|
Nigdy wcześniej
Nigdy wcześniej - nie czułaś jak teraz to czujesz.
Zawsze o tym marzyłaś - teraz to dostajesz.
Jesteś pełna obaw - strachu i pragnienia.
Jednak już to widzisz - jak życie się zmienia...
Nigdy wcześniej - nie byłaś dla kogoś natchnieniem.
Nikt nie dał Ci odczuć, że jesteś spełnieniem.
W codziennym życiu i biegu przez pola.
Czujesz całym sercem, że ktoś Cię po kochał...
Nigdy wcześniej - jak z Tobą ja tego nie czułem.
W twoje dobre ręce - stopy swe złożyłem.
Wiedziałem, że Tobie dziś mogę zaufać.
I w twoich ramionach - ukojenia szukać...
Nigdy wcześniej - twe łzy tak nie smakowały.
Miłość ma w twym sercu - koi twoje rany.
Tak prawdziwie szczerze - boisz się uwierzyć.
Mogę dać Ci szczęście - życie twoje zmienić...
Za dobrze...
Za dobrze się znamy – Za bardzo kochamy.
By żyć dziś bez siebie – jak ryby bez wody.
Ty tak wybrałaś – wciąż się bardzo starasz.
Jak długo jeszcze – wytrzymasz kochana?
Za dobrze się znamy – Za bardzo kochamy.
Tobie tak trudno – przyznać się do prawdy.
Skazałaś siebie, mnie – na łez samotność.
Choć całe życie czekałaś – na tę oto wolność...
Za dobrze się znamy – Za bardzo kochamy.
W bólu, łzach samotnie – na siebie czekamy.
Bez siebie umrzemy – wiesz o tym dobrze.
Dlatego nie wracasz – do naszych wspomnień...
Za dobrze się znamy – Za bardzo kochamy.
I tylko twój głos ukoi – serca mego rany.
Ta miłość jest w nas – i z nami odejdzie.
Ja nie przestanę czekać – na Ciebie Aniele...
Miłość lubi
Miłość lubi – proste słowa.
Kochaj mnie bądź tu, zostań.
Miłość lubi – by ją wielbić.
Całe życie przy niej spędzić...
Miłość lubi – by jej słuchać.
I w serduszku – Ciebie szukać.
Miłość lubi – być jedyną.
Trwać do końca – gdy dni płyną...
Miłość lubi – też milczenie.
Umie dać – nam ukojenie.
Miłość lubi – w duszę zajrzeć.
I łzy kochać – tak naprawdę...
Miłość lubi – żyć dla kogoś.
Być radością – walczyć z trwogą.
Miłość lubi – uśmiech szczery.
Prawdę, bliskość – duszy szmery...
Ty wiesz
Ty wiesz jak wiele dla mnie wciąż znaczysz.
Jak wiele troski w mych oczach zobaczysz.
Jak bardzo wciąż czekam i wierzę w Twe słowa.
Miłość prawdziwa – pochodzi od Boga...
Ty wiesz, że co dzień – za Ciebie umieram.
Każda minuta – dla mnie to nadzieja.
Nadzieja na to – że Bóg sprawi ten cud.
Znów nas połączy – na zawsze już...
Ty wiesz, me łzy prosto z serca płyną.
Ja nie chcę tracić tego, co dla mnie jest siłą.
Nie chcę zaczynać życia na nowo.
Tracić wszystkiego – bo jestem kaleką...
Ty wiesz, że drugiej takiej nie ma w świecie.
Proszę nie wymagaj – bym wyparł się Ciebie.
Możesz mnie poniżać, zabijać i gnębić.
Lecz oboje wiemy – że musi się spełnić...
Ty wiesz, że prawdy Twych nauk będą policzone.
I wszystkie nasze sny – zostaną spełnione.
A każda twa łza – zamieni się w radość.
Bo tyś sama dobroć – po prostu Miłość...
JPII
Karolu. – Dziś mija rok od twej śmierci.
Ludzie tak bardzo – chcieli by być lepsi.
Jednak nie bardzo – nam to wychodzi.
Zawsze mówiłeś – siła w nas jest młodych...
Przez lata twego pontyfikatu.
Dawałeś lekcje – całemu światu.
Prowadziłeś za rękę – jak dobry ojciec.
Wskazując drogę – mówiąc co jest dobre...
Zawsze mówiłeś byśmy wymagali.
Przez życie szli – złego nie lękali.
Byli stanowczy – dumni i wytrwali.
Maryji matce Boga – siebie zawierzali...
W rocznice twej śmierci – świat prosi o łaskę.
Proś o nią dla mnie – swą dobrą matkę.
Niech czuwa nade mną i mymi bliskimi.
Nich sprawi w swej dobroci – abym był szczęśliwy...
Od roku jesteś już u kochanej matki.
W boskim ogrodzie wąchasz sobie kwiatki.
I z góry codziennie – na ziemie spoglądasz.
Masz nas wciąż w opiece – aż do świata końca...
Wiersz ten dedykuję Papieżowi Polakowi Janowi Pawłowi II w pierwszą rocznicę
Jego śmierci – Będziemy pamiętać... 02.04.2006
Przytul mnie
Przytul mnie – by odszedł mój smutek.
Pozbieraj me łzy – jak perły na sznurek.
Słuchaj mego snu – o tobie kochana.
Zajrzyj w mą dusze – spraw by nie płakała...
Przytul mnie – i zrozum do końca.
Twój śmiech – dla mnie, siłą by iść do słońca.
Odnajdywać co dzień – prawdę w swoim życiu.
Iść prostą drogą – przestać żyć w ukryciu...
Przytul mnie – tylko o to proszę.
Pozwól żyć nadzieją – że znajdziemy drogę.
I przetrwamy wszystko – to co złe za nami.
Obiecaj że nigdy – już mnie nie zostawisz...
Wiersze – moje dzieci
Mam was już dużo – każdy z was jest inny.
Długo zbierałem – was moje perełki.
W was są emocje, radość, smutki, żale.
W was jest miłość, szczera do mej ukochanej.
To dla was żyję byście się rodziły.
Piszę was z wiarą – proszę dajcie siły.
Bym przetrwał – samotny, bolesny okres.
Bym nie zatracił wiary – i miłość w sobie...
Nie będę miał innych dzieci ponad wami.
Wy jedne zawsze, będziecie mnie kochały.
Śmiały się ze mną – i zemną płakały.
Czekały z pokorą – na miłość mej pani...
Zostaniecie ze mną – do samego końca.
Zadbacie o mnie – starego już ojca.
Otoczycie opieką – dacie mi swą miłość
Prócz jej miłości – droższej niż wszystko...
Dla mojej twórczości w podzięce za talent - którego nie posiadam,
powstał ten 200 setny wiersz, by moje dzieci "wiersze" kiedyś były
ze mnie dumne.
W imię pączka
Jesteś malutki – taki słodziutki.
Każdy cię lubi – boś jest pyszniutki.
Cały okrągły – aż brązowiutki.
W białym kubraczku – pączku malutki...
W środku nadzienie – chyba marmolada.
Bardzo jest słodka – choć bardzo mała.
Inne ciasteczka – kształtu Ci zazdroszczą.
Oraz tego faktu – że masz swoje święto...
Za nim wylądowałeś – na wielkim półmisku.
Kąpiel swą brałeś – w gorącym oleju.
W raz ze swymi braćmi – innymi pączkami.
Oczy się cieszą twymi krągłościami...
Wrażliwość
Kto doceni – mą wrażliwość?
Kto na Boga – mógłby przysiądź?
Że potrafi mnie – pokochać.
W moim sercu – już pozostać.
Z zaletami – choć ich nie mam.
I z wadami – całą listą.
Z marzeniami – których czekam.
I miłością szczerą czystą...
Dziś tak trudno – być wrażliwym.
Jeszcze trudniej – łzę docenić.
Mówią. Czas wyleczy ranę.
Zasłużyłeś – być szczęśliwym...
Dobrze jest – nieść innym pomoc.
Jednak brak mi czegoś wciąż.
Wrażliwości, łez – jej dłoni.
Tego faktu że jest ktoś...
Ptasia tragedia
Jak wiele istnień - musiało tam zgasnąć?
Abyśmy pojęli czym jest ludzkie życie.
Zasnęli! - Jak jeden pod wielką blachą.
I dziś już mogą - dorównać swym ptakom...
Ile katastrof ich bliskich spotkało?
Warto pomyśleć - nad tym co się stało.
Gdzie szukać winnych? A kogo ukarać?
Jak dalej żyć! Dla kogo się starać...
Kto da odpowiedź, tym co dziś płaczą.
A może ptaki - co tam, wciąż latają?
Szukają bliskich, by je zawołali.
Lecz cisza panuje "w głębinach" hali...
Wiersz ten dedykuję wszystkim tym, co zginęli pod gruzami hali targów katowickich.
Będziemy pamiętać...
Twoje święto
Dziś twe święto. Za twą pracę Ci dziękuję.
Za twój uśmiech - dobre serce, jakie innym okazujesz.
Twe starania zawsze szczere - niosą wszystkim ukojenie.
Rano wieczór za dnia w nocy - jesteś dla nas do pomocy...
Tak nieliczni to zobaczą - ile serca wkładasz w pracę.
Ty nie czekasz tej nagrody - nie dla Ciebie są pochwały.
Tobie starczy tylko uśmiech - wielu radość i nadzieja.
Zawsze być tak blisko innych - pytać, słuchać nie
oceniać...
Praca twa jest tobie pasją - dziś nie każdy tak potrafi.
Bardzo często nie jest łatwo - jednak warto o coś walczyć.
Nieść tym wszystkim zrozumienie - z pasją czekać
rezultatów.
A samemu mieć nadzieję - że doczekam lepszych czasów...
Tak blisko
Jestem tak blisko - czujesz napewno.
Nie siedź samotnie w kuchni, za stołem.
Nie roń w samotni łez goryczy, żalu.
W puściutkim domu z bloków betonu...
On twym więzieniem, twojego serca.
Miłości brak w nim, nigdy nie było.
Zawalcz o miłość płynącą z serca.
Daj się dziś porwać marzeniom...
We mnie masz wsparcie, wieczne oddanie.
Gdy wszystko zniknie - cóż Ci zostanie?
W puściutkim domu z bloków betonu...
Ronić łzy będziesz najdroższa... Nie musisz...
Ja będę blisko, bardzo bliziutko.
W domu, gdzie miłość przetrwała wszystko.
Tam, gdzie panuje szacunek, oddanie.
Pamiętaj najdroższa Jestem bardzo blisko...
Znaki codzienności
Ile było znaków w naszej codzienności.
Ile dowodów wzajemnej miłości.
Aż trudno uwierzyć - jaka zgodność była.
To miłość naszych serc, to wszystko sprawiła...
Odnajdywanie siebie wśród tłumów.
Porównywanie znaków, wręcz do boskich cudów.
Tysiące pytań i wspólnych stwierdzeń.
Kochany, Kochana - jesteśmy w niebie...
Dobrze, że jesteś przy mnie mój kochany.
Mówiłaś cichutko, dziękuję - jesteś wspaniały.
Mądry, wrażliwy, czuły, troskliwy dla mnie.
Wyśniony, czekany - tylko mój. Tylko ty jedyny...
W codziennym życiu, we wspólnym byciu.
Zawsze we dwoje - przez trudy i znoje.
A znaki trwają i będą trwać wiecznie.
Ja będę wierzył i czekał w modlitwie...
Gdy będzie źle
Gdy będzie źle, zadzwonisz znów do mnie..
Ukoję Twój ból, powrócę do wspomnień..
Wysłucham, pocieszę, dam Ci wiarę w życie..
Co w zamian? zapytasz mój ukochany..
Najdroższa, nasz spokój i szczęście..
To są nieba bramy...
Gdy będą boleć nasze serca strasznie...
Będziemy cierpieć za miłość co nigdy,
Nie zgaśnie.
Gdy będzie źle - powrócą wspomnienia.
I słowa ciepłe, dobre, pełne zrozumienia.
Rozmowy długie - tematów wiele...
Odkryję na nowo Twe piękno Aniele...
Cierpisz za miłość, co w sercu swym nosisz...
Ona Twym krzyżem, brzemieniem ... Co boli
Lecz dobrze wiesz, co Cię wyzwoli...
Gdy będzie źle, zadzwonisz znów do mnie..
Ukoję twój ból, powrócę do wspomnień..
Wysłucham, pocieszę, dam Ci wiarę w życie...
I znów powróci radość, uśmiech na Twe oblicze...
Jesteś inna
Właśnie taką Cię poznałem.
Takiej serce swe oddałem.
Uśmiechniętej, miłej, dobrej.
Pełnej wiary w to co dobre.
Nosisz w sobie samą dobroć.
I kaźdemu niesiesz pomoc.
Kaźdy bardzo Cię podziwia.
Oni wiedzą, jesteś inna.
Lecz nikt nie wie tak naprawdę.
Jakim dla mnie jesteś skarbem.
To dla niego się poświęcam.
To dla niego wciąź tu czekam.
Jesteś inna... Taka prawda.
Lecz nie wszyscy to dostrzegą.
Nie docenią - nie poczują.
Dla nich jesteś tylko ..... .
Ja doceniam i dostrzegam.
W czynie, geście i uśmiechu.
Twoją inność delikatność.
To co nosisz w sercu na dnie.
Krzyk
W imię czego to wszystko?
Dla kogo to staranie?...
Czekałaś tak długo...
I co teraz się stanie?...
Rozstanie?...
W imię czego to wszystko?
Kochanie...
Po co ta walka?...
Ból, załamanie...
Potrzeba wsparcia..
A Ja?...
W imię czego to wszystko?
Co mi zostanie?
Kolejne wspomnienia?...
Zamknięty etap...
Rana na ranie...
W imię czego to wszystko?
Pomyślał ktoś o mnie?
Zapytał co czuję?
Nie!!!
On jest to wszystko...
Tęsknota
To ona sprawia, że wciąż ja usycham.
Już tyle tygodni - winy w sobie szukam.
A mimo wszystko, me serce wciąż bije.
Ból jaki nosze w sobie, mówi mi że żyję...
Ja będę tęsknił - za tobą najdroższa.
Czekał z nadzieją - na promyki słońca.
Moja tęsknota - wierną zawsze była.
To dzięki niej - miłość w sercu żywa...
Tęsknota dni moje - bardzo wydłuża.
Co dzień z mej piersi serce me wyrywa.
Sprawia, że więdnę - niczym młoda róża.
I tylko przy tobie - dla mnie jest nadzieja...
Nie wiem jak długo - każesz mi czekać.
Więdnąć i tęsknić, za tym co kocham.
Ja zniosę wszystko - twe upokorzenia.
Wierności sercu i tobie dochowam...
Będę czekał
Wiesz, że będę czekał na swoją szansę.
Danego słowa - do końca nie złamię.
Choć teraz cierpimy - w bólu oboje.
Wierzę, że pokonamy razem trudy i znoje...
Dane me słowo - wyznanie miłości.
Cenie nad wszystkie inne wartości.
Ty znasz mnie dobrze - wiesz, że dam radę.
Tobie wyznanej miłości - Nigdy nie zdradzę...
Wiem, że nadejdzie kiedyś ta chwila.
Nasze uczucie - znowu nas powita.
Ja będę czekał - bo wiem, że warto.
Tyś wyjątkowa - po prostu Anioł...
Mały domek
Mały biały domek - naszych marzeń szczyt.
W środku wszystko twoje - moja tylko Ty.
Wszystko delikatne - czyste niczym łza.
Dla twojej wygody - wszystko tobie dam...
Malutki salonik - a w nim jest kominek.
Usiądźmy tu razem - tak jak Ci mówiłem.
Pali się już ogień - jesteśmy szczęśliwi.
Będę obok Ciebie - by się sny spełniły...
Jest łazienka cudna i wanna ogromna.
A na ścianach lustra, bym mógł Cię oglądać.
I podziwiać co dzień, rano i z wieczora.
By wyznawać miłość i wielbić do końca...
A co w kuchni? Kto mi powie?
Jestem ciekaw przeogromnie.
Twoją rękę i tam widać.
Ile serca w to włożyłaś...
A sypialnia - szczęście moje.
Co sny skrywa nasze - twoje.
Tam tajemnic skrywasz wiele.
Jesteś blisko przy mym ciele...
Każdy drobiazg jest tak ważny.
Wypieszczony, delikatny.
A to wszystko będzie dla nas.
Tak czekane już od dawna...
Ucieczka
To ucieczka przed marzeniem.
Przed nadzieją i spełnieniem.
Wiecznym szczęściem i radością.
Tym, co czujesz - Twą wolnością...
Wolisz cierpieć w samotności.
Stracić resztę swej godności.
Sama siebie znienawidzić.
Stracić wszystko, co stworzyłem.
Uciec, umrzeć zostać sama.
Być ofiarą dla tyrana.
Przyjąć cios za ciosem w serce.
Bez miłości żyć w rozterce.
Kocham marzyć
Kocham marzyć, kocham śnić.
Kocham blisko Ciebie być.
Czuć Twe ciepło, dotyk, drźenie.
Widzieć w oczach przeznaczenie...
Kocham marzyć, kocham śnić.
Widzieć wszystko tak jak Ty.
Dobroć, Miłość i Oddanie.
Bliskość serc niech trwa na zawsze...
Kocham marzyć, kocham śnić.
Widzieć radość, uśmiech, łzy.
I cóź więcej nam potrzeba?... Nic.
Mamy siebie to wystarczy...
Kocham marzyć, kocham śnić.
Wspólny dom i wspólne sprawy.
Radość w koło, gości tłum.
Długi wieczór ciszy szum.
Kocham marzyć, kocham śnić.
To dla Ciebie pragnę źyć...
Razem wszystko pokonamy.
Będzie dobrze, wytrzymamy...
Gdzie Oni?
Jak rozmawiać, gdy ktoś nie słucha?
Jak tłumaczyć, kiedy w głowie pustka?
Jak być rodziną i tworzyć dom?
Kiedy szacunku u niego za grosz...
Zadaje ból w kaźdym jednym słowie...
Wprowadza zamęt, kiedy ktoś coś powie...
On myśli, źe tu jest sobie Panem...
Lecz wkrótce przekona się, że sam zostanie.
Zmarnuje wszystko, wtedy sam się spyta?
Gdzie jest mój dom, gdzie jest ma rodzina?
Lecz ich juź nie będzie, będą wreszcie wolni...
A On zostanie sam jak pies bezdomny...
|