Marcin Jodłowski      Info o Autorze

SEMPER



Nie wiem

Próżno krajobrazy
kreślę na tablicy
kręgu widnego
srebrzone księżycem
promieniem świtu -
niewiele pomaga
zawsze za daleko

może by Ziemię
na Niebo zamienić
tuz pod oknami
Jeziorem Łabędzim
albo Błękitnym nazywać

może wtedy
Niebo i Ziemia
to jedność
zasłony z kamienia
gór niebieskich
w nocne miraże
w kolorze szafiru
będą

jeden dzień tylko
a tyle można zdziałać
cóż by tu jeszcze –
cienie lip przenieść
kilka Czarnolasów zbudować
dwa krajobrazy z motyli
jak dziecko namalować

co by tu jeszcze -
nic –
tak byłoby dobrze?

no, nie wiem

(23.02.2012)



Po prostu sens

Niepojęte to że
co rano Słońce wschodzi
niepoczęte życie
w zapomnienie odchodzi
niełatwe to wierzyć
że wszystko się zmienia
a uścisk dłoni słabnie
i zdumienie że ma
sens sumienie
po prostu ma sens -

Życie jak zapalona pochodnia
od płomienia Febowego
płonące jak krzew gorejący
z darem dziesięciu
imperatywów w kamieniu
i to ma sens

jak podzielność Czasu
linearnego jak pochwała
Życia poczętego
i w tym że wyraz
nieudany wcale
nie jest wyrazem

i w tym jest sens
po prostu



Tak to być miało

Na wyrzuty sumienia
zawsze za późno
porozumiejmy się prosto
jak spojrzenie oczu
do podanej ręki
słowa jak motyle wierszy
i słoneczniki u van Goga

chyba muszę to powiedzieć
na pewno Jeanne
zobaczyć
może o siódmej wieczorem?
siódma to szczęśliwa godzina
a maj to miesiąc szalony
jak garnitur z kwiatów

czemu by nie -
może tak to być miało
choć to tylko słowa?
przepłynę rzekę albo
mały palec dotknę

niemożliwe?
przecież o dziewiątej rano
także kochać można
wszystko jest możliwe
a niemożliwe
kwestią czasu
tylko



Zamyślenie

Uderzeniem serca
niespokojnie
łzą ukradkiem okryty
nocą niejedną bez snu
byłem
nadzieją radością lustrem
powiedz Mamo -
jak zwrócić dług łez
czym wypłacić się
za miłość bez
odliczania reszty

pocałunek zimnego marmuru
to zbyt mało

ja -
tak nijaki dla ludzi
dla Ciebie dalej
najważniejszy

w jednym słowie
do znaczenia



Znaki szczególne

A ja myślałem
Ciebie
że silną zobaczę
mignęłaś w sekundzie
jak mak łanny polny
zakrywasz oczy czerwienią
żeby nie patrzeć
w krzak gorejący
słychać -
z nami zapomnienie
czarnym skrzydłem kroczy

no więc
podział na ty ja
to dysonans oczywisty
a przecież Czas
w niewłaściwy sposób
adresowany
obsesyjną garścią
musisz jak ciemną siłę
w blask zamieniać
jak wieńce gwiazd na skroni

jeśliby ciebie mnie
ktoś poszukiwał
adres jest prosty
jak znaki szczególne -
rozpacz albo ukojenie
tam
nas czekać trzeba



Boże coś Polskę

Nie ma to jak
sarmackie obyczaje -
upadam do nóżek
w komnaty zapraszam
staropolskim obyczajem -
wino miody sycone trojniaki
już i dziczyzna na stole króluje
pasztety grzańce bigos staropolski
z łbów sie kurzy
duch się burzy
vinum daemonum -
wiwat panie bracie

jam na zagrodzie
jak i ty - wojewodzie
dziś frazesem jutro delirantem
sejm tu żaden nic nie wskóra
mamy przecie bata swego
nihil novi -
panie bracie

mordy winem umazane
gorsze niż zewnętrzne zbóje
łzawe pyski się całują
kochajmy się panie bracie
mamy szable i żupany
bigosować wnet będziemy
Rejtan Staszic i Kołłątaj
co za jedni? znasz ich acan?
brać nie chcieli to my wzięli
gwizdać romantyczne credo
mamy wolność swą sarmacką -
przypij acan panie bracie

przez sejmowe portale
cień orła dumnego
echem płacze szlocha
taka hańba co za wstyd
trzydzieści srebrników
nie wziął tylko cham

Boże coś Polskę
racz nam wrócić Panie

Ojczyznę zhańbioną
pobłogosław Panie



Echa Norwida

To wy - poeci -
winni jesteście
że królowej koronę
banałem strawestowano
milknie z dniem
każdym bardziej
wielu i tak w romantyzmu
ślady nie idzie
świat kolokwializm
merkantylny pokochał
bardziej

czyż to możliwe
że ona nic niewarta?
ta Pani co wczoraj
dziś z purpury odarta

przecież to nie tych wina
co pieśni nie słuchają
złoto wino
i dziewczyną znają
coraz więcej
wśród was takich co
mysią szarą szatę szyją
wasze pisanie niech otrzeźwia
dusze -
może świat będzie lepszy
ale bądźcie inni

dzisiaj kiedy czytam -
wychowanek Mickiewiczów -
i spojrzę w biel drogi Eliota
chciałbym móc z nią
o niej uczciwie pomówić
nie stać bezradny niemy zawstydzony
z Norwida echem ponawianym
"Źle, źle zawsze i wszędzie"

Helladę zmarnowali
czy my też zginiemy?
Więc i ja wołam zatrwożony
oby nie na darmo -
*"Opatrz się dobrze wewnątrz -
to zlękniesz się siebie"

*) fragment wiersza A. Malczewskiego "Maria"



Pareneza

Pomyśl zawróć
kroków parę
nadłuż drogi
nie zaglądaj
bo tam czarny bies
się bawi
nie wchodź nie wchodź
i nie siadaj
nie pij miły nie pij

a w szklanicy czarny bies -
pijmy bracia w dłoń szklanice
w twoim sercu
dużo łez bies ci szlocha
nutą wzniosłą -

“furda troski furda łzy
intermezzo pij
łza na dloni? furda spleen
Archeon płaczesz -
no to pij„

piłeś miły znowu piłeś
czarny bies zaprosił
nie pij miły błagam
nie pij!

koziogłowy czart w butelce



Po prostu sens

Niepojęte to że
co rano Słońce wschodzi
niepoczęte życie
w zapomnienie odchodzi
niełatwe to wierzyć
że wszystko się zmienia
a uścisk dłoni słabnie
i zdumienie że ma
sens sumienie
po prostu ma sens -

Życie jak zapalona pochodnia
od płomienia Febowego
płonące jak krzew gorejący
z darem dziesięciu
imperatywów w kamieniu
i to ma sens

jak podzielność Czasu
linearnego jak pochwała
Życia poczętego
i w tym że wyraz
nieudany wcale
nie jest wyrazem

i w tym jest sens
po prostu



Bywają dni

Bywają dni
kiedy niewiele
mam do powiedzenia

deszcz mgła
Zachód jakby trochę
krzywy
a zwłaszcza
sugerowana w nich
mnogość wszelkości -
nie semantyka
tu potrzebna
aby zrozumieć
że bywają takie dni
kiedy
Prawda immanentna
tylko niezmienną
jak urodzaj na
Życie dla Sfinksa



Kto

Czasem Życie
jak wieża
ze wspornikiem
czy nie ma nikogo
kto podtrzymał
rękę posąg? -

tylko ja?



Nie wszystko jasne

Noc ustępuje
szarość powietrza
zapach codzienności
przede mną cisza
drga jak lęk
cóż mogę wziąć z dnia
który już przy mnie? –

dnieje –
lepiej pomilczmy
o świtach z fotografii
co patrzą uporczywie
bez poruszania ustami

jest jak było
widzeniem spraw
nieudżwignionych
następstwem zdarzeń
nielogicznie uznawanych
jak kamienie
co w gardle ostre
jak chleb wyproszony

porozmawiajmy –
ja ze sobą
przecież nic oczywiste
nie wszystko jasne

do zmroku daleko –
znowu zdążą nakarmić
różę kolcami
nie wiedząc
że z chorym kwiatem
ostrożnie



Zamyślenie

Uderzeniem serca
niespokojnie
łzą ukradkiem okryty
nocą niejedną bez snu
byłem
nadzieją radością lustrem
powiedz Mamo -
jak zwrócić dług łez
czym wypłacić się
za miłość bez
odliczania reszty

pocałunek zimnego marmuru
to zbyt mało

ja -
tak nijaki dla ludzi
dla Ciebie dalej
najważniejszy

w jednym słowie
do znaczenia



Dzień bywa nocą

Kto za życia
peany układa
o Czasie?
Kto zna jego prawa?

a po cóż komu
wiedza taka która
kamieniem pod
niebem płaskim gdzie
gwiazdy spadają
pod nogi

i tak liście jak liście
opadają
ziemię zadeptują
w kręgu zamkniętym

a mimo to -
istotność pozostanie
choćby
noce nocami
zrozumiesz że
dzień też nocą

nic
do końca niewiadome
zbyt często przesądzane
rzeczy nazywaniem

Bywa



Krople wiersza

Nie mogę
gromadzić już
wzruszeń
kroplą wiersza
stają w oku
z półobjawioną pokorą

wyciszę pamięć
wszystkich jesieni
choćby mamiły
złotem brzóz i dębów

nie ocalę
nie przechowam
śladów po sobie
resztek snów
które można uslyszeć
kształtu wiatru
w wierszach zapomnianych

Zaczekam -
świat będzie Arkadią Szymborską
Miłoszem Kościuszką
i jeszcze Apollem

Wtedy



Możliwe jutro

Trwam jak Czas
tyle że w ułamku
jeżeli wiecznie obecny
to nie do odzyskania

milczenie też czasem
nie wiem tylko
co w nim będzie
wszytsko wokół
ma swój Czas
nawet ty
może ja

tymczasem -
jeżeli opowiem ci
o możliwym jutrze
to będzie wtedy
kiedy chleb nieobecny
a wszystko inne w proch
chociaż to - Zawsze -
Czasu nie skruszy
pozostanie milczenie jutra
co milczeniem będzie

w każdy Czas -
możliwe jutro



Słowo to nie opoka

Słowo -
no i spójrz tylko
wyhodowałem
na własnej piersi

jak wąż
syczy milczeniem
wokół przejmująco
gdy odklejam powieki
wstają wszytskie okna
najjaśniejsze
tuż przy skroniach -

kolejne słowa gorsze
nad wszelką rozumność
pod nogą kamień
jak Słowo
co nie opoką
a rozum nie zawsze
po stronie wątpliwości

nawet jeżeli



Marcin Jodłowski



Data dodania: 28.04.2012
Komentarze