Zbigniew Barteczka      Info o Autorze

Zagubione anioły

Błąkają się po świecie
Niespokojne dusze
Mijamy się codziennie
Nie słysząc nawet
Trzepotu białych skrzydeł
Czujemy wzajemną
Obecność w powiewie
Błękitnego oceanu
Czasem się wzruszamy
Śmiejemy się szczerze
W płomieniu pamięci
Zamykamy pokornie oczy



Jesienne liście

Jesienne liście wolno opadają
Na puste ozłocone parkowe alejki
Wiatr cicho szepce ciepłe słowa
Tylko kasztany nieruchomo trwają
We wiotkich dłoniach gałęzi
Ziemia poraniona kolcami postępu
Płacze nitkami chylących się wierzb
Pamięci pył miota się niespokojnie
Powracają obrazy - kontury dni, których
Nie zapomnisz już nigdy...



NIENASYCENIE (2004 r.)



* * *

z innych wymiarów nasze odbicia
rozpalają ognisko namiętności

w pajęczej halce odziane twoje ciało
przeźroczyste refleksy mącą umysł

płomienie trzaskają iskrami
nie zamykaj oczu

w kielichu zatracenia trwajmy



* * *

poranek
wychodzisz do pracy

znów pada siarczyście
deszcz

parasol skutecznie chroni
od plugawych spojrzeń

przystanek
znasz tu wszystkich

zatłoczone
bezwładne przestrzenie

przemierzają
w pośpiechu całe miasto



* * *

na ostrzach niepewności
rozpinam swoją modlitwę

trwam w potrzasku bólu
ile dróg prowadzi do Ciebie?

pewnie wchodzę w głębie
nienasycenia



METAMORFOZY (2003 r.)




* * *

Mówiłaś mi tak słodko
Usta twoje, dłonie moje
Zawładnęłaś cały mój świat
Przesłoniłaś mi słońce
Kolorowa pozytywka
Teraz we wnętrzu twojego
Kamiennego serca trwam
W brylantowym szałasie ciszy
Spełniony odchodzę



* * *

Czekam na ciebie tutaj
Śnię każdego dnia
Metalicznych łez
Już nie ukrywam
Milczę
Złote rydwany
U twych stóp
Układam ze słów
Których tak często mi brak
Podnoszę z ziemi
Ślepy los



* * *

Z twoich szmaragdowych dłoni
Serpentyny umykającego ognia
Uczuć bezbarwna papeteria
Uśmiechasz się pretensjonalnie
W oceanie przyszłych wzlotów



* * *

Oni tutaj są
Bezimienni przechodzą
Pod wiatr
Na przekór słońcu
Wniebowzięci Wandalowie
Zaciśnięta pięść
W bezwiednym tańcu śmierci
Kołysze w tajemny tan
Gdziekolwiek spojrzysz
Wszędzie dogorywa bitwa
Metaliczny dźwięk spadających bomb
I ten okropny smród ściętego białka
Jeszcze wczoraj miliony istot
Toczyło przed siebie szare życie
Dziś pozostały tylko cienie



ZŁAMANE PIÓRO (2001 r.)




* * *

W sumieniu pozostały ciężkie rany
Zakurzone okna nadziei kołatają
Do wnętrza zagłuszonego
Blaskiem świata widzialnego
Nadłamana gałązka niewinności
Milczy w samotności...



* * *

Zasieki pogardliwych spojrzeń
Otaczają walący się w ruiny
Nasz świat – ten świat
Kąśliwe zdania z wielu stron
Wielkie plakaty rozpusty
Oto nowy przepis na życie
Pełzające w błocie kłamstw
Pozorne ludzkie związki
Przegniłe od podszewki
Stwarzają namiastkę raju
Konsumpcyjne bagno
Bez miłości stacza się
W urojoną niemą pustkę



* * *

Płaczesz gdzieś na boku
Z dala od innych ludzi
Jak kamień twardy
Dzielnie trwasz
Spoglądasz czasami
W lustro
Nie poznajesz
Już siebie
Po drugiej stronie
Ktoś zupełnie inny
Zastanawiasz się
W pokorze
Kim tak naprawdę
Jesteś ?



PAJĘCZYNA (1994 r.)




* * *

Korzenie
Gałęzie
Wtopione
W kroplę
Czasu
Umykają
Od ciekawych
Oczu
Nie pamiętasz
To było dawno
W szczelinie jutra



NIEZAUWAŻALNA (1993 r.)




* * *

Ujmę w słowa
Najpiękniejsze
Uczucie
Dzisiaj
Wiem...
Wiem to
Na pewno
Dla Ciebie...
Buduję
Solidny
Dom...
W którym
Zamieszkamy
Razem
Z marzeniami...



* * *

Wiele
Bardzo
Wiele...
Chciałbym
Tobie powiedzieć
Wiem jedno
Ilekroć -
Wypowiadam
Imię Twoje
Wstaje
Na nowo
Słońce...
Ranek
Przebudza się
Ze snu...
Głębokiego



JOANNA (1993 r.)




Nieznana

To jest -
Ogromna tajemnica
Nie wiem
Zupełnie nic
O tobie...
Ale po co ?
Wiedzieć mi...
Może kręte
Drogi życia
Nigdy nie spotkają się
Przebłyskiem spojrzeń
Jedynych
Niepowtarzalnych...
Jedwabny szlak
Na końcu karawany
Myśli skrywanych
Dołączam -
Twoje imię
Nieznajoma...



* * *

Drabina
Bez szczebli
Na jej końcu
Ty ?
Gdzieś w środku
Może -
Ja ?
A między nami
Nieskończona
Przestrzeń
Nieznanych ?
Chwil
Myśli
Spojrzeń...



Strach

Boimy się
Spojrzeń...
Chociaż
Nie spoglądamy
Sobie w oczy
To z daleka
Przenika dziwna
Nuta melancholii
Skierowana
Ku czerwieni
Serc kołatających
Oddalamy się
Nie wiedząc
Dokąd właściwie
Ciągnie nas życie
Bojąc się pustki...
Naginamy
Nasze drogi...
Choć coraz
Bardziej -
Stajemy się
Sobie -
Obcy...



Zbigniew Barteczka



Data dodania:
Komentarze