|
Grajek
W otchłani samotności
usłyszałam kojący instrument.
Otępiony słuch leniwie
skierowałam na niepozornego grajka.
Ośmiornice obrzydzenia dla
brutalnego świata
rozpierzchły się w panice
robiąc miejsce miłym wibracjom fletu.
Odwróciłam oczy,
przecierając zapłakane życiem okulary.
Nie było grajka,
nie było instrumentu.
W topniejącym śniegu
Bose odciski małych stóp...
Morze
Pusta plaża
Budzą się mewy
Łagodne morze
Idzie głodny człowiek
Wyrzucony
Jak puszka, której szuka
Pogotowie
Pogotowie życzliwości budzi ludzi
Śpią czarnymi myślami zaklęci
Odczarować, obudzić- niechcący
Jak ukraść kaktusa nie zauważywszy
Ideały
Przytul mnie swoją dobrocią,
ogrzej ideałami
W gwiazdach znajdę słońce i
utonę w ramionach nieba.
|