|
SERCEM PISANE
Zerwane kartki z kalendarza
Zerwane kartki z kalendarza
zniszczył czas
Poplątane daty
zbutwiały w myślach
jak liście tamtej jesieni
Niesione wiatrem wspomnienia
opadły pod stopy
zeschłe odarte z barw
jak miłość bez pożądania
podobna do pocałunku
motyla
śpiewu łabędzia
ulotności wiatru
do marzenia
Wspomnienia
Urzeczona cudami natury
pieszczę pamięć
Znów czuję dotyk
ciepłych słów
na wargach słodycz
twego oddechu
w oczach błysk błękitu
i skrawek nieba
nad sosną
kiedy w rytmicznym
kołysaniu
sączyliśmy kroplę miłości
rozpalając słoneczny dzień
Wiosenne tęsknoty
Zakwitły wiosną wspomnienia
popłynęły obolałe myśli
odarta z marzeń dusza
zapłakała w ciszy
Twój obraz wyryty w sercu
zawirował w oczach
przywołany nagłą tęsknotą
spotęgowaną wiosenną porą
w której budzą się nadzieje
zakwitają niczym pierwiosnki
kiedy słońce świeci jasno
jak miłość która dawno minęła
Motyle wirują nad trawami
pachną słodko jaśminy
pszczoły mijają się z wiatrem
w lotnym tańcu
Wonne łąki drażnią zmysły
ptaki w miłosnym rozpędzie
ścielą gniazda
Szmer leśnego strumienia
złagodzi tęsknoty
Spłyną z wodą bolesne myśli
znów rozkwitnie miłość
w pełni wiosennego dnia
Dzikie łabędzie
Władysławowi Rysiowi
Zarumieniony dzień
odpływa sennie w dal
za nim śnieżne obłoki
gonią blaski słońca
Gaśnie chwila jak miłość
gdy za mało czasu na słowa
bo nie pytasz o sens
cicho śpiących łabędzi
Ich krzyk zamknięty
w odchodzącym dniu
boleśnie rani serce
cień zwątpienia otacza myśli
Tylko spokojna toń jeziora
w milczącym geście zaprasza
dzikie łabędzie i naszą namiętność
by ją schłodzić w wiecznej głębinie
By nie spłonęło serce
Przywołany czas
Opieram myśli
o ścianę wspomnień
serce uciskam
ciepłą dłonią
Przywołuję miniony czas
Podobne wiosny i jesienie
przebieram w dłoniach
drżącą pamięć
zamykam w ciszy snu
Sercem pisane
Sercem pisane słowa
to błyszczące łzy
kochanych oczu
jasny uśmiech dziecka
drobne gesty
czułych dłoni
pocałunek lata
spokój gasnącego dnia
wielobarwne jesienie
odlatujące za horyzont
ptaki
słodycz gorących warg
To nasza miłość
zamknięta jedną chwilą
pachnącego lasu
ciszą wysmukłych sosen
w szumie błękitnych
motyli
w tańcu ważki nad stawem
Sercem pisane myśli
to marzenia o wiosennych
porankach
o ramionach nocy
kusicielki poetów
o namiętności dusz
czystości zmysłów
o rzewnych strunach
skrzypiec
wyśnionych pragnieniach
wytęsknionych latach
To gorycz z rozpaczą
mieszana
szczęście z nadzieją splątane
W bukiecie wrzosów
ukryte moje wiersze
Dymku złoty słońca
Dymku złoty
rozjaśnij sny
olśnij myśli
wpleć słońce
w moje warkocze
Dymku złoty
obudż oczy
pocałunkiem kochanka
muśnij serce
blaskiem miłości
by nie zniknęła noc
w objęciach poranka
Powitam cię wiosną
Powitam cię wiosną
pożegnam jesienią
rozkocham latem
roztańczę motylem
rozśpiewam miłością
ukołyszę ciszą do snu
W cieniu białych brzóz
W cieniu białych brzóz
ukryję swój płacz
zamknę wrogie jesienie
Oddam myśli
w opiekę zielonych
liści
Do śnieżnej kory
przytulę dłonie
zbiorę marzenia
z kropli porannej
rosy
Zaszumię z wiatrem
w gałęziach cichej
brzozy
ulecę do nieba
Ptaki poniosą
moje tęsknoty
za szare chmury
za ocean snów
Nie zranisz więcej serca
ukryte za mgłą łzy
spadną deszczem
na suche wargi
Zakwitnie ziemia
wymarzoną miłością
w szumie ptasich piór
w cieniu brzóz
znajdę nadzieję
Dwa serca
Ukryłeś twarz
w moich włosach
błądzące dłonie
otworzyły różę
oplotłam ramionami
twoje pragnienie
Gdy wargi dotknęły nieba
rozbłysło światło dnia
w oddechu bez słów
w szalonym tańcu
dwóch serc
Gdy rozkwitają jaśminy
Gdy odchodzi wiosna
rozkwitają jaśminy
Zapach śnieżnego kwiecia
odurza zmysły
opętane wonią myśli
mącą spokój poranka
Na dywanie białych płatków
ukochaj lato w mych włosach
dotknij nieba pocałunkiem
gorących marzeń
Zduszę smutek rozkwitły
w minionym czasie
napoję usta jaśminową
nutą zagraną sercem
w zaułku dobrego lata
Zaufam błękitnemu
spojrzeniu twych oczu
utopię wargi w wilgoci
pożądania
zamknę w ramionach
miłość bez dna
Spragniona ziemia
Szare skowronki
zniżyły swój lot
nad pachnącą łąką
Zwabione naszą
namiętnością
śpiewem oczarowały
ziemię
malowaną słońcem
ukwieconą wiosną
łaknącą cichej wody
i srebrnej rosy o świcie
Otworzyłeś ramiona
Wtopiona w błękit
twych oczu
sączyłam krople miłości
Spragniona jak ziemia
deszczowej wody
spijałam wilgoć
z twych warg
W granatową noc
Granatowa noc
schowała moje sny
osrebrzyła warkocze
blaskiem płonących
gwiazd
Ukołyszę księżyc
w ramionach
przytulę gwiazdy do warg
pocałunkiem zamknę
powieki nocy
O świcie
obudzę uśmiechem
słoneczny dzień
powitam tęczowe motyle
zawiruję z wiatrem
nad stawem
rozśpiewam wszystkie ptaki
ukwiecę wiosną
majowe łąki
O zmierzchu porozpinam
szare mgły na zielonych
gałązkach młodych brzóz
I odejdę w granatową noc
do ciszy snów
W blasku świec
W blasku świec
zamigotała noc
blade sny ułożyły
głowy na poduszce
Cienie zawirowały
na ścianie
w szalonym tańcu
Nie zatańczę z cieniem
niech księżyc schowa twarz
za suknię nocy
Srebrne gwiazdy
nie zgaszą
płomienia świec
Jeszcze tli się wątły czar
twego uśmiechu
jeszcze nie odeszłam
za horyzont wspomnień
W blasku świec
odnajdziesz dotyk miłości
i ciepło moich warg
Pod obłokami
Pod obłokami
klucz żurawi
odpływa cicho
Lśniąca woda
pluska srebrzystą głębią
po kamykach
Odchodzą śnieżne
dmuchawce za miłością
Pozbieram połamane serca
otulę ciepłym mchem
obronię słowa szeptane
w mroku
zanim wichura pozrywa liście
i nagie konary
poranią oczy złotym
słonecznikom
Jak mam patrzeć
Jak mam patrzeć
w gwiezdną dal
gdy nie ma spojrzenia
Jak mam marzyć
o miłości
gdy myśli rozwiał wiatr
Jak mam tęsknić
za tobą
gdy smutku za mało
Jak mam kochać
bez serca
gdy zabrakło pragnienia
w rozkwicie dnia
Nie budź mnie o świcie
Nie budź mnie
o świcie
niech noc trzyma straż
by nie umilkły sny
w złotej głowie
by nie umknęło ciche
marzenie
by księżyc nocny
kochanek
nie odwrócił swych
ust
Nie budź mnie
o świcie
by nie zbladły gwiazdy
zdobiące suknię nocy
by nie ucichło pragnienie
naszej miłości
Nadzieja
Migocące krople
deszczowego smutku
zmyły resztki wspomnień
Ucichła miłość
za zamkniętymi drzwiami
Pójdę polną ścieżką
powitać nowy dzień
zachwycę oczy
pierwszymi promieniami
słońca
Rozkołyszę serce
dżwiękami wirującego
wiatru
Ustroję warkocze
złotem kaczeńców
napoję usta chłodną
rosą
Znużoną duszę
złożę w objęcia obłoków
z nadzieją
Odchodzę
Odchodzę od cienia miłości
jesiennego smutku
wiosennego poranka
letniego szaleństwa
zimowego ukojenia
Zostawiam kwiaty we włosach
zimowy świt na powiekach
czerwień zachodzącego dnia
soczyste jagody na ustach
i wspomnienia o nocach bez snu
wśród gwiazd
Moją dłonią
dla Marcina
Moją dłonią
namaluję myśli
złotą linią
Na niej ułożę
krople rosy
Zabłysną jak gwiazdy
zmyją czerń
nocy bezsennej
rozjaśnią uśmiech
Moją dłonią
napiszę pieśń radosną
melodią oczaruję
twoją duszę
wyśpiewam miłość
u progu dnia
Nie prowadż mnie lasem
Kazimierzowi Kazimierczukowi
Nie prowadż mnie lasem
jestem odpowiedzią echa
strażniczką leśnej ciszy
królową zielonych elfów
Odziana w srebrne mgły
zbieram dojrzałe jałowce
karmię mrówki
miodem dzikich pszczół
budzę ze snu mokre trawy
poję borsuki ranną rosą
Poniosę cień twej miłości
na powiekach
dotknę nieba ptasim trelem
zapalę słońce na polanie
ułożę serce na ciepłym
mchu
zapachnę świeżym igliwiem
Nie prowadż mnie lasem
jestem odpowiedzią echa
i ciszą snu
Wrzosy
Mgły nad wrzosowiskiem
roztoczyły swój czar
liliowym welonem
okryły marzenia
Pocałowałam drobne płatki
zapachniałam cichym wrzosem
fioletową smugą otoczyłam
duszę
Z bukietem wrzosów
pójdę tam gdzie tętni
życie
gdzie lato budzi zmysły
i świeżość poranka
zmywa resztki snu
gdzie nie gaśnie miłość
i kwitną kwiaty
Zanurzę dłonie w chłodnej
rosie
ustroję suknię wrzosowym
kwieciem
zniknę senną zjawą
w różowej mgle
Wątły cień miłości
Natchniona ziemia
zajaśniała deszczem
wysypały się z chmur
kryształki chłodnej wody
zatańczyły nad łąką
spadły jak gorzkie łzy
na puste wargi
dotknęły znużone serce
Zapłakały myśli
kroplami deszczu
Wygasła miłość
w pachnącym lesie
Pozostał jej wątły cień
na skrzydłach śpiących
motyli
za mglistą załoną łez
Zwiastuny miłości
Przyniosłeś ze sobą
cząstkę nieba
ptaszku złotopióry
zwiastunie cichej jesieni
ciepłych zimowych snów
wiosennego ukojenia
jasności lata
Magiczny aniele
w twym dotyku
odnajdę kolory tęczy
zapachnę jak ocean
świeżością wodnej toni
złożę serce w cieniu
wonnej lipy
wyłuskam miłość
z czerwieni
odchodzącego dnia
Spotkanie
Obudziłeś dotykiem
tłumioną ciszę
rozbłysły nieba
cztery księżyce
zderzyły się w locie
wilgotny pąk
mego grzechu ożył
okraszony twoją miłością
W absolutnej pełni
spotkania
zatańczyły obłoki
zaszumiały trawy
ogłupiałe od rozpalonych
serc
a może od świeżej
zieleni
Zapachniała ziemia
od twego oddechu
i spragnionych warg
Fiołki w kolorze indygo
Podarowała mi wiosna
fiołki w kolorze indygo
Obudż pocałunkiem
drobne płatki
zamknięte we śnie
osrebrzone rosą
Złóż usta na aksamitnym
kwiatku
poczuj rozgrzaną rosę
pierwszymi promieniami
słońca
Niech nie wysycha
namiętność
i miłość w kolorze
indygo
o wschodzie dnia
Oczekiwanie
Niebo rozpostarte
nad pustynią
wielkie jak moje
cierpienie
bez łez
bez snu
Milcząca cisza
oplata ramiona
Odejdzie ciemność
gdy zagrają skrzypce
zapachnie róża
zerwana twoją ręką
Kiedy cierń zrani serce
nadejdzie nowy czas
słoneczny dzień otoczy
tęsknotę z nadzieją
Poeto wieczny tułaczu
Poeto
wieczny tułaczu
trwaj po wieki
rozpraszaj nędzę świata
czaruj magią słów
dawaj nadzieję
w rozpaczy myśli
zapalaj światło
w mroku duszy
zwątpienie czujących istot
napełnij nową wiarą
nie szukaj miłości
lecz kochaj życie
Spotkanie
Obudziłeś dotykiem
tłumioną ciszę
rozbłysły nieba
cztery słońca
zderzyły się w locie
wilgotny pąk mego
grzechu ożył
okraszony twoją miłością
W absolutnej pełni
spotkania
zatańczyły obłoki
zaszumiały trawy
ogłupiałe od rozpalonych
serc
a może od świeżej zieleni
Zapachniała ziemia
od twego oddechu
i spragnionych warg
Dla Ciebie
dla Piotra
Zapalę księżyc o północy
wykąpię gwiazdy w stawie
Złotym kłosom rozczeszę
warkocze
popłynę senną falą
do twego marzenia
roztopię lodowe pola
posieję kwiaty na pustyni
rozkołyszę leśne dzwonki
zapachnę wiosną o wschodzie
nadziei
dla Ciebie
* * *
Światło mojego życia
błyszczy tysiącem barw
każdego poranka
odbija się w kroplach rosy
radością wiosny
wypełnia każdy dzień
mistrzowską paletą kolorów
maluje codzienność
dżwiękami organów
osładza smutek
szumem ptasich skrzydeł
rozjaśnia myśl
światło mojego życia
Ty.
Życzenia dla skrzypka
Uśmiechnij się do mnie
na strunach skrzypiec
okrutny czas
niech spłynie potokiem dżwięków
zostaw za sobą złe noce
niech wiruje smyk
po strunach nadziei
by wzeszło słońce
prawdziwego lata
niech nuty
rozproszą gorycz
minionego dnia
niech czysty dżwięk
otoczy twą duszę
przyniesie spokój
kolejnym chwilom
samotnym drogom
wtedy otworzysz oczy
* * *
Nie zbieraj
okruchów szczęścia
wyciągnij rękę
i zrywaj każdy dzień
smakuj jak świeże owoce
napęłnij się ich miąszem
niech sok spływa po wargach
czaruj życie
skarbami własnego
człowieczeństwa
i żyj dla poezji i wybranych
trwaj w marzeniach
bez złudzeń
nie inwestuj w nicość
otwieraj oczy każdego poranka
i witaj świadomość
istnienia
swych pragnień
i codziennych zmagań
podejmij rękawicę
i wygrywaj siebie
Twoje narodziny
Lotem skowronka
krzykiem śnieżnej mewy
zapachem łąki o świcie
dżwiękiem symfonii Bethovena
pojawiłeś się skąpany w miłości
w białym obłoku
w złocie kaczeńców
w forsycji deszczu
otulony wrzosów liliowym welonem
na moim sercu
Jesteś promykiem
na smutku niebie
w wiśniowym sadzie
szpaków rozkoszą
ukołysany skrzypcową struną
rzewną i tęskną
marzeniem złotym
bogatym w wiersze
snem niespokojnym
jesienną burzą
kwiatem paproci w lesie
mej duszy
Synku jedyny
Ewa Korczyńska
Data dodania: 19.11.2011
Komentarze
|