|
PO TAMTEJ STRONIE SNU
Po tamtej stronie snu
I.
Po tamtej stronie snu
mieszkałem w swoim dawnym mieszkaniu,
bo pozwolił mi na to mój były administrator
gdy wyjeżdżał na długie wczasy.
Po tamtej stronie snu
miałem nowych znajomych i nowych sąsiadów,
miałem nowe przygody i nowych przyjaciół.
rozmawiałem z nimi schodząc z mieszkania na dół.
Po tamtej stronie snu
ty byłaś wśród tych sąsiadów;
ta jedyna, ta wyśniona, ta wymarzona dziewczyna…
Rozmawiałem z tobą gdy szliśmy na dół.
Po tamtej stronie snu byłaś moim marzeniem.
Byłaś moim szczęściem, pierwszy raz cię ujrzałem…
Nie widziałem ciebie nigdy wcześniej…
Wiedziałem, ta chwila jest dla ciebie i dla mnie.
Po tamtej stronie snu ujrzałem cię w pełni twego piękna
tą jedyną, co na jawie czekasz na mnie.
Tak mi dobrze wiodło się rozmowę z tobą,
byłem cały dla ciebie, a ty cała dla mnie.
Byłaś dla mnie miła, czuła, błoga, ciepła,
a w twych oczach lśniły się iskry miłości…
Kiedy cię ujrzałem, byłem tak szczęśliwy
gdy mnie przyszłaś zabrać ze świata samotności…
W moim śnie byłaś dla mnie gorąca i namiętna,
chciałaś rzucić się na mnie gdybyśmy tylko byli sami
i jedynym oporem, co cię powstrzymywał,
było to, że koło nas inni ludzie stali…
II.
Ale kiedy na sam dół zeszliśmy,
znów zostałem sam, gdzieś mi się zgubiłaś.
Znowu gdzieś po świecie się zagubiliśmy
tak, jak dziś na jawie, kiedy sen wspominam.
Stanąłem więc koło drzwi i chcąc byś do mnie przyszła,
piosenkę miłosną dla ciebie śpiewałem.
Mijały godziny, ale gdzieś zanikłaś
i znowu samotny ze swym śpiewem stałem.
Hello, how are you?
Would be good to see you again.
Hello, where are you?
I`ve been trying to reach you in vain…
III.
I jak stałem samotny, tak samotny rano
na swym łóżku jak zawsze dziś się obudziłem,
ale myśl mnie natchnęła tak błoga jak lato,
że cię znajdę na jawie, skoro we śnie cię zgubiłem…
…Że zanikłaś w snu świecie, bo przeniosłaś się na jawę,
bym po wstaniu, we dnie, mógł cię wreszcie znaleźć.
Może to już ten czas, a twoje zniknięcie
we śnie miało naszego być poznania znakiem.
Wyjdę więc na miasto, znaleźć cię spróbuję,
bo może już wyszłaś dziś z sennego świata…
Bo skoro po tamtej stronie snu zniknęłaś,
może przeszłaś na tą stronę, czyli jawę…
A na razie sen mój wciąż wspominam błogo,
bo dał do myślenia wiele ten poranek…
Dziś pogoda piękna, a słońce wysoko…
Może to już czas jest na nasze spotkanie…
I choć wiem, że do tego mieszkania już nigdy
nie powrócę bo nie odda go administrator,
wciąż myślami wracam na tą schodową klatkę,
bo po tamtej stronie snu spotkałem cię tak wspaniałą…
(Siepraw, 06.06.2009)
Na lotnisku miałem sejf
Na lotnisku miałem sejf
w strefie dla przylatujących.
Nikt tam z zewnątrz nie mógł wejść
lecz tylko przylatujący samolotem.
W sejfie miałem różne płyty;
co na nich było – tego wam nie powiem…
Ale wierzyć możecie mi:
miałem na nich to, co mam zawsze w głowie…
W szafie, w której miałem sejf,
były też stare gazety
i obrazy me i wiersze
i różne drobne gadżety;
kosmetyki, preparaty…
Co to było – rzecz tajemna…
Ale jedno powiem wam:
mieć archiwum – rzecz przyjemna!
Przyleciałem kiedyś tam
do Krakowa wprost z Warszawy.
Miałem lecieć jeszcze dalej,
na południowy Europy skrawek.
W Krakowie miała być przesiadka,
lecz nie szedłem zrazu dalej,
tylko przed bramami miasta
przy mym sejfie wciąż czekałem.
Zanim wyszedłem na zewnątrz
i poszedłem do odprawy,
o czymś sobie przypomniałem;
sejf jest niezaplombowany…
Szedłem przeto sejf plombować
taśmą i swoim podpisem,
lecz nim plombować skończyłem,
do odprawy czas był przybiec…
Zaklejałem więc w pośpiechu,
by odprawy mi nie zamknęli.
Strażnik stanął już nade mną,
by pospieszyć mnie,
bo salę już zamykali.
Jednak, kiedy już spostrzegłem,
że już iść ostatni dzwonek,
zostawiłem sejf za sobą
odkryty, niezaklejony…
Myślałem:
kiedyś tu przylecę jeszcze,
lecz na razie czas iść, pora.
Żal mi było, żem nie zdążył,
lecz mogłem to zrobić w porę…
Bowiem zamiast zaplombować
od razu, na sejf patrzyłem
i z dziecinnym roztargnieniem
czas przez palce przepuściłem.
Patrząc na sejf, wiersz pisałem,
którego strof nie pamiętam,
lecz znam jego zakończenie,
więc cytuję je od ręki:
(…) sejf leży już od lat,
a w nim – cały mój świat.
Widzę go po podróży
jako ostatni jej punkt.
Werwę mi daje ten sejf;
obym nigdy nie stracił jej.
A wokół pełno stróży.
Me archiwum, niczym serca lód,
wyraża wszelki niedosyt
i marzenia, których w bród.
I pewność, którą sejf daje,
zastąpiła szczęście,
którego nie pamiętam…
I wiem, że zawsze jest cool,
choć nie wiem, czy jest,
czy nie jest „męska”…
(Siepraw, 04.02.2009)
Hubert Suder
Data dodania:
Komentarze
|