|
Mój Świat
PROLOG
Jam jest Poeta co przedstawia Świata swego granice...
W inności rozumowania
i w powieści szmeru wiatru.
Odległe krainy, tylko w mej głowie żyjące
i cudze życia.
Jam jest tym, który tworzy.
Daje życie i stawia góry.
Moją to ręką spisywane są losy Mego Świata.
Jam jest Przeznaczenie.
Początek i Koniec...
Światłości Pan i Pogromca Wiatru Dusz...
Jam jest Okiem Zeusa i Atlasa...
Czczony Król Nicości...
Jam jest Nikt!
WSTĘP
W początku istnienia Mego Świata
Była tylko jasna strona.
Wszystko było dobre i
Wszystkiemu ufałem.
Szumu rzeki i dźwięku cykad
Nie mącił krzyk mej
spętanej pytaniami i głupotą umysłu
Duszy.
Nie było rozterek,
Nie było miłości
i prób samobójczych
prowadzących do śmiechu
otoczenia pogrążonego w głupawce.
Domowe Przedszkole i Teleranek
Kształtowały Niebotyczne Góry Ideałów
na wyżynie codziennego Ja
Mego Świata
Trzęsienia ziemi, pożary i piętrzenie się nowych ideałow
Aż wreszcie podział
Na Dobro
...i Zło
było do przewidzenia już w momencie
Gdy Ewa
wzięła do ręki owoc...
Podział trwa
bo jak można o nim zapomnieć.
Cienkiej granicy Mojego sumienia
nie sposób dostrzec.
Po dwóch stronach imbecylizmu toczy się życie.
Aż upadnie Cestarstwo Płynącej Krwi.
STRONA JASNA
I
Pośród lasów i borów
Wśród połamanych gałęzi dobrej, silnej woli
Stoi Dąb Spokoju...
Okalając Swą Miłością Połamaną Wolę
pozwala jej odradzać się na nowo
...i tak rośnie Bór Siły Serca
Niepokonalny rodząc Byt.
Oświetlany i ogrzewany Słonćem Szlachetności, w centrum
JASNEJ STRONY
Stoi Dąb Spokoju.
Ze Świtą drewnianych żołnierzy,
Stojących na straży Nadziei...
II
Świątynio Nadziei!
Stojąca w Moim Świecie Ostojo Dobrej Myśli...
Piętrząca się ponad lasy, nad wyżyną codzienności,
Ze strzelistymi wieżami, sięgać próbującymi Szlachetności...
Trwaj!!
...i niechaj Cie strzęgą
Drewniani Strażnicy Króla Dębów...
Bo jesteś Fundamentem
JASNEJ STRONY
Mojego Ja...
III
Deżawi moich Myśli...
Wraca czerwonym Potokiem Wodospadu
Płynie przez STRONE JASNĄ, aż do jej stolicy.
i dalej, aż do STRONY CIEMNEJ
by tam umknąć przed Chaosem.
Przepływa przez stolicę,
a w Stolicy kluczy mi między palcami
bo w niejasności umyka do środka przed lękiem.
Wypływa spod korzeni Spokoju i okrąża go
Wraz z jego świtą.
SPotyka po drodze:
Radość, Nadzieję, Rozkosz, Śmiech, Tęsknotę, Wolność...
Płynie stepami codzienności
błyszcząc w Szlachetności
...i trafia na Stolicę.
IV
W stolicy moich myśli
Zasiadasz na tronie.
Jesteś z poza mojej Nibylandii
a jednak żyjesz Tu i rządzisz.
Całą STRONĄ JASNĄ i częscią Ciemnej...
Władzę nad Tobą ma tylko
Lord Nikt
Pan I kreator.
i tylko On może Cię zdetronizować.
Możesz sama odejść, by powrócić w miejsce innego?
Wybrałem Cie z Obiezyświatów Traktów mych Snów.
Na Tron Stolicy Myśli.
V
Grubymi murami otaczam me słowa...
Twój Pałac Tęsknoty w Stolicy.
I strzegą Cie rycerze słowa w kolczudze z myśli
Z mieczami ostrymi jak krzyk...
Kutymi w CIEMNEJ STRONIE...
By bronić Twoje EGO.
Przed złem i płaczem
VI
Traktami Moich Snów
Podrózują Obieżyświaci Mojego Świata...
Starżnicy Jasności.
W kapturach znajomości
Ujawniają twarz tylko gdy tzreba.
Jest ich ogromna siła.
Walczą
W obronie Jasności.
By snów moich nie zaprzątało zło.
A siły ich nieprzeliczone...
VII
Mój Świat czasme szarzeje.
A mrok Strony Złej
przekracza granicę...
Szlachetność jest przycmiona
Niebo płacze...
Dzieje się tak, gdy Moja Kraina
Staje się Bezkrólewiem.
Świat płacze i panuje Chaos.
Obieżyświaci ujawniają twarz
...i jeden zasiada na tronie Myśli.
VIII
Gorące Gejzery Rozkoszy
Królewskie Łazienki Miłości.
W podziemiach stolicy
Karmią się Potokiem Wodospadu.
Chronione przez Rycerzy Słowa
tak, żeby tylko Królowa miała do nich dostęp...
IX
Wzgórza Wolności
Oczami świtu ponad horyzont sięgającymi.
Stoją na skraju dobra.
Z tamtąd widać wszystko
i wszystkim można być.
Bo wolnym myślom, skrzydła pożyczają ptaki...
Bo Wolność jest wszystkim.
Otaczają Stolicę Myśli Szczelnym murem
Daleki wokół niej krąg zataczając...
Wzgórza Wolności.
Przybysz z dobtymi zamiarami ich nie zauważy.
Bo wolność Dbrej Woli
nie może ograniczać...
X
STRONO JASNA!!
Bijąca Zielenią!
Czerwonym Potokiem Wodospadu
Ojczyzno Moich Uczuć!
Walki o Dobrobyt Społeczny!
Jam Twym obrońcą
Rycerzem Słowa
w kolczudze z myśli
i z mieczem ostrzejszym niż krzyk...
Co broni dostępu do Twych tajemnić i sekretów.
Wraz z drewnianymi żołnierzami
W świcie Jej Królewskiej Mości
Bronimy Ciebie przed złem
nienawiścią Wszystkeigo!
Świątynio Nadziei w boskiej poświacie
Do ostatniej kropli ciepła
Bronić będę Twych ziem
Bijących zielenią
i Czerwonym Strumieniem Wodospadu...
STRONA CIEMNA
I
W mrocznych zakamarkach mojej duszy
Rosną widmowe drzewa.
Wydają się być martwe,
lecz one żyją przesyconym nienawiścią i żalem
Życiem...
Stojąw kałużach łez.
Łzami się karmią.
Podsycając ogień nienawiści
Połamany Wiatrem Dusz
Widmowy Las
Wspomnienie tylko, dawnych lat
z przed podziału.
II
Tam gdzie kończy się las
Rozkopywane są zbiorowe mogiły moich wspomnień.
Które wstają i z okropnym grymasem na twarzy,
Pętają się traktami i gościńcami
CIEMNEJ STRONY
Wraz ze zdetronizowanymi Królowymi Moich Myśli
Zbierają Armię Przeszłości...
By uderzyć...
III
Tutaj nazywają je
Aniołami Przeszłości.
Czarnoskrzydłymi Wichrami Bólu.
Choć są tu nikim
Mają wielką siłe.
Rozkopują groby wspomnień.
Atakują wraz z powiewem
Wiosny
Zamieniając najpiękniejsze rzeczy
w kłujący w serce koszmar.
i sprawia im to przyjemność.
Niegdysiejsze Królowe Moich Myśli.
Tutaj uchodzą przed Wojskiem Rycerzy Słowa.
I jeszcze żadna nie wróciła z pokojowymi zamiarami.
IV
W Chaosie przestrzeni
nie ma nikog kto byłby Panem.
Nie ma czasu i miejsca
Tylko potępieńczy skowyt ptaków nocy.
Siła skrajnego upodobania w smutku.
Bohaterowie drugiej zmiany
Szansy na Sukces
Trzeciej Ery...
V
Tam gdzie Strumień Wodospadu
kaskadami łączy obie strony
Stoi Góra Początku i Końca
Wypiętrzona przed wiekami w niezmienionych myślach
Skacze od tematu do tematu
Wśród zstęchłego listowia
Lawiruje Niegościnny Gościniec.
Zarośnięty wątpliwościami
Ciągnie się od Stolicy Myśli
Po rozkopane mogiły.
Można nim podążać.
Ale to długa droga...
VI
Rozkopane Mogiły.
Ciągną się w głąb mej pamięci.
Głeboko pod korzeniami
Widmowego Lasu.
Jest to siedliszcze demonów pamięci.
Główna siła Armii Przeszłości.
Najgroźniejsze śa te wspomnienia z samego dna.
Najbardziej bolą.
VII
W powysychanych pniach
Widmowych drzew
Powiły sobie dziuple Ptaki Nocy.
Tu sładają swe jaja
i karmią młode wykopanymi z mogił
Szczątkami Miłości
W nocy ich skowyt pozbawia nadziei
Wysysa całe ciepło...
Były karmione szczątkami miłości...
I zniszcza każdą...
By mieć co jeść...
VIII
Za górą Początku i Końca.
Za martwym Widmowym Lasem.
Za rozkopanymi Mogiłami.
Tam gdzie kończy się Droga,
Zaczynają się Łkające Wrzosowiska.
Jeden wielki cmentarz
Reliktów z przedszkola.
Znaleźć tu można
Zająca Poziomkę
i Pana Tik-Taka.
Tak daleko nikt się nie zapuszcza.
Prawie nigdy.
Można się tam dotrzeć tylko Strumieniem.
Tylko po co to robić?
IX
Tam daleko.
Na końcu Świata.
Obok wielu zapomnianych ludzi
Jesteś Ty.
Mamo...
Biała Szczęśliwości Wysepko Złota
Kwiat co na niej rośnie
Kwitnie ciągle podlewany
Przez Czerwony Strumień Wodospadu.
Tutaj się on kończy.
Pod Twoimi stopami
Mamo...
Ostatnia Ostojo Odkupienia
W CIEMNEJ STRONIE
X
W mroźności Swojej
O, Ciemnie Królestwo Wspomnień
Racz dać mi siły.
By być nadal i wiernie służycjako Demon Przeszłości.
Tobie tylko wierzyć i
Unicestwieniu Teraz.
Wiatrzem Dusz pełną piersią czerpać
i Łzy czerpakiem krzyku zbierać
radość wysysać i myśli łamiąc istnieć
W wektorze złowrogiego
Majestatu Wczoraj
Niegdysiejszych istot
Rysunki na skałach mażąc
by barwą koloru
Szlachetności Czasu nie skalać...
Ptaki nocy mając do pomocy
Zywiąc je szczątkami miłości...
Na chwałę
Ciemnego Królestwa Wspomnień.
WSTĘP DO LEGEND
W krzyku mew nad ranem
i w trąbach o zmierzchu
W trzaskającym ogniu
Jestem.
Kronikarzem Wczoraj
Opowieści bezbronnych słów
Niegdysiejsze historie
Tronu
JASNEJ STRONY
Władanych Królowymi
Wybrane nowele
by móc wysłuchać bożych
Odpowiedzi.
Królowych pięć.
Jak palcy u ręki.
W czterech ustępach
Jak stron świata cztery
Po raz
Skąd ich ród jest
Po dwa
Rządy Jasne
Po trzy
Upadek Myśli
cztery
powroty
A wszystko jak odpływ uniknie
Twych uszu.
By nikt im nie mógł nogi
podłożyć.
A i tak jak się obudzisz,
Niczego nie będzie.
NATALIA III ZIELONOOKA
I
Ze spokojem przybyła,
Z powiewem wiatru.
Jako moja własna droga
Sama się zgłosiła
Na Tron MOICH MYŚLI.
Na zielonej trawie
Jej wątłe ramiona
i zielone oczy
Jej usta tak inne
tak nowe.
Wśród innych wędrowców.
Z zewnątrz przybyła.
Zielonooka Pani Wiatru.
Ze spokojem przybyła
II
W cichości stolicy
Rządziła rozmachem.
Twarzą zwróconą do słońca
w najwyższej wieży
uwiła sobie gniazdo
...i żyła na marach.
W sobie tylko znany sposób.
Z radością ludu
Wybranka Władcy Nicości.
III
Amioło być kolorowo...
Najpiękniejszej boginii
hołd składać.
By móc nosić owe słowa
jak odzież wierzchnią.
Po lasach uciekała.
Gościńcem w mrok...
i z własnej woli
zasnuła Stolicę mgła...
IV
Z armią truposzy wracała.
Codziennie...
W pogrążonym chaosem
Sercu.
Zadawała krwawe ciosy.
Czasami płakałem.
Aż nadeszła odsiecz...
EWA I MARZYCIELKA
I
W mroźności swojej
O, Ciemne Królestwo Wspomnień
Racz dać mi siły.
By być nadal i wiernie służyc
jako Demon Przeszłości.
Tobie tylko wieżyć i
unicestwieniu teraz.
Wiaterm Dusz pełną piersią czerpać i Łzy czerpakiem Krzyku zbierać
Radość wysysać
i myśli łąmiąc istnieć
W wektorze złowrogiego
Majestatu Wczoraj
Niegdysiejszych Istot
Swojego czasu przyszła mi z odsieczą
Na karym koniu z zewnątrz.
Mieczem uśmiechu Pokonała
Szarżujące wojska Przeszłości.
Choć miała odejść
Jednak została
Uwolniła z niewoli Obieżyświata.
Elfa ciemności
Z Dostojeństwem siadła na tronie.
By panować.
Na wieki?
II
Otworzywszy
Podziemne Ogrody Rozkoszy
Z wielkim rozmachem
Uświęciła swój dzień.
Korzystała z nich zawsze
gdy tylko mogła.
Miała w zwyczaju
Chadzać własnymi ścieżkami.
Po to by kiedyś nikt jej nie
złapał
...i nikt nie poznał
Rozwinęła niebotycznie wszystkie
Wieże...
Po to tylko, by je zaraz
zburzyć.
Posiąwszy w jednym marzeniu
Zdobyła niewyobrażalną władzę
Nad tym Jednym
Co tworzy.
Rozbudowała wszystko
...i wszystko
Zniszczyła.
III
Podpalony las
Wraz z Dębem Spokoju
Krzyczą by nie umierać w milczeniu
Zburzona Nadzieja
Zniszczone serce...
Podobno widziano Ją
W tawernie na trakcie
Jak lżyła Obieżyświatów
I zarzucała Stwórcy Niedojrzałość
Podobno wsiadła do
Łodzi tęsknoty
...i odpłynęła w
Zapomnienie
Sama z Siebie
IV
Po każdym kolejnym ataku
Upadam niżej
Muszę przegrać
bo walczę z samym sobą
Ze wspomnieniami
Minionych Nocy.
Siedzi po prawicy Przeszłości
Zmieniona nie do poznania.
Sama nie wraca.
Atakuje.
Dzieląc siebie na cząstki
daje tylko przedsmak
Tego co będzie.
Niszczy.
Tego dla którego była
Wszystkim.
JOANNA II
I
W Zagórzu myśli
W bezdechu odwagi...
przyszła.
Sama.
Jedna.
Jak jedno jest dno ludzkiego
serca.
Jak bezdenna puszcza w
głosie barbarzyńcy
Głęboka.
Jak dziesięciolatek ze szklistymi
oczyma dający ukochanego
Psa na uśpienie
Ufna.
Wybrana przez Pana Światłości
Spośród Obieżyświatów.
Na Tron Niespełnionej Miłości.
II
W lęku o całość
A w oczach nadzieja
...i łzy.
Panowanie błękitu oczu
w wyznaniach wiary we
wszystko co żyje.
i niezmierzona Miłość
bezwzględne uczucie
i całkowita ślepota na wady
Jesienne barwy.
Ataki Minionego Czasu
i Ja
...co za dużo,
to nie zdrowo...
III
Po kolejnym ataku
Skapitulowała.
i mimo oddania serca w
hołdzie lennym
Została zdetronizowana...
...ma tak niebieskie oczy
gdy płacze...
IV
Za Zrezygnowaniem
Za dźwiękiem mojego imienia
Włóczy się traktami...
Czasem wraca
By spytać czy żyję
...i Kto rządzi.
ADRIANNA I MAŁOLETNIA
I
W niecodziennej kalendarza chwili
byłem sam na świecie godzinę.
Bezkrólewie miało swoje prawa
a z rzeczywistości nie było dnia.
Jasnowłose stworzenie
Niedoceniony wędrowiec
Mojego Ja
Zapuścił się aż tu...
By nosić z dumą barwy
Pogromcy Wiatru Dusz
Od niechcenia kochanego
Za włosy.
II
Wzniosłej namiętności zapis.
Niedoszłej Królowej wieku.
Brodząc po szyję w Jeziorach
Rozkoszy
Mówiła Modlitwy
do Kogoś.
W Kogo nie wierzyła.
Zakres prób
Nie do spełnienia
infantylnej niewierności
oraz żalu o wszystko
i w pustych oczach
które śniły mi się po nocach
i bariera dźwięku
Kobiecego Głosu
III
W podziemnym tunelu
Daleko od domu
i dalej w głąb nienawiści.
Głębiej niż Piekło.
Zabić zaufanie
Do wszystkiego co żyje?
Własną głupotą
Co do której nie ma wątpliwości.
Jest nieuleczalna
IV
Multipleksem ogarnięty.
Oddawałem ciosy z każdej
Strony
Walka słowami, której nie
podejmowałem,
Ale Ja właśnie
ciosy śmiertelne dostać miałem
niczym bóbr na kolacje z Pluszcza
Ubity.
Ataki wzrokiem z przeszłości.
...i wygrałem
ALEKSANDRA II OBIEŻYŚWIAT
I
Codzienna rutyna.
Niecodzienne pytanie
Kontakt oczu
Na pułapie Raju
Odkrycia z zewsząd
Ukazujące nowe możliwości.
Głosy za i przeciw
Zapach Tremy
...i krótka, trzyliterowa odpowiedź
Siedzisz w tawernie i dopijasz
Życie.
Przed oczyma Boga
Ściga Cię przeszłość...
zagoniła aż tu.
II
Zastanawiałem się nad sensem
Jeszcze przed uśmierzeniem wszystkiego.
W pozycji do opozycji duszy
można stanąć na wysokości
Zadania.
Można też spaść na łeb na szyję.
Atak na dwa fronty
Nie poparty miłością od środka.
Nie byłaś w stanie pokonać
Twoich wspomnień
i moich
Należało zacząć tworzyć NOWE.
WSPÓLNE.
Ale to nie miało sensu
Jeszcze przed narodzinami
czasu.
III
Kiedy wreszcie zrozumiałem
Kim Jesteś
Kim możesz być...
Było debilizmem wierzyć w
Szyszki na Jabłoni.
Niepoczytalne myśli
dotykające mackami
Twoich uczuć...
Odchodzisz w zapomnienie ludu
i księżyca...
Czy zamieszkasz
Hen...
Na łkających wrzosowiskach
Czy zaatakujesz ponownie
raniąc.
Ciosem w plecy...
IV
Moją Armią rozbiłem Cię w pył
A ty twoim uporem pozbawiłaś
mnie myśli.
Twoim ciętym językiem
i głową w dół.
Do samego dna
Powracałaś z każdym dniem
Kolorowe melodie Miłości.
Na cholerę
charakteryzują
się czymś
od innych?
EPILOG
Imadłem czasu zawężamy
Źrenice.
Na celu mając przetrwanie.
Smak wiatru w uszach
i zapach piasku zgrzytający
w Zębach.
Garścią Dynamitu
Mówiący do społeczności
cywilnej.
W pokoju.
Imadłem czasu zwężamy
Źrenice.
Czyhające na traktach
Zrozumienia.
Ilekroć patrzę na
Zachód Słońca
Widzę Tysiące Twarzy.
...i nikogo już nie znam.
Czy zastanawiałeś się kiedy
jaki odgłos w walce
Wydają Miecze kute
po CIEMNEJ STRONIE?
Płaczą.
Rycerze Słowa nie giną
lecz zapuszczają korzenie.
Miecze Krzyku po śmierci
Właściciela rozpryskują się
na tysiące kawałków.
A z każdego wyrasta
Widmowe drzewo.
Imadłem czasu dokręcam Duszę.
Zmuszającą mnie do sadzania
na Tronie Nowych Królowych
...Magdalena I...
Dopóki nie upadnie
Cesarstwo Płynącej Krwi.
(10.03.2004)
ERRATA
MAGDALENA I WIELKA, PRZEZNACZONA
I
Z zaułków pijanych jaźni przyszła...
Stujkając obcasem o posadzkę marmurowych pałacy
Odmawiała...
Wracając coraz silniejsza, coraz mocniejsza...
Utopiła Władcę w Przestrzeni Swych Oczu...
Zatracił On wszystko, bo Ona wszystkim być poczęła...
II
Przez Lud ukochana,
Zebrawszy Swą Armię Była Niepokonalna...
Mądrością swoją zawsze radziła, Talentem szokowała i zawstydzała...
Pięknością powalała...
Słowem Góry przenosiła, wzrokiem pożary gasić umiała...
powodzie zagłaskiwała
Armię przeszłości wypędziła i zniszczyła...
Połączyła Obie Strony
POŁĄCZYŁA OBIE STRONY...
MADELEINE I WIELKA...
III
Niedocenioną zostawszy wypędzana kilak razy...
Zawsze powracała, by nie powrócić już nigdy.
Krzywoprzysięstwem zrażona odeszła krokiem powolnym by rządzić gdzieś indziej??
IV
Nie zostało nic.
Bezkrólewie Pana Nicości...
Agonia Świata...
Upadek Cesarstwa Płynącej Krwi...
(28.07.2007)
Grzegorz Wincenty - Cichy
Data dodania:
Komentarze
|