Marcin Kruhlej      Info o Autorze

* * *

zaplątana rzeka
biegnie wzdłuż brzegu nieba
anioł Szemkel
czasami uprawia tu poranny jogging

ostatnio widziano
gromadę świętych
przyjechali zorganizowaną wycieczką

najczęściej lokalny detektyw
wyczuwa w tych okolicach
zapach świętego Piotra
ale uparcie twierdzi
że nie są to żadne markowe perfumy

wtajemniczeni uważają
że jest to najpiękniejszy zakątek raju

ponoć sam Bóg
bywa tu
gdy panna Ewa organizuje potańcówkę
w samym środku zagajnika



* * *

ulica miętowa
żyła
rozkładem odjazdów i przyjazdów PKSu

kroniki podają
że była zawsze porośnięta śniegiem
a puszki
odbijały się od niej
melodramatem dźwięków

na rogu mieściła się
gildia muzykantów
z wiecznie odpadającycm tynkiem
w mozaice pokręconych ścieżek

nigdy nie było pieniędzy
na porządny fortepian
a jedyne dźwięki
wydawało podkowiaste pianino
z akcentem pedagoga
grające jazzowy psalm



Droga z której się nie wraca

Wybrałem drogę
prostą jak drut
poukładaną
jak życie emeryta
pachnącą morelami
i babcinym fartuchem

Nie było zakrętów
wszystko szło gładko

Orły w kamizelkach
podawały na tacy marzenia

Spotkałem innych
„szczęśliwców"

Ale na końcu
zostały tylko złudzenia

i zużyta strzykawka



Homo Viator

Wyszedł z domu
Nie wrócił
ktokolwiek widział
ktokolwiek wie
proszony jest o kontakt