Ewa Korczyńska      Info o Autorce

ROZWIEWA WIATR



Zatańcz ze mną

Zatańcz ze mną
bez końca
na początku drogi

Pójdziemy razem
złączeni pieśnią
wieczornych zórz

Zatańcz ze mną
bez końca

do piekła nie czas
do życia mnie unieś
na skrzydłach nagiego snu

Schowaj pocałunki
w kroplach rosy
i moich łzach

Zatańcz ze mną
bez końca
w bezpiecznych ramionach

nie wyjadę nie odpłynę

U raju bram stanę cicho
senną zjawą
rozszeptaną melodią

Zatańcz ze mną
nim zgaśnie dzień



Bardziej niż wczoraj

Czy wiesz jak cię kocham

Bardziej niż wczoraj
mniej niż jutro

Nie rozwieje wiatr
naszych marzeń
nie otoczy noc
srebrzystych snów

W przenikaniu serc
zespoleniu warg
jedności ciał

w wymianie radości
już na zawsze



Jest taka droga

Jest taka droga
którą muszę iść
choć stopy kwitną
malinową czerwienią

Są takie noce
które studzą sny
osrebrzone moją
nadzieją

I podobne dni
w których pada deszcz
może kwitną bzy
w twoich oczach łzy

i tak się śmieją

Brodzę w smutku czerń
ciągle noc i znów dzień

Malinowy kwiat
pod me stopy padł
rani serce cierń

w każdą noc i nowy dzień



Śnić

Pragnę śnić
by nie rozwiał wiatr
moich marzeń

Może złudzeń pieśń
wybrzmi akordem
niechcianych pamięci

Spójrz jak pachnie noc
utop dłoń w moich włosach
niech nie obudzi nas świt



Bo tak trudno być poetą

Drżącą dłonią trzymam pióro
urywane myśli dżwięczą ciszą

Dostałam za darmo
malowane melodie

Od anioła albo Boga
nie wiem od kogo
ten dar

Bo tak trudno być poetą

Krwawią marzenia
rozrywane cierniami
twojej miłości



Obok siebie

Śnimy obok siebie nasze sny
połączone dusze i serca
kwitną czerwienią róż

Dotykasz motylem
moje marzenia
sypie się gmach
niepewności i lęków

Znikają cienie przeszłości

Gdy cegła po cegle
rozbieram swój mur
cieszę się chwilą
śpiewaną pieśnią naszej
miłości



Nie chcę iść z księżycem

Idę w mrok
z samotnym księżycem
warkoczem zmiatam
resztki dnia
pod pelerynę nocy

Srebrnym pyłem
obsypuję sny

Wyśpiewam tobie ciszę
nim wiatr rozwieje
lęki dusz
przygarnę dzień
do swoich warg

Bo nie chcę iść
z księżycem

do zimnych gwiazd



Nie chcę rozumieć

Nie chcę rozumieć
drgania twego serca
blasku księżyca
i ciepła wiosennego dnia

Nie chcę czytać
z twych oczu odpowiedzi
na morze pytań
zadawanych w wymianie
zdarzeń i naszych radości

Nie chcę widzieć
gasnących jesieni
w objęciach czerwonych
słońc

Bo lęku mego
nie rozwiał jeszcze
zimowy wiatr



Czekam na ciebie

Czekam na ciebie
w ciszy letniego poranka
zaledwie obudzona
z resztek snu

Słucham twoich kroków
gdy przemierzasz
kamienne schody
w szarej codzienności

Idziesz przez ponure dni
takie same tygodnie i lata
nie możesz dojść
pod mój próg

Czekam w otwartych drzwiach
otulona wonią akacjowych nut
w pieśniach z cygańskich tęsknot
z czerwoną jesienią
w wiosennych bzach



We mnie już tylko noc

Nie ma w nas czułości
zamknął się świat
fala złudzeń
odpłynęła w sen

Nie odpocznął tęsknoty
zagrane pieśni spokojnej jesieni
zadrgają tylko wspomnieniem

Odrzucę noce i tamte poranki
pokurczone zmięte marzenia
umrą w ciszy

Nie ma w nas czułości
odtrąconych wspomnień cień
przejdzie przez samotne dni

Zamknij tamten świat
w ramionach własnych myśli

we mnie już tylko noc



Obudzona ze snu

Obudziłeś mnie z błogiego snu

stanęłam na rozstaju
odarta z kryształowych marzeń

Miłość rozwiał wiatr
bezpieczna szarość odeszła
wraz z mrokiem

Obudziłeś mnie z błogiego snu

nie chcę wracać do wspomnień
i słodkich różanych niemych ust

Czy mam rozpłynąć się zjawą we mgle
czy zostać skałą obojętną jak umykający
przed nocą dzień



Poplątane ścieżki

Poplątałeś ścieżki gwiazd
rozwiał wiatr miłości czar
więc nie pukaj do mych ust
bo nie znajdziesz pieśni już
śnieg zasypał jedną z dróg
i nie trafisz pod mój próg

Gdy rozplączesz srebrny sznur
i rozbijesz nocy mur
przyjdziesz do mnie o świtaniu
znajdziesz pieśni o kochaniu
swe warkocze znów rozplotę
i zamienię w słońca złote

Wtopię śniegi w ranne mgły
i zamienię gorzkie łzy
w krople rosy białej róży
więc nie pukaj do mnie dłużej
tylko zabierz moje serce
noś jak kwiatka w butonierce

by nie zwiędła czułość warg
nim się dla nas zamknie świat



Chodż ze mną pod rękę

Chodż ze mną pod rękę
do zimowej ciszy

pod śnieżnym puchem
rozbłyśnie ukołysaną nutą
delikatna pieśń naszej
miłości

Chodż ze mną pod rękę
do wiosennej radości

zapachnę dla ciebie
świeżością zielonych liści
zakwitnę róży gorącą
czerwienią

Kroplą rosy obmyję
twoje stopy
abyś mógł iść pod rękę
z marzeniem
do wspólnych dni



Jak wątły śnieg

Co mi dasz
w jasny świt
w zapłakany deszczem
dzień

Czy polnych maków
krwawy pęk
czy tylko chłodną
śniegu biel

Co mi dasz
w niebieską noc
czy srebro gwiazd
księżyca cień
i ciepło warg
namiętność ciał
czy tylko żal

A co mi dasz
gdy zniknie sen
gdzie można iść
przez śnieg i deszcz
by zmysłów szał
nie stopił się
jak wątły śnieg

I w porcie dusz
nie zamilkl śpiew



Powitam cię gwiazdo

Powitam cię gwiazdo
pastorałką kolędą
słoną łzą
blaskiem oczu
goryczą zamglonych

Powitam cię choinką
pachnącą leśnym wspomnieniem
żywiczną krwią płaczącą
echem dawnych radości

Powitam cię resztką snu
miłości smakiem
rozwianych z wiatrem nadziei
konających myśli

Powitam cię gwiazdo
kolorową bombką
z tańczącym aniołem
opiekunem złudnych marzeń

Powitam cię gwiazdo wigilijna
pocałunkiem śpiewnych warg
modlitwą znękanej duszy

i smutkiem wplecionym
w warkocz nocy



Chcę uwierzyć w anioły

Chcę uwierzyć w anioły
tak jak wierzę
w kolorowe motyle

Chcę zaufać miłości
nim zgaśnie jasny dzień
by konające tęsknoty
nie odrodziły się smutkiem

Chcę śpiewać z wiatrem
szybować z ptakiem
i położyć się cieniem
u stóp twego serca



Ukryte pieśni

Czemu chowasz czułość dłoni
we śwtaniu
i nie śpiewasz jasnych pieśni
o kochaniu

Mgłą zasnuwasz blask
moich warkoczy
i nie pragniesz mej pieszczoty
we dnie w nocy

Zwiędły róży słodkie krzewy
w twym ogrodzie
i motyle już zasnęły
w cichym chłodzie

Jesień kończy na tej ziemi
swoje gody
i odchodzi z mą miłością
za ogrody

Rajskie bramy mi zamknęli
aniołowie
i umarły me marzenia
w złotej glowie

Po cóż pragnąć
po co tęsknić o świtaniu
gdy ty skrywasz jasne pieśni
o kochaniu



Daj szansę miłości

Daj szansę naszej miłości
gdy słodka cisza
zbliża nas
do wspólnych nocy

Wyrwę cię z wnętrza
własnych myśli

Odnajdziesz nadzieję
w moich ramionach
wśród gwiazd



Odczytaj mnie nocą

Odczytaj mnie nocą
w sennych marzeniach
w swawolnych pieśniach
księżyca

Odczytaj mnie porankiem
nagością dnia okrytą
bezbronną wśród słońca
promieni

samotną w tańcu z motylem

Odczytaj mnie jesienią
pachnącą resztką lata
z więdnącą jarzębiną w dłoni

W kurhan wplecioną tęsknotą
z usypaną mogiłą
rozwianym warkoczem
w jesiennych mgłach



Czarne kormorany

Odleciały z jesienią
czarne kormorany
srebrzyste pióra
pogubiły w rannej mgle

Zatroskane nuty
zostawiły w sercu

Nie powitają chłodu
myśli
zimową senność oczu
i śniegu bieli

W poplątanych warkoczach
w zlodowaciałej duszy
zamarzły popioły
ludzkich gier



Nie usypiaj mej miłości

Nie usypiaj mej miłości
kochany

Chcę zostać obudzoną nutą
w promieniach słońca
i śpiewać z wiatrem
w gałęziach białych brzóz

Nie usypiaj mej miłości
kochany

Chcę znów kwitnąć różą
w czerwieni konających zórz
i wabić w ramiona księżyca
cienie nocy

Nie usypiaj mej miłości
kochany

Bo na zawsze zgasisz blask
mych oczu



Więc po co mi być

Zostaniesz na zawsze
w różanym ogrodzie
z moich snów

Rozwieje wiatr
niespełnione noce

Puste ramiona
nie obejmą wspomnień
nawet marzenia znikną
za mgłą

Więc po co mi być
wśród gwiazd
gdy nie ma blasku
księżyca

Po co mi dalej iść
gdy stopy kaleczy czas
u schyłku dnia



Nie rozwieje wiatr

Nie rozwieje wiatr
naszych snów
nie ostudzi czas
zmysłów żar
nie zamilknie pieśń
naszych dusz

i księżyca pieśń
nie zbudzi gwiazd

Nie odwróci noc
swoich ust
nie przeminie myśl
o wspólnym dniu
by nie umilkł śpiew
naszych serc

i nie rozwiał wiatr
marzenia blask



* * *

Rozwieje wiatr czułość warg
odpłyną ciche sny
mgła zasnuje spojrzenie
jasnych oczu

Krople smutku nakarmią
konające marzenia
u schyłku lata

Tęsknoty rozbłysną
jak cztery słońca
tęczowe motyle
radosnych poranków
zwiędną jak róże
pachnące naszą miłością

do końca nie poznaną
zaledwie skosztowaną
małym kęsem płynącą
w głąb znękanej duszy

Rozwieje wiatr czułość warg
dotyk twych dłoni
i zgaśnie nadziei płomień



Nie ścinaj róż

Nie ścinaj róż
w blasku słońca
hodowane

Pieszczone ciepłą dłonią
kąpane deszczem
srebrną mgłą spowite

Twoje róże
schowane przed dotykiem
motyli
samotne jak cień
mego uśmiechu

Czekają na pocałunek nocy
by ukryć wśród gwiazd
żar naszej miłości



Rozwiewa wiatr

Wiatr rozwiewa ciszę
rozpędzone myśli
rozszalałe namiętności
zostały w morzu
letnich barw

Pozmiatane szeptem nocy
gwiazdy zasnęły
w kąciku nieba

Zamglone oczy księżyca
wypatrzyły drogę
do miłości

Pójdziemy do świtu
mleczną drogą
w ramionach nocy

Gdy ciepły wiatr rozwieje
nasze sny



Ewa Korczyńska



Data dodania:
Komentarze