|
Niech mówią wiersze
Poecie Władkowi Rysiowi
Wszystkie przyrodnicze stwory
mówią zgodnie i wesoło,
że „Dwugłosem” z poezjami
Władek rodzi się na nowo.
Ten jubilat wszystkim wokół
z optymizmem przypomina,
nie wiek mówi o młodości,
lecz chęć życia i tworzenia.
Przeżył i doświadczył wiele,
pisze o tym poematy,
niech więc one coś powiedzą,
wiersze zdradzą wiek poety.
* * *
jako pierworodne dziecko miłości
falsyfikat prawie wiedziałem
że nikt nie jest doskonały
wbrew tym którzy twierdzą
że są lepsi gdyż go spotkali
i tym którzy przysięgają swą czystość
po ucałowaniu jego stóp
nadal błądzę
na rozdrożu zdezorientowanych myśli
szukając lepszego siebie
jezus chryste
jak to strasznie boli być ciągle
ulepszanym
nadzieja
gdy inni czekają na
przewóz pracowniczy
ja czekam na znak
upuść chociaż
kostkę do gitary
podniosę ją i oddam do rąk własnych
uśmiechasz się
twierdzisz że to najzwyklejsza samica
jakich wiele w twoim stadzie...
o Panie
kocham twoje stado
* * *
jak kocham Stwórcę
tak zimny płomień ogrzewa
zziębnięte istoty naszego świata
równo złożone obok siebie
i czekające na potknięcia których już być nie może
ludzie tylko potrafią inaczej myśleć
zaliczając ich błędnie do
ostateczności
wiem jednak
że nadejdzie czas
w którym przez wciśnięcie klawisza
zmartwychwstaną
i ogłoszą wszem i wobec:
dość żartów
czas umierać
* * *
Żonie Zosi
zacząłem ciebie czytać gdy
zza firmamentu koronek ujrzałem
smukłość twoich wierszy
zapragnąłem dosięgnąć tej boskości
dokonać analizy
rozebrać i przybliżyć
zdania
wyrazy
oddechy
postanowiłem wtedy zdjąć z ciebie
zaklęcie pierworodnego pokalania
byś dla poety pozostała
grzechem
Embrion
gdy serce z niepewnością zaczynało czynić cuda
fale krwi zalewały
nie wykształcone jeszcze usta
ani krzyczeć ani żądać pomocy
tylko jak najprędzej i byle dalej uciec
w cień gniazda grzechoróbstwa
nieraz próbowałem obrać
właściwą drogę ucieczki
w każdym przypadku czekała na jej końcu
nie broniłem się
a skrępowany samym sobą z jej przyczyny
pozwoliłem już na całego
wejść w ślepy zaułek
labirynt nowo narodzenia
Telefonogram
drgnąłem
gdy najzwyklejszy w świecie telefon
zakłócił nagle melodyjność ciszy
zrzuceniem słuchawki próbowałem przerwać
drażniący uszy potok dźwięków
nadaremnie
tylko Ona
jak zwykle w takich okolicznościach
opanowana
poderwała się i jednym skinieniem ręki
ostrymi paznokciami zanotowała coś
na swoich subtelnie wyrzeźbionych
biodrach
przeczytałem ten
przekrwiony tekst
i na odwrocie
dopisałem najkrótszy anonim
wybacz mu
przerwał życie jeszcze jedną
obowiązkową obecnością
* * * (zamilkli)
Rodzicom Marii i Janowi
zamilkli
po prostu
nie życzyli sobie
a ja stanąłem
zupełnie nagi w drzwiach
uśmiechnąłem się gdy zwrócono mi uwagę
ktoś dla ostrzeżenia walnął mnie w mordę
wtedy
jak przystało na noworodka zakląłem
zaocznie skazano mnie na...
przydzielili nawet
anioła-matkę ojca-stróża
by pomogli mi przezwyciężyć
strach przed życiem
za to kocham anioła stróża
Dobre rady Stwórcy
idźcie i rozmnażajcie się
zwierzęta czynią to samo lecz
nigdy nie pozwalajcie
pod żadnym pozorem
szarpać za uszy swoje pociechy
lepiej
od razu walić je pięściami w mordy
by od niemowlęcia wiedziały co znaczy respekt
przed niebieską władzą
nie wolno również przeciwstawiać się prądom bo
może się zdarzyć że będziecie chcieli żyć
a będzie za późno o całe pokolenie
nie zdążycie nawet przygotować
odpowiedniej na weekend przeznaczenia łodzi
nikt nie zlituje się nad wami
ja także
cholernie nie znoszę bakterii
epizod nocy letniej
okna przysłonięte ciszą
głębokiej nocy
z pokoju dobiega pomruk
spokojnego snu - syn
chyba wie że czuwam
z drugiego słyszę śmiech
- żonie zapewne na ekranie
uśpionych powiek
przesuwają się obrazy
komedii minionego dnia
a ja
gdy w oddali balkonowe psy
szczekaniem znaczą swój rewir
drżeniem palców klikam
w czoło peceta i wrzucam
do szuflady twardego dysku
kolejny
niespełniony wiersz
w kadrze myśli
pod Mostem Karola -
pełnego gwaru i artystów sprzedających
kadry czasu oprawionego w ramki
- leniwie toczą się wody Wełtawy
obraca się kalejdoskop
nadbrzeżnej Pragi
tętniąc radosnymi kolorami życia
bez obaw że impet rzeki
ponownie zechce otulić
mokrym płaszczem pobliskie
galerie kafejki uliczki
tylko Hradczany patrząc z góry
nie przejmują się niczym
nawet masztem pozbawionym flagi
informującym poddanych że władca - prezydent
przebywa gdzieś...
a może zaczytany jest w poezji
Petra Borkovca*
Praha,18.06.2006
* Petr Borkovec jest jednym z najwyrazistszych poetów debiutujących w latach 90-tych. Urodził się w roku 1970 w Louňovicach pod Blaníkiem, dorastał w Pradze, dziś żyje w Černośicach pod Pragą. Studiował bohemistykę na Uniwersytecie Karola w Pradze. Od 1992 jest redaktorem czasopisma poświęconego chrześcijaństwu i kulturze "Souvislosti". Jest autorem siedmiu tomików poetyckich, m.in.:"Needle-Book"(2003).
Jerzy Granowski
Data dodania:
|