Krzysztof (samotny wilk)      Info o Autorze

Krzysztof (samotny wilk)
Deszczowy „Pan Tadeusz” [ czytaj ]

Krople łagodnie dzwonią o szyby sali szkolnej. Delikatny kapuśniaczek, jaki trwa już szósty dzień z rzędu wywołuje jedynie ironiczne uśmieszki części uczniów, a tęskne spojrzenia za minionym, pozostałych. Nauczycielka, jak co dzień, zapisała temat na tablicy: Dlaczego „Pan Tadeusz”? Po czym ze znużeniem usiadła za biurkiem. Sądząc z wyrazu jej twarzy oraz ruchów, uczenie dzieci w gimnazjum na wsi nie jest jej życiowym sukcesem. Przecież miała założyć własną firmę odzieżową – nazwy już niestety nie pamięta...

Krzysztof (samotny wilk)
Anioł!? [ czytaj ]

Obudziłem się jak zwykle za pięć minut godzina szósta rano, umyłem zęby, ubrałem. Na śniadanie wyjątkowo ugotowałem sobie jajka na miękko, chociaż wolę na twardo. Ich miękkość wynikała, jednakże nie z mojej woli, lecz z mojego zagapienia, odstawiłem ju po prost nie patrząc na zegar, trzeba było jeszcze te 5-10 minut poczekać. Jedząc śniadanie słuchałem o korkach na drogach w centrum miasta, o tym, że lada moment ma spaść śnieg, o wczorajszym, znowu przegranym meczu, o kolejnym pozwanym, oskarżonym, odsiadującym wyrok polityku...

Krzysztof (samotny wilk)
O Stróżach, czyli miasto późną porą [ czytaj ]

Ciemny zaułek, gdzieś w centrum miasta. Bardzo późna pora, na ulicach można zaobserwować, od czasu do czasu, jedynie pojedyncze samochody, ludzi nie widzać zupełnie. Ślepa uliczka jest oświetlana tylko w części przez jedną lampę z głównej ulicy, która miga mniej więcej co dwie minuty. Pomiędzy pojemnikami na śmieci (choć nie wiadomo po co są ustawione, gdyż obok jeszcze większy brud niż w środku) leży nieprzytomny człowiek. Sądząc po krwi na rękawie został on ranny (napadnięty?), potrącony przez samochód, a może po prostu przewrócił się, co zdaje się być najbardziej prawdopodobne, ze względu na zapach alkoholu, jaki można wyczuć stanąwszy obok leżącego...

Krzysztof (samotny wilk)
Lot [ czytaj ]

Mknę poprzez wiatr, przecinam powietrze. Unoszę się, zanurzam w powietrzu, w przestrzeni, w niebie... Odrywam się od ziemi, od tego co ziemskie, co przywiązane do życia codziennego, od przedmiotów, rzeczy, narzędzi. Już nie chodzę, nie biegnę, nie wchodzę czy schodzę, lecz płynę. Płynę, jak statek powietrzny, jak łódź podwodna, jak okręt marynarki, czy kuter wypływający na otwarte wody, przed wschodem słońca...

Krzysztof (samotny wilk)
Skok [ czytaj ]

A gdyby jednak skoczyć? Ulecieć w nicość istnienia, w ogrom, wszechogrom, rzekłbym, niebytu? Zamknąć oczy i skoczyć, albo może i lepiej skoczyć z otwartymi oczami, by widzieć. Widzieć po raz ostatni, a może po raz pierwszy? Nie zastanawiać się już nad jutrem, nad dzisiaj, nad wczoraj, nad tym z kim można, a z kim nie, co wolno, a czego nie. Skoczyć, to takie proste, lecz jednocześnie takie banalne, trywialne, oklepane, ktoś mógłby rzec – zupełnie nieoryginalne...