|
jeruzalem
masz jeden świat, jeden dzień i jednego siebie... A.R.
Nie ma życia. Jest teatr. Uczymy się roli, przechodzimy
w kolejne akty i nikt nie zagląda wstecz. Przecież jesteś
aktorem, wiesz, że wielcy nie piszą tylko komedii,
a dramaty i horrory zajmują równorzędne półki.
Gdy stawiałeś pierwsze kroki, nikt nie osądzał ich dokładności.
Zapisałeś kilka liter i wszyscy rozczulali się nad ich zgrabnością.
Miałeś prawo być dumny. Każdy ptak, który rozkłada skrzydła
w nowym kierunku robi to z nadzieją lotu. Gdy spada,
ma w sobie siłę, aby wszystko powtórzyć.
Kiedy ostatnio kąpałeś się w Jordanie? Dla oczyszczenia
warto przejść nawet po rozżarzonych węglach z wiarą,
że nie zostawią śladów na bosych stopach. Idziesz tą drogą
i zaczynasz wątpić, a przecież dawno już nauczyłeś się chodzić.
15.09.2007
odgrzej
czasami zaśpiewaj
gdyby już /kakaz/
cierpliwy nawet kamień ugotuje powiedział
kiedy sączyli wino na nieznanych polach
pod palcami trawa wilgotna od rosy
studziła przed gorącym kubkiem mleka
on grał
ona widz z pierwszego rzędu
lubiła teatr niemych gestów
dziś
jeszcze palce wystukują rytm tamtej muzyki
którą słychać wraz z każdą spadającą gwiazdą
wyryło się na korze ich wspólne spojrzenie
tak przecież rodzą się marzenia
27.09.2007
za mało a żal
czy wiesz, że masz pięknie zielone oczy?
tak zdradliwe pełne zwątpienia
za nami noc
myśli tańczyły walcząc z morałami
jedna przysięga
nas mało w zamkniętych ustach
i żal
odchodząc wiedziała że nie wróci
jak rozbitek utonęła we własnej bezradności
cicho
na poduszce mąż
wybacz Boże
gdy zamykam oczy zbyt wiele sobie wyobrażam
13.10.2007
wtedy i teraz
niczym kaznodzieja nad głową
uczysz przykazań
znów mam być grzeczną dziewczynką z obrazu
z bukietem słoneczników
pamiętaj
dzieci lat osiemdziesiątych mają we krwi walkę
a w oczach nadzieję i wiarę
nie wywieszam białej flagi kiedy płoną kolejne domy
jestem odkrywcą
na twojej twarzy nie rozbiję atomów by poznać prawdę
podam ci skrzydła nie lepione z wosku
niczym wolny ptak wzbij się w górę
ucichnę
wprowadziłeś godzinę milczenia
15.07.2007
bo żyć potrafię
nie jest łatwo wrócić do codzienności
kiedy syn woła o kromkę chleba a mleko się przypaliło
wszystkie myśli uciekają do tamtego ogrodu
czy byliśmy świadkami zaćmienia słońca
okłamując siebie że to ostatnie w naszym życiu
spójrz
te same chmury układają się w jaskółki
tak wiem - nie wrócą
wiatr nie zatrzymał ich w tym wieku
uczę się stawiać pierwsze kroki
na mówienie jeszcze nie jest za późno
tak naprawdę nigdy mnie nie było
30.06.2007
wystarczył jeden dzień, by świat wyglądał inaczej
Nie można mieć jabłek z cudzego ogrodu,
lecz gdy zawołasz przybiegnę, choć odwiedzam
bajkę gościnnie. Obiecałam nie oddalać się,
ale kukiełka ma w innym grać przedstawieniu.
Nie chcę walczyć, myślałam inaczej.
Czy nauczysz mnie wiązać buty, gdy sznurówki
wykrzywią się w grymasie, a na polach zapachnie
lawendą? Przecież karuzela nadal się kręci.
Wsiadłaś, nie wyskakuj. Czyżbyś nie kochała?
Nie oceniaj proszę, bo łzy same kapią.
Maleńka nie każ mi błagać ze zdartymi kolanami,
kiedy słoneczniki schowały głowę. Tyś jaskółeczką,
przylecisz na wiosnę. Rozwijaj skrzydła i ucałuj
słońce, a gdy zawołasz, będę po drugiej stronie ulicy.
Nie mogłam zostać, pamiętaj maleńka, ktoś
zdecydował inaczej.
22.08.2007
świat wygląda inaczej, ale nie można się mazać
Zaczekaj. Nim przekroczysz próg przyzwoitości
to spójrz za siebie. Wiesz, ile drogi krzyżowej
za Tobą, a przed ile rwących rzek? Świat dzisiaj
szary rozbłyśnie tęczą. Ty nie tracisz przecież wiary.
Nie mam we mnie szacunku. Za każdy policzek
oddam ze zdwojoną siłą. Dziś nauczyłam się nie
niańczyć świata, bo po co mi to było. Innym torem
biegnie ekspresowy pociąg, a ja nie mam na bilet.
Zaczekaj. Ilekroć przechodzisz przez złe wrota
ptaki przestają śpiewać. Pamiętasz te pisklęta,
gdy z wiarą spoglądały w niebo. Nie zapominaj.
Bez Ciebie by ich nie było. Czy już nie pamiętasz?
Ja wiem, że bluźnię więc wybacz gniew w oczach.
Mam swoją siłę. Nie spocznę, bo wiatr pcha by być,
gdy mnie nie było. Bolą skaleczone stopy, lecz pójdę,
by tańczyć ostatnie tango pod moją góra zwaną golgotą.
23.08.2007
Sylwia Kanicka
Data dodania:
Komentarze
|