|
Miryl@ndia to moja własna kraina, położona pośród lasów Borów Tucholskich. Dotychczas nikt nie znał do niej drogi, ale mam nadzieję, że po zwiedzeniu choćby multimedialnych stron to się zmieni z akcentem na lepsze. (...)
Nie chciałabym aby to co teraz napiszę niżej odebrane było jako taryfa ulgowa, ale dla ścisłości dodam, że od urodzenia choruję na postępujący zanik mięśni. Nie stanowi to dla mnie już żadnego problemu, po prostu taka się już urodziłam. Jedni mają odstające uszy, inni za duży nos jeszcze inni są łysi a ja zwyczajnie nie mogę chodzić. Lekarze od początku nie dawali mi zbyt wielu szans przeżycia, jednak jak to nieraz w życiu bywa, rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Po latach - w skrócie - mogę powiedzieć, że w moim przypadku choroba miała dosyć łagodny przebieg. Chociaż nigdy nie potrafiłam chodzić to mimo wszystko, zostało mi około 25 % sprawności (to jest tylko moja opinia - a znawcy medycyny mogą ją sobie dementować na swój dowolny sposób, nie będę miała do nich o to pretensji).
Mieszkam na wsi, w samym sercu uroczych Borów Tucholskich i od najmłodszych lat starałam się (wtedy jeszcze nieświadoma tego) zerwać stereotypy panujące w tym właśnie środowisku). Nigdy nie ukrywałam się przed ludźmi, a widok człowieka na wózku nie był widokiem, który byłby na porządku dziennym, a w dodatku człowieka z uśmiechem na twarzy. Z nieukrywaną dumą mogę powiedzieć że Tego właśnie uśmiechu, ludzie zawsze mi zazdrościli, ale są i tacy którym pod tym uśmiechem miękło serce. Wiem, że w tym momencie nie przemawia przeze mnie skromność lecz uważam, że nie jest to powód do wstydu.
Dzisiaj mogę śmiało powiedzieć, że osiągnęłam swój cel. Z wiekiem uświadomiłam sobie, że są sprawy dla mnie niezwykle ważne, o których nie mam, z kim się podzielić i zaczęłam te właśnie przemyślenia przelewać na papier w postaci wierszy. Jest w nich zawarta przede wszystkim tęsknota za drugim człowiekiem, za wymykającą się miłością, samotność serc, bezsilność i bezradność. Tematy, które mimo wszystko są jeszcze tematem tabu, ponieważ "wózkowicz" nie ma prawa kochać może co najwyżej mieć przyjaciół, lub tylko znajomych.
Przez długie lata wiersze te przeleżały w „szufladzie” nie widząc światła dziennego. Z natury mimo wszystko bardzo nieśmiała, zachęcona przez przyjaciół wyjęłam je z dna szuflady i ukazałam na światło dzienne. Być może spodobają się ludziom i być może zauważą, że dzieli nas tylko fizyczna ułomność.
źródło: http://mirca.las.pl/osobiesamej.htm
|