Klaudia Rogowicz      Info o Autorce

Pieśń z Niszu

Stevanowi Sindjelićowi

Ponad niebem są góre pełne potoków i orlich śpiewów,
wrzasku turni
i śmierci śniegu,
tak ponad ziemią jest kraina opleciona cielskiem węza,
tysiące ich go bije,
jeden uroczo wodzi,
wąż zaciska mury,
wstyd być przezeń pożartym, bracia!
Ogon pęka i kamienie nań napierające!
A żmijki maleńkie odrąbują im głowy,
z nich Ci będzie wieża,
o której napiszą.



Nikola Zrinski

Dwa słowa brzmią różnie wypowiedziane
w lesie i w polu,
zwycięstwo jest zawsze koroną,
lecz co, gdy ją ktoś na siłę zdejmuje?



Wiersz serbski prozą, dedykowany Jerzemu Czarnemu (Karadjordje)

Szli prosto,nie opierajac się nawale tych,którzy zamknęli ich w swojej
kutej klatce,a wśród nich był ten jeden.
A oni za nim szli jak psy za panem, spragnione kosci
Mówiono o nich, Ci odważni.
Kiedy dopieto swego, ktoś inny wbił mu sztylet, a wtedy był lipiec i
pachniało liliami.
Jego synowie wypełnili testament,
a świat się zmieniał.



Wiosna

Wiosna unosi dym ponad polem,
płoną ognie,
wznosząc zbożę jako daninę.
Nieboskłon się przemieszcza od błękitu po karmin,
w konarach sowy mówią Ci z cicha, że ta wiosna będzie inna.



Pieśń Mikołajaj Firleja

poszukuję dawnych mieszkańców krainy sercu bliskiej
jak wiary szukałem,
która jak olśneinie błysku skarpy nad Wisłą,
a w dali widać Janowiec.
Darem jest kraj,
a spełnieniem jemu służenie,
miłość w sercu jest wyrazem duszy wzlotu,
od padołu po niebiosa szybuje,
radując się w prawdzie.



Serce pana Samuela

Samuelowi Lanckorońskiemu

Serce niewielkie, a gorące,
dukaty jak chleb w ich kieszeniach,
nie napisze już o nich Dostojewski.
W Małogoszczy będzie jakby w pałacach Baczychsaraju.
Szkoła i kościół,
opis dalekiego grodu w pieśni ślepego lirnika,
na skraju jeziora kościół.
Tam serce człowieka,
porzucił złudzenie,
zostawiwszy pod bramą tamte szaty.
Dziś słońce mu do twarzy!



Elegia Tarnoviae

Janowi Krzysztofowi Tarnowskiemu

Dogasł ogień,
serce pustka przepełnia,
ostatni z hetmanowiczów odchodzi w dal,
grajcie dudy karpackie,
uderz, o Jarosławiu, w lament,
bo Cię zostawia,
by odejść za błękitny Wag!
Tam za Wagiem pałace jak w Betliarze i Czerwonym Kamieniu,
jak kamienica Thurzonów na lewockim rynku.
Tam zasiądzie wśród rodu swego,
na ucztę wzywajac tych, co już uwierzyli.



Kadisz za Adama Kazanowskiego

Stary rabin siedział na murku i patrzył w bezkres Tatr,
zapadał zmierzch,wspomniał tego,których ich tu sprowadził, człowieka
miłego i spokojnego.
Zamówił zań kadisz, a niebo poczerniało od nocy...



Wiersz prozą Krzysztofowi Mikołajowi radziwiłłowi Sierotce dedykowany

Patrzenie poprzez perspektywę zamku w Szydłowcu wydaje się naprawdę
niezwykłe, powolność przechodzenia poprzez barok , renesans i inne
style , aż tu nagle mi w pamięci pan Mikołaj Krzysztof, pomoc jego
wybawiała z gnoju biedy, student, któremu dał sakiewkę, nie chodził
jak bohater Andriejewa.
Zbudował wiele dróg, szpitali i kościołów, ale kto dziś o nim mówi
dobrze? Nawet Ci , co czyali jego pamiętnik, mówią " A fe!" A Sierotka
to już od razu Marysia, dlaczego nie on?! Czy trudził się na próżno?!
Nie, najgorsze jest to, że celowo odwraca się oczy.



Książę Jeremi

Gdzie, jak nie nad Zbarażem chwała wisi w powietrzu, książę Jeremi
zagrzewa do walki. Ogień, wybuch, kule, trzask, jęk, błysk.
I pod Beresteczkiem wodzi dobrze lecz zbyt wcześnie kończy swe chwile,
przewojował krótko lecz wytwałość swą i odwagę tak cenił, że do dziś o
nim piszą...



W Lublinie

Nad Lublinem niebo było czyste, tylko na wschodzie kilka chmur pasło
się na tej łące błękitu jakiś nieznanych oczu. Kurz, włosy ziemi,
słodkie i gliniane uniosły się, gdy przyjechała furmanka, stary Dawid
spokojnie patrzył jak zmienia się układ domów, długa broda kołysała
się proporcem, myślał o końcu, coś się zaczynało, coś dochodziło do
kresu, wiedział, że stanie się to dzisiaj.
Anna Frycowa sprzedawała makowce, jakoś nikomu nie cchiało się
specjalnie jesć. Bogata mieszczanka, Węgierka, specerowała w otoczeniu
swej służącej, grubej Kaśki, która kupiła po pięć kawałków.
Kundzia Juchowa, brudna, włosy tłuste i krzywo obcięte, szła zbierać
pieniądze, musiała wyżywić tę dwunastkę dzieci.
Gdzieś jakby poza tym wszystkim, dyskutowano nie o pogodzie, to było
nieznane, niepewne, część protestowała.
Ostentacyjnie opuścili obrady i wyszli. Jednak nie dawano za wygraną,
Jan Chodkiewicz nie bardzo dał się przekonać, argumentującemu
Czarnokwskiemu, ten to mówił pięknie! Mikołaj Radziwiłł tylko
przysłuchiwał się rozmowie, Walenty Dębiński prawił o czymś z Janem
Kostką, a stanisław Myszkowski, Łukasz Górka i Andrzej Tęczyński
myśleli o przyszłości. Konstanty Bazyli Ostrogski i Roman Sanguszko
kłócili się o to, czy ma być unia czy nie.
Zapdala decyzja! Bęedziemy jednym krajem! Katolic poszli na mszę razem
z królem, innowiercy do zboru, a prawosławni odwiedzili cerkiew,
Kundzia dostała sporo grosza, panowie zatem spełnili też ludzki
obowiązek. Jan Firlej patrzył przed siebie, powoli opuszczał progi
zboru , słońce padło przed nim jak dywan. Od tej pory Lublin już
zawsze Ci opowie o jedności, a Ci, którzy się do tego przyczynili,
opowiedzą o tej swojej walce.



O Władysławie IV z uczuciem

Piękno przysłania i odsłania włosów parawan,
Co pod nim skryte?

Czoło dumne!

Co pod tym dachem?

Myśli żwawe,
ogród,
w którym jabłonka
rodzi owoce błyszczące,
żar – ptak je zjada
i zamienia w prawdę.

Iwan Carewicz zdobycze prowadzi ojcu,
a ten radością łączy ( poprzez dłonie).

Za wszystko to miłość tych,
co jej potrzebują,
powszednich!

Były, och, dalekie kraje i od innych obietnica
lecz przy nas on trzyma dzierżawę i berło,
niech nam rządzi jak najdłużej (w sercach, słowach i gestach).





Ilona Zrinyi

Stopy oparłam o ścianę posadzki i wypuszczam z mej duszy zachwyt, białego pawia wznoszącego się ku sklepieniu.
Wiruję w rytm światła, aż na chmurach opuszczam włosy jak ścianę deszczu.
Właśnie spadła ulewa meteorów i umył mi moje lśnienia, które odsłaniam przed zalęknionym ludem Siedmiogrodu.
Tam mój syn siedzi na tronie, który łamią na pół potomkowie Judasza, siostrzeńcy czarnego kozła.
Ponad ziemią uniesiona, wróżę Ci dobro, choć wiem, Synu, że łatwo nie będzie.



Kościół w Krakowie

Przychodzę tutaj zamyślona. Wy, o dwaj ludzie, którzy dotknęli Wschodu, ciągle we mnie żyjecie!
Wspominam tych dwóch, wznosząc się ponad sklepienie, którego szorstkość rani palce.
Krzysztofie ( Zbaraski) ! Cóż może być piękniejszego niż sama myśl, która staje się spacerującym po gościńcu zwierciadłem, w którym odbija się dusza –prawdziwy ametyst, a nie pomalowany węgiel.
Twój brat ( Janusz), na równi, nie warto sądzić, który lepszy.
Idę w drugą stronę, ci dawni panowie patrzą na mnie półprzymkniętymi oczyma, mówiono o nich „ordynaci”, ale tylko w Pińczowie!
Żal ściska szyję, dusi tęsknota za ich pracą na nas samych.
Nie wiem dlaczego o Zygmuncie ( Myszkowskim) jakoś ciśnie mi się słowo na usta, choć czerń w książkach.
Innych zaciera rdzawy piach Hedonii. Mówię ostrożnie głosem, którego nie słyszą ludzie, piach odgarniam dłońmi, a potem słońce zatacza kręgi w mych oczach, a oni zza chmur patrzą jak lilie kwitną na złomowisku.



W kaplicy

Marmur to nie wszystko, gdy tak patrzę na spokojne oblicze pana Oleśnickiego, wystarczy wiedzieć o ty,, kim był, by docenić kunszt marmuru.



Opowieść o Mikołaju Wolskim

Jego wzrok jest jak równanie świata na pół. Szczególnie Bielanach potrafi przeniknąć, gdy się spojrzy na posadzkę, taki od niej bije czar!
Nie wiem, kto o nim rozpowiadał takie plotki, ze igra z ciemnymi mocami i czyta dziwne księgi? Chyba zazdrościł mu wiedzy i dobra, które ukryte w sercu krzepickiego pałacu.
Ludziom ciężko jest pojąć, że ktoś naprawdę coś kochał i życie całe poświęcił.



Ławra

Czy należą do nas czy do domeny swych dusz,
Pytanie nieznane, odpowiedź gdzieś zagrzebana.

Wyobrażenie prastarej ławry,
gdzieś na pograniczu Nieb.

Kopci Się dym,
ikony wpatrzone w czerń...

Świece szepczą z cicha,
A dusze z głośna śpiewają na chwałę.

Grzegorz Chodkiewicz gdzieś tam na początku, modlitewnik złoty, szata bizantyjska ( za Czaśniki to zapewne),skupiony, dostojny, promieniujący ( im więcej dobrego człowiek czynił, tym bardziej świetlisty).

Konstanty Ostrogski, złoto ponad gwiazdami gwiazd, od świec bardziej jasny, szatą od cesarza lepszy, ponad wszystko, po stokroć płomienny.

Roman Sanguszko, słońca promień nad jego ramionami, nie zapłonęły skrzydła, zbyt wcześnie go sądzono, ale nie tli się ćmawo lecz wzrasta blask.

Adam Kisiel, choć różnie o nim mówiono, widać, ze języki to były kłamliwe ( jego światło aż kłuje w oczy).

Czy prawdą mój osąd czy urojeniem?



W hołdzie Wincentemu Korwinowi Gosiewskiemu hetmanowi



Poprzez bramy

Wysokie niebo
ponad dworem opromienia ramiona
witające ziemię,
tyle przeszedł bram
i żółci pucharów
aż słodycz potęgi wyzwoliła jego samego,
odziali go w czerń,
sami czernią będąc,
a on złotem,
dębowym wieńcem,
niebem i obłokiem
imię swoje wypisał na ziemi.



* * *

Prowadzi droga
gdzieś na obłoki,
tam panna węgierska
w otoczeniu jej przodków
wino popija błyszczące.

Wiatr porywa blask
od włosów po kopuły,
unosi błękitem echa po dąbrowach.

Jedziesz konno,
człowieku dawny,
dziś nikt przy drodze nie czeka.



Ławra peczerska

Dym,
nie widzę nic,
tylko świętego wzrok
litujący się,
że my tacy grzeszni.



Klaudia Rogowicz



Data dodania:
Komentarze