|
* * *
zaplątana rzeka
biegnie wzdłuż brzegu nieba
anioł Szemkel
czasami uprawia tu poranny jogging
ostatnio widziano
gromadę świętych
przyjechali zorganizowaną wycieczką
najczęściej lokalny detektyw
wyczuwa w tych okolicach
zapach świętego Piotra
ale uparcie twierdzi
że nie są to żadne markowe perfumy
wtajemniczeni uważają
że jest to najpiękniejszy zakątek raju
ponoć sam Bóg
bywa tu
gdy panna Ewa organizuje potańcówkę
w samym środku zagajnika
* * *
ulica miętowa
żyła
rozkładem odjazdów i przyjazdów PKSu
kroniki podają
że była zawsze porośnięta śniegiem
a puszki
odbijały się od niej
melodramatem dźwięków
na rogu mieściła się
gildia muzykantów
z wiecznie odpadającycm tynkiem
w mozaice pokręconych ścieżek
nigdy nie było pieniędzy
na porządny fortepian
a jedyne dźwięki
wydawało podkowiaste pianino
z akcentem pedagoga
grające jazzowy psalm
Droga z której się nie wraca
Wybrałem drogę
prostą jak drut
poukładaną
jak życie emeryta
pachnącą morelami
i babcinym fartuchem
Nie było zakrętów
wszystko szło gładko
Orły w kamizelkach
podawały na tacy marzenia
Spotkałem innych
„szczęśliwców"
Ale na końcu
zostały tylko złudzenia
i zużyta strzykawka
Homo Viator
Wyszedł z domu
Nie wrócił
ktokolwiek widział
ktokolwiek wie
proszony jest o kontakt
|