|
Winne Grono
We wpływowym gronie
dominuję w tyle,
powstrzymuję gazy,
chowam mokre dłonie
natrętnie bezradny
ja - trudność w przesyle
danych tak istotnych
we wpływowym gronie
(styczeń 2003)
Wspomnienie jest kwiatem
Z moim kochankiem będzie niósł mnie wiatr
Na płatkach róży zapiszę słodycz jego warg
Dym, zanim zniknie, tęskni za dachami chat
Choć stanie się przekleństwem, nie usłyszysz odeń skarg
Nad domem mojej babci nadal trwa rozległa cisza
A mówiła mi, że kobieta jest słoną łzą cierpienia
Ja jestem pragnieniem krzyku, abyś nie usłyszał
Pragnę przemiany świata, by się nie odmieniał.
A przecież wspomnienie jest tylko kwiatem
(sierpień 2002)
Maskot
Za starym zegarem, który w każdą sekundę
wtłacza pot i rozpacz tłustą niby oliwa
i trybem kurz zgryza, co odbija się kundlem...
skrył się śmieć, zabawka dla szczęśliwych nie żywa.
Zwichnięty charakter, nadzieja smutku dzieci,
to jej losu stopień na schodach dni człowieczych.
Ożywia ją każdy ból, który w głowie siedzi
rozdymanej szlochem z gęstej, zielonej cieczy.
Ugrzęzłem na skraju zbyt brązowej narzuty
w gruby strach maskotek od łez wiecznie wilgotny,
jak w ustach kobiety czekającej zaplutych
marzeń o mężczyźnie, który będzie jej godny.
Przytul mnie a wstanę, ożyję krwią pijany
i potłukę szybkę, co ma chronić wskazówki.
Zadurzony w jawie, przez niebyt hartowany,
wyjmę rybie oko i nakarmię nim mrówki.
(styczeń 2001)
Zbawieni
Na dnie dusz staroświeckich kwitną kwiaty wonne,
lecz nie skryją zalety, która czyni sługą.
Poranek oczu pieści bez miary ustronne
przytułki, w których gaśniesz, by zostać na długo;
stolik przywitał smutnych pijaków, co cieniem,
tym trunkiem mącą księstwo swoich trzeźwych marzeń,
by drwić z nich bezlitośnie i karmić zwątpienie;...
oni pierwsi chcą ujrzeć, gdy Bóg się ukaże
i jak z metalowego kubka pić tak czule
obejmując to wiecznie ciepłe Dobra ciało,
odziane w ludzkim potem śmierdzącą koszulę.
Aż brakuje tancerki, co między stołami
o krwi przypomnieć zdoła niespodzianym tańcem
i nasyci anielskim obliczem, ustami
wulgarnymi i luźnym na biodrach różańcem.
(styczeń 1993)
Którzy wabią ciemności
Którzy wabią ciemności: przedmioty schładzane
pragnieniem swym niebytu cierpliwego trwaniem;
archaiczność kamieni wzięła w panowanie
kurtyzany znudzone życiem, swoim panem,
które dzieci swoje przed wiedzy żywym żarem
chronią niby przed ojcem o nieznanej twarzy,
chcą wskazywać im drogę do krain grabarzy,
gdzie w schłodzone przedmioty zmienia życia marę
cisza, lodowata jak wiatr od morza zimą,
w którym to białe ptaki podczas lotu giną,
jak szept agonalny ten, co na ustach gości,
które życia pragnieniem swym wabią ciemności.
(styczeń 1992)
Niespoistość
Gorące, pyliste powietrze strychu suszy
tę rozdartą swoiście niespoistość duszy,
zakrzepłej atmosfery ciemnego poddasza,
gdzie pająki obleśne lądują na twarzach
obłocznych postaci w zamokłych prześcieradłach,
z których rozfalowaną furgotliwość skradła
aż stuletnia cichość, starucha pomarszczona,
co zadusi miliony robactwa nim skona.
W kątach zakurzonych tarzają się szmatławie,
jak w spoconej rozkoszy, lub w drżącej obawie,
porozrzucane poszwy, zblazowane ciała,
którym mięsność kołder szczególnie smakowała.
Krzeseł okaleczonych pyłowe gawędy
roztaczają wspomnień smak ogrodowej mięty,
a ten wpływa zamszowo pomiędzy regały,
ich chore półki, które to ksiąg nie zaznały,
dalej do ścian się tuli krościsto drewnianych,
trędowatych, lecz czułych jak świat kawiarniany,
gdy w nim szmer dostojny delikatnie poruszy
tę swoiście rozdartą niespoistość duszy.
(październik 1991)
Piotr r. g.
Data dodania:
Komentarze
|