem Twoje włosy [ czytaj ]

Głaskałem Twoje włosy. Łopotały łany cielesnych doznań. Oddechem przeszywałaś moje usta dotykając szpiku kości. Bawiłaś się moją niewinnością płomiennym policzkiem płochliwym wzrokiem. Odchodziłaś w milczeniu kiedy dotykałem Twoich dłoni. Woalą zieleni mamiłaś mnie w gąszczu trawy...

Mariusz Bober
Modliszki szyi [ czytaj ]

Modliszki szyi penetrują głos języka. Stapiają swoje macki w kosmicznym uniesieniu z dziećmi Boga Ra. Powstają słońca gwiazdy wszechświaty rozlewające się drogi mleczne chodnikowymi płytami. I są schody wiodące do gardła. I pokarm skrzywionej łyżki raz za razem. Smacznego. I jest proces trawienia sumienny. Nie pozostaje nic prócz wydobywających się rzymskich rydwanów i krzyku gladiatorów. Odchodzą w rumianych skórach zwierząt. Odchodzą pokonani przez modliszki szyi...

Mariusz Bober
Odniosłem [ czytaj ]

Odniosłem wrażenie że na półkę odejdę kiedy przyjdzie złoty czas. Pochłonie mnie motyl a ja się jemu poddam. Poddam się jego skrzydłom. Osunie się z nich na moją twarz gwiezdny pył i tak oto poznam Boga...

Mariusz Bober
Ogarnęła [ czytaj ]

Ogarnęła mnie japa Pana Morgi. Zjednobylstwo zjednobacze pośledzenie słonecznieje nam dzień. Bełkotem pijawek grymasem pieców hutniczych. Wylewa się ropa wosk z uszu pszczół. Nadlatują białe samoloty z kartek papieru i pikują po same żeby na płycie lotniska. Opadają pasem do dna. A później kłaniają się szczeniaki przekornie patrząc w buzie dziurawych butożerców – Jesteśmy z plemienia Niematubuta – Jesteśmy z wyspy Golatostopa...