|
Uwierz w Anioły
Uwierz w Anioły
nawet jeśli ich skrzydła są czarne
Uwierz w Diabła
choćby na jego rogach spoczywała
płonąca aureola
Uwierz w ślepą miłość
i równie ślepą nienawiść
Uwierz w słowa, z których szydzi czas
Uwierz w strach
Uwierz oczom i spragnionym dłoniom
obrazom pełnym barw i zaklętego
Milczenia
Uwierz w dotyk, w muzykę i w głos,
i w ciszę
Uwierz w tysiące codziennych spraw
Któregoś dnia uwierz
we mnie
* * *
Zakochujemy się w niewłaściwych osobach.
Kochamy niewłaściwych mężczyzn.
Wielbimy niewłaściwe kobiety.
Wypowiadamy niewłaściwe słowa
w niewłaściwych chwilach
i miejscach.
Niewłaściwie uśmiechamy się
i cierpimy.
Niewłaściwie kłamiemy
i mówimy prawdę.
Niewłaściwie skrywamy zazdrość
i zazdrościmy.
Niewłaściwie mówimy Tak
i niewłaściwie rozwodzimy się.
Niewłaściwie rodzimy dzieci
i niewłaściwie się starzejemy
by niewłaściwie umrzeć.
Właściwie jesteśmy sobą.
* * *
ktokolwiek widział
wychodzącą z domu
zachłannie spoglądającą wstecz
na oślep
biegnącą gdzieś przez jezdnię
rozpędzonych uczuć
w kawiarni ukrytą w szatni
siedzącą stolik dalej
bazgrzącą listy na serwetkach
wymiotującą w toalecie
stremowaną i przerażoną
wznoszącą się do nieba
i strąconą w przepaść
błądzącą wśród obcych
pytającą o drogę
nie uchwyconą na żadnej fotografii
nie opisaną w niczyim pamiętniku
bez znaków szczególnych
i nieszczególnych
ktokolwiek widział
naszą miłość
* * *
wyłaniamy się z ciszy
obracamy w milczenie
nie narodzeni jeszcze
a już będący wspomnieniem
mgnieniem życia wydarci
z wszechwładania wieczności
* * *
powód jest inny
ale mówi że płacze
przez niego
i tak zaczyna się koniec
on niepotrzebnie przeprasza
kupuje kwiaty nad ranem
skleca ratunkowy wiersz
ona zarzuca mu na szyję
pętlę ciszy
i trwa to
w nieskończoność
w nieskończoność
to trwa
ona mu na szyję zarzuca
ciszy pętlę
on niepotrzebnie kupuje kwiaty
skleca ratunkowy wiersz
nad ranem przeprasza
i tak się zaczyna koniec
przez niego płacze
mówi ona
ale powód
ten cholerny powód jest inny
* * *
jeszcze pamiętam drzewo
drzewo było silne
i zielone
wiosną
w letnim skwarze kusiło
ochłodą
jesienią chyliło czoło
przed zacinającym wiatrem
pytacie o zimę
zimą dało dużo dużo
ciepła
i gryzącego dymu
łapiącego za gardło
|