|
TAŃCZĄCA ZMYSŁAMI
Nie negocjuj
Nie negocjuj miłości
bo zginiesz w jej płomieniu
Nie rozpraszaj pragnienia
bo rozpłynie się tęsknota
Nie gaś blasku spojrzenia
bo ostygnie namiętność
w intymności
Bądż moim grzechem
Bądż moim grzechem
zanurz się w otchłani
jestem jak rzeka
bezkresna
obejmę cię swym
nurtem
me wody napoją twe
oczy
odbity w wypłakanych
łzach
zostaniesz samotny
w ciemności
Druga strona księżyca
Pokaż mi drugą stronę księżyca
a rozłożę sny na poduszce
wraz ze świtem otworzę furtkę
miłości
Utopię cię w mym żródle
zaleję światłem poranka
Rozmiłujesz gipkość ciała
przemalujesz usta owocowym
zachwytem
W bananowym tańcu
zatracimy siebie lecąc
do gwiazd
Niespełnienie
Otwieram oczy o zmroku
całuję cień księżyca
z nadmiaru inspiracji
pęka moje marzenie
Z ukrytych myśli
ulepię nadzieję
z niespełnienia
zszarzeje dusza
Nie napełnisz mnie
miłością
gdy ścichnie namiętność
niezagraną nutą
Roztańczona zmysłami
Pocałowałeś wiosnę
w południowej minucie
czerwoną różą
zakwitła namiętność
poszybowały ku słońcu
marzenia
Rdzawy motyl musnął
serce
gdy zapachniała miłość
Roztańczona zmysłami
popłynęłam ciepłą falą
ku niebu
Chłonęłam krople nektaru
gdy zgarniałeś ciszę z mych
warg
Marzenia
Przyjdę do ciebie nocą
odziana w szarość nieba
w orszaku srebrnych gwiazd
Przyjdę do ciebie rankiem
skąpana w chłodnej rosie
okryta blaskiem słońca
Stopy mi obmyjesz deszczem
maki wpleciesz w moje włosy
i ustroisz w suknię zwiewną
z pajęczyny
Mgłą ozdobisz złotą głowę
Welon mój poniosą elfy
leśne echa nam zagrają
marsz weselny
Popłyniemy wiatru falą
do obłoków
śniąc o raju
Gdy rozwieją się marzenia
jak ta suknia z pajęczyny
senną ciszą się położę
w chmury cieniu
Z niespełnienia
Z niespełnienia
spełniona myśl
pofrunęła motylem
Na skrzydłach wiatru
zasnęła
W oczekiwaniu
na kolejną bliskość
zamarzyła
W błękitnej dali
nie poczujesz gestu
spragnionej dłoni
tylko drgania
w bieliżnie
i pustkę wyschniętych
warg
Pożądanie
Pod powiekami
drzemią sny
rozpływają się gwiazdy
odchodzą w dal księżyce
obudzone myśli
wirują w rozpalonej głowie
Gdy twe dłonie
pieszczą uda
rzeka zmienia swój bieg
słońce rumieni się wstydem
smakujesz pomarańcze
wyschnięte wargi zwilżasz
pocałunkiem przyszłego lata
Nowa miłość mrowi serce
rozchylają się płatki nocy
pochłaniasz moją
namiętność
milkną pieśni oczarowane
strumieniem pożądania
Odeszłam w głąb siebie
Odeszłam w głąb siebie
zniewoliłam zmysły
słońce stanęło za mgłą
zarumieniła się rosa
zadrżały ramiona
nagie sny rozmyły noc
pożegnały nietoperze
Odeszłam w głąb siebie
zamknęłam miłość
zgasiłam błękit twych oczu
ocaliłam wspomnienia
dotknęłam serca
ukołysałam myśli
uciszyłam słowa
Odeszłam w głąb siebie
zapachniałam jaśminem
zatańczyły ważki
powróciły marzenia
zaśpiewały ptaki
zajaśniała dusza
skosztowałam nieba
Odeszłam w gląb siebie
w środku dnia
Nie mów nic
Nie mów nic
bądż ciszą
nie całuj oczu
we śnie
nie pieść serca
rozpal zmysły
nie plącz myśli
odpraw mrok
zamów światło
nieba
wtopiony w codzienność
zostań cieniem
Cztery pory roku
Czy wiesz jak całuje jesień ?
okrywa duszę całunem
wielobarwnych zdarzeń
karmi słodyczą marzenia
koi udręczone myśli
Czy wiesz jak całuje zima ?
mrozi uśmiech
promiennych oczu
studzi gesty czułych dłoni
zamyka słowa w ciszy
Czy wiesz jak całuje wiosna ?
maluje nadzieją uczucia
otwiera wrota nowej miłości
zdobi nagie ramiona
złotem kaczeńców
Czy wiesz jak całuje lato ?
rozjaśnia słońcem blady świt
soczystą wiśnią krwawi wargi
odkrywa morze pragnień
budzi drzemiące zmysły
Wyciągnij rękę do cichych snów
nasycę cię jesienną czerwienią
zimową bielą otoczę myśli
zapachnę wiosenną świeżością
rozpalę letnią namiętność
zanim odpłynie noc
i zgaśnie księżyc
Kuszenie motyli
Zaśpiewały motyle
skuszone wiosną
rozmarzyły się myśli
niespokojne
zapachniała lilia
we włosach
zadrżały usta od dotyku
nieba
Odbity w moich oczach
cień twej miłości
zajaśniał błękitem
Nie kuś motyli
wiosennym westchnieniem
Mej pieśni nie braknie nut
dopóki kwitną kwiaty
i rozplecione warkocze
kryją zapach pożądania
Bez śmiechu warg
utopię w cieniu twego
spojrzenia moją tęsknotę
Otworzyłam siebie
Otworzyłam siebie
o jasnej godzinie
dla ciebie
niepoznany przyjacielu
Chłodzę rozpalone serce
uspokajam roztańczone
myśli
kroplami słów napełniam
oczy
Namaluję tęsknotę
kolorową tęczą
rozproszoną miłość
przygarnę
i smugą światła
polecę do gwiazd
Poplażujmy razem
Poplażujmy razem
na łonie słów
póki słońce złoci myśli
zanim czerwoną falą
odpłynie dzień
Zapachnę łąką
zaszumię deszczem
by trwało twoje zdumienie
W magii wyrazów
złożonych z pragnień
i twojej tęsknoty
ukryję słodycz
nocnych majaków
i nagiej miłości
Babie lato
Nitki babiego lata
wplatam we włosy
ozdobione błyszczą
zachodem dnia
spóżnione ptaki
uciekają przed nocą
do samotnych gniazd
między zielone konary
przytulnych drzew
Oplotę twoje stopy
srebrną ciszą
ostudzę myśli gorące
od pragnienia
zamknę usta pocałunkiem
jesieni
zanim zaśnie dzień
w objęciach mroku
Opleciona
Oplatasz mnie spojrzeniem
w magicznym uśmiechu
pożółkłej tęsknoty
rodzą się demony
wnikają w głąb mego grzechu
napełniają myśli pragnieniem
oplatasz mnie ramionami
modelujesz ciało
rozpaloną ciszą
wibrującym powietrzem
okrywasz wyschnięte żródło
od błękitnego żaru twych oczu
* * *
Płoną twoje oczy
chłodny blask
mrozi zmysły
odchodzą w dal
moje pragnienia
zapal iskierkę miłości
żebym ogrzała serce
dla ciebie
Pocałunek
Niewielka przestrzeń
pomiedzy ustami
drżące powietrze
przyczajona chwila
mała kropla milczenia
myśli wirują w rozpalonej
głowie
znikająca dal cichnie
gdy miażdżysz różę
czerwoną krwią
malujesz uczucia
otwierają się wrota
spotykają oddechy
w bezdechu
Niewierna
Zamykam drzwi dla milości
niech puka
pokorna i bosa
cierpliwa i cicha
zasnuta marzeniem
niech stoi
bezbronna i naga
wielkością swą piękna
ozdobiona majem
nie dla mnie stworzona
bo wiara ma martwa
w nadzieję
Tylko cień
Jesteś tak blisko
wyciągasz dłonie
próbujesz uchwycić miłość
zatrzymać na moment
ta chwila staje się udręką
gdy pragnienie zbyt silne
na sen
wyciągasz dłonie
jesteś tak blisko
- Cienia -
Łzy
Zawirowały słońca
pospadały gwiazdy
zawstydzone księżyce
schowały srebrne twarze
wystrzeliły iskry
zatańczyły cienie
zapłonęło serce
z cielistego ciała
wyciekła namiętność
łzami
Nad przepaścią
Jak rącze konie
gnane wiatrem
splecione ciała
w rydwanie marzeń
pędzą do nikąd
by nie zatrzymać
swego biegu
nad przepaścią
Moja nagość
Nagość ubrana we włosy
rozplecione warkocze
płynął falą do twego snu
wkładam polne kwiaty
w złote marzenia
dwie pomarańcze
kryję w dłoniach
bezwstydne i gorące
przycichłe od pragnienia
twych ust
Spełnienie
Zaszumiały zmysły
pomiędzy udami
czerwonym makiem
zakwitła piekielna kraina
rozkładasz płatki
mego pragnienia
by chłonąć wonie
deszczowego lasu
by chłodzić wargi
pierwszą kroplą rosy
by spojrzeć w otchłań
mego grzechu
by iść w spełnienie .....
Tylko deszcz
Czy to łzy
wpadły w usta ?
spragnione
twych pocałunków ?
nie
to tylko deszcz
Tańczące dłonie
Tańczące dłonie
uniesione lekko
nad głową
jak ważki nad stawem
bez dotyku i ciepła
dwie senne zjawy
majaczące we mgle
z nadchodzącym świtem
spragnione
pragnieniem ciała
nienasycone
promienne i smukłe
zmysłowe i bose
nagością srebrnej nocy
Ewa Korczyńska
Data dodania: 19.11.2011
Komentarze
|