Rafał Kasprzak (Jeżyk)      Info o Autorze

RAPORT

Słowo wstępne: Andrzej Krzysztof Torbus
Projekt okładki: Alicja Lampa
ISBN 978-83-912054-9-5
Częstochowskie Zakłady Graficzne SA
Częstochowa 2007



Raport

Bez celu nasiąkam
porannym deszczem
latarnie rozświetlają
jeszcze martwe miasto
chaotyczny szum drzew
rozprasza ptasie trele
w okręgach kałuż
topi się księżyc
pomiędzy kawą a herbatą
umiera człowiek



* * *

Wiem tylko z teorii
że chwila rozkoszy
kiełkuje nowym życiem

Kobieta ciężarna
jak pąk
nabrzmiewać zaczyna

Podobno najpiękniejszy
jest moment
gdy rodzi się człowiek

W ekskrementach cierpienia
macierzyństwo nabiera sensu
mimo że świat na głowie staje



* * *

Nie pytaj jak przetrwać
po co mąż tak mocno bije
i jakie trzeba mieć zdrowie
by ciężko chorować

Nie pytaj czy Bóg istnieje
czemu wiary wciąż ci brak
oraz za jaką kwotę kupić
można godne umieranie

Nie pytaj bo nie odpowiem
lepiej pomyśl i powiedz
dlaczego życie jest prozą
i gdzie podziała się poezja



* * *

Wszystko co najcenniejsze
pokrywa pył przemijania
dzień noc źdźbło trawy
zapach i smak pomarańczy
czuły dotyk jego rąk
już nigdy nic się nie powtórzy

Pozostała tylko bryła ziemi
i zimne serce
któremu nie było dane
ogrzać się ostatni raz
w twoich ciągle tętniących
życiem dłoniach



* * *

Mam swoją drogę
świeczkę i ogarek
liście z drzew
coraz częściej opadają
sporadycznie
patrzę w lustro
z przekonaniem iż udało się
oszukać czas



SENNIK SYZYFA

Słowo wstępne: Ryszard "Sidor" Sidorkiewicz
Projekt okładki: Włodek Grabowski
ISBN 83-86775-84-X
Związek Literatów Polskich w Krakowie
Kraków 2002



Sen I

W bezruchu ptak
do nieba się wznosi
słońce przysłonił
obłok zmierzchu
w purpurze płótna
umierają drzewa
soczyste trawy
topią się w potoku
żuraw przy studni
schronienia szuka
w oknie księżyc
szklany wschodzi
oczy na chwilę
głęboko zamykam
sen martwą naturę
przywraca do życia



* * *

Na pięć minut
zamykam oczy
bicie zegara
przerywa ciszę
wspomnienia utraciły
kolor i smak

Jesteś owocem
rozebranej soczystej
pomarańczy



Sen II

Kręte schody
prowadzą w nieznane
drży w oknie
szubienicy szkielet
nożem przebijam
serce wartownika
uciekając widzę
drzew soczystą zieleń
w ciemnym pokoju
szala się przechyla
ostatnie słowo
w gardle sznur zaciska
gdy budzisz mnie dostrzegam
cudowną rzeczywistość



* * *

Zakładam płaszcz
odejść czas
nie rozwikłane sprawy
zawiążę jak sznurówki
zostawiam błota ślad
zamykam drzwi
dźwigając krzyż
na drogę
rzucasz przez okno
mięsem



OSTRY DYŻUR

Słowo wstępne: Andrzej Zaniewski
Opracowanie graficzne: Barbara Jurkowska
ISBN 83-86236-48-5
Wydawnictwo Książkowe IBiS
Warszawa 1996



* * *

Czerwony autobus
szary jak codzienność
toczy się ulicami

powietrze przesiąknięte potem
wiruje w nozdrzach
zmęczenie rani twarze
starzec wspomina młodość
mężczyzna czyta gazetę
kobieta puszczona z torbami
ściska chudy portfel

tylko dzieci śmieją się
do jutra



* * *

Ta noc nikogo nie zabierze
w ciemności przyjdzie
ktoś na świat
zranione serce uratuje
Twych pocałunków biały kwiat
ślepiec cudowną ujrzy zorzę
nie wątpiąc że tak miało być
złodziej nie skradnie ani grosza
pijak przestanie wódkę pić

tu nikt nikomu nie pomoże
to wszystko jest
w najśmielszych snach
dostajesz kopa tuż nad ranem
i wstajesz prosto w życia smród



* * *

Widziałem starą
kobietę jak wierzba
chyliła się ku ziemi
jej twarz zaorał
pług zostawiając
bruzdy czasu

Widziałem jej oczy
jak głazy szkliły się
w rwącym potoku mętnej
codzienności

Widziałem jej ręce
jak czerstwy
bochen spękane do
krwi trzymały
bukiet
białych stokrotek



Rafał "Jeżyk" Kasprzak



Data dodania: 02.07.2007
Komentarze