|
Michał Witold Danecki
Czar Komnaty
Prolog - Ogród rozkoszy! Hrabia ciska! Aluzje Hrabiny! Czego nie wie stary służący? Nieokiełznane namiętności!
[ czytaj ]
- Walery - Hrabina zdjęła monokl i założyła okular. - Jesteś, tu moja kiełbasko?
Jej głos ponurym echem przeszłej urody odbijał się od murów i Walerego.
- Tak, Jaśnie Pani - odrzekł lokaj - w kominku napalone, ale lodów nie będzie. Za zimno.
- Na lody nigdy nie jest za zimno. - Hrabina swym arystokratycznym oddechem zabiła muchę i zmierzała ku Waleremu. - Czy Walery zrozumiał aluzję?
Michał Witold Danecki
Czar Komnaty
Rozdział 1 - Ineksprymable zdrady. Twardy chleb służebny! Nadchodzi znamienny wieczór! Gościa jadą z daleka! Aura degrengolady!
[ czytaj ]
Kiedy porcelanowy saksoński zegar wybrzmiał południe kurantem z opery Musorgskiego "Tualjet zakryt", Hrabia odchylił powiekę wskazującym palcem. Nie podejmując ryzyka z drugą powieką, siadł sprężyście na łożu, tak, jak za dawnych, sławnych czasów, kiedy to, jako młody oberkatzenjammermajor służył w elitarnej k.u.k. Kaiserschwanzbrigade. Jego wierne koryto leżało sponiewierane dnem do góry, a pościel była usłana różnymi substancjami, ale niezasłana...
Michał Witold Danecki
Czar Komnaty
Rozdział 2 - Goście jadą... Twardy chleb służebny! Aura degrengolady! Gehenna oczekiwania! Garderoba Wysoko Urodzonych
[ czytaj ]
Fluidy dekadencji krążyły samopas po wiekowej rezydencji, chociaż służba starała się jak umiała, utrzymać ład w labiryncie korytarzy, przestrzennych komnat, wykwintnych alkierzy, suteren, elewatorów i innych zakamarków, świadczących o minionym dostatku i potędze sławnej familii, sponiewieranej ostatnio okrutnie, czasami rozpasanej demokracji...
|