Hubert Suder      Info o Autorze

KU NIESKOŃCZONOŚCI



Ku nieskończoności (Próby nadszedł kres)

Gdy spoglądam z wyspy zwycięstwa
na sztorm, przez który jeszcze przed chwilą płynąłem,
na fale z którymi jeszcze przed chwilą walczyłem,
tryumf i satysfakcja jak gdyby wszędzie obecna
przyświeca jak słońce po burzy, jak tęcza…

Przeszedłem pomyślnie tą wielką próbę
a w mych rękach zeszyt – paszport poetów
i sukces.
Teraz czas odpocząć, iść na plażę i poleżeć
i że sukces już w rękach, czas oczom swoim uwierzyć.
Teraz warto wypocząć, nabrać nowych sił,
by niebawem, budząc się na zwycięstwa wyspie
móc już pełnią żyć…

A sztorm za mną pozostał straszliwy;
jeszcze widzę kotłujące się fale.
Jeszcze tętent fal morskich z dala, z morza słyszę;
to ten sztorm, który był ostatni…
Ale ja już mogę go tylko oglądać
jak na kina ekranie wielkim film
i wiem, że już mnie nie zatopi
bo czas próby zakończył się dziś…

Teraz może już przylecieć ekipa
by na wyspie zwycięstwa budować mi dom,
bo teraz już nie ułuda słońca mrozów,
lecz raj tropików – pokonany sztorm!

Czy tu na tej wyspie znajdę tą jedyną,
co żarem miłości wzbogaci mój świat,
byśmy mogli ku nieskończoności
jechać przez tą wyspę, przez wyśniony kraj?

(Kraków, 11.07.2009)



Ostatni sztorm

I.

Gdy wena nadpływa niczym fala morska,
czujesz mórz wołanie i wyprawy zew.
Kiedy natchnień lawina życie zmienia w obraz
pełen barw tak żywych, pokonujesz lęk.

Już czas iść w przygód tan i czas ten wypełnić,
bo ten sztorm to wyzwanie ostatnie...
Już czas go pokonać i zdobyć tamten brzeg,
kiedy czas świetnej passy na dobre się zacznie.

II.

A kiedy drugi brzeg już na horyzoncie świta
a na nim plaże, które lśnią od słońca,
gdzie morze spokojne i raj życia pełni,
co lepszym jest, niż wakacje,
bo nie ma już końca,
bo łączy w sobie to, co najlepsze z wielu lat,
bo wtedy już nie tylko miodu,
lecz i chrzanu czujesz smak,
bo wtedy już nie tylko zabawa
radość daje, lecz także praca,
bo wtedy harmonią owiany jest cały twój świat,
wtedy nadzieja wzrasta i chcesz pokonać fale
by dotrzeć tam i pełnią życia cieszyć się już stale,
ale uważaj, by ten ostatni morski sztorm
nie porwał cię przed metą o krok...

III.

Więc skoro widzisz już z pokładu swego
celu swojego tamten drugi brzeg,
nie zniechęć się falą olbrzymią,
nie zawróć, nie przestań płynąć,
bo tam dopłynąć naprawdę opłaci się...

A skoro wiesz, że to sztorm ostatni,
niech ci nie straszne są fale, co trzęsą twoim statkiem,
bo już coraz bliższy staje się twój cel.

A kiedy fale pokonasz i już doń dopłyniesz,
poczujesz smak zwycięstwa,
poczujesz iskrę męstwa,
poczujesz się jak świata szczęściarz,
więc płyń i fale zwyciężaj,
bo już niebawem twoim będzie tamten brzeg,
bo ten sztorm to wyzwanie ostatnie...

(Siepraw, 28.06.2009)



Końcowe odliczanie

Zegar odmierza już ostatnie sekundy
przed tą chwilą, gdy zakończy się ta próba,
próba ognia, próba wody, próba stali nerwów,
próba siły woli, próba hartu ducha.

Zegar odlicza już ostatnie chwile
czasu, po którym nowy byt nastanie,
czasu, w którym kwestia się rozstrzygnie,
czy lato nadejdzie, czy zima zostanie…

Zegar odmierza jak bomba czas ostatni,
napięcie coraz większe, emocje bardziej mocne,
a nade mną tylko cichy, biały księżyc
i czarne niczym węgiel niebo nocne.

Choć wszystkie świata zegary tykają jak me serce
rytmem jednolitym, cichym, tak straszliwym,
ten zegar, który przy mnie czas odlicza,
tak szaleje, że inne pozostają niczym…

A więc ducha spręż, brnij ostatnią próbę,
bo ten czas to końcowe odliczanie…
Jeśli wygrasz, zwyciężysz, zdobędziesz swą wolność,
jeśli nie – czas próby na wieki zostanie…

(Siepraw, 27.05.2009)



Burzowy autobus

Autobus jechał wśród wzburzonych chmur,
wśród deszczu, zawiei, przestrzeni ciemności.
Jak przez morze wzburzone, płynął niczym łódź
wśród zieleni drzew, trawy, chmur szarości.

Autobus jechał pośród burz majowych
a wokół stal na niebie i złoto błyskawic
a ludzie, chociaż całkiem nieznajomi sobie,
wspierali się duchem jak przy sztormie kompani.

I przez chwilę wrażenie takie było czuć
jakbyśmy wszyscy byli bliscy sobie,
jakbyśmy znali się od stóp do głów,
znali myśli swoje, swe zamysły w głowie.

Bo najlepszych przyjaciół poznaje się w biedzie
i, choć nie pamiętam stamtąd już nikogo,
ten autobus, który wciąż przez burze jedzie,
w mej pamięci pozostał wyryty głęboko...

A deszcz nie ustawał, ziąb i zawierucha,
żywioł burzy szalał, żywioł siły wiatru,
żywioł życia i przygód prosto w szyby dmuchał,
w szyby, w zderzaki, niczym żagle masztów.

A gdy dojechałem, ujrzałem ciemne niebo,
było mroczno jak w nocy, choć świeciło słońce,
choć na ścianę padało drzew rzucając cienie,
mrok był wokół i nastrój jakby przed świata końcem...

...Ale spośród mroków tęcza zajaśniała
o kilka chwil później, kiedy przeszła burza.
Łukiem nad wzgórzami kolorami lśniała,
miała swoją parę – obok była druga...

...Wrócił więc optymizm, co życie wzbogaca,
że to co złe minie i szczęście nastanie,
bo po burzy zawsze następuje cisza,
po sztormie – blask plaży, po nocy – świtanie...

(Siepraw, 12.05.2009, wspomnienie z podróży autobusem podmiejskim Kraków – Świątniki Górne w dniu 11.05.2009)



Być albo nie być

Czas się wypełnił i złudzeń nadszedł kres
i stare dni uciekły jak wół wygnany batem.
Czas się wypełnił, a w dole wąwóz łez
ciemny widzisz z gór świetlnych,
lecz ciągle jeszcze straszny...

Czas się wypełnił, zabawy nadszedł kres,
co duszę wypełniała jak wiosna po długiej zimie.
Czas się wypełnił i choć wciąż pachnie bez,
jutro ogród porzucisz, by brnąć przez błyskawice...

Jutro porzucisz piękny sad,
co gruszą kwitnie, jabłoniami.
Porzucisz ogród, rzucisz raj,
by zmierzyć się z próby ogniami...

...By brnąć przez śnieg, skalistą grań,
co trwa surową i niezmienną,
przez oblodzone szczyty skał,
po swą wygraną, po swe zwycięstwo!

Porzucisz ogród, porzucisz raj,
ogród rajski, sielanki eden,
by nowych przygód przeżyć świat
tak nieprzyjaznych jak kamienie...

Porzucisz ogród, rzucisz raj,
by kroczyć wprzód ciernistą drogą,
wielką próbą będzie twój czas,
by kiedyś móc marzyć na nowo...

...By kiedyś znów jak tamtych lat
móc spijać miód, móc spijać wino,
by kiedyś wrócił tamten czas,
w którym się wciąż na jawie śniło...

I może w ten cudowny czas
w sielance znajdziesz tą jedyną,
co z łzą w oku żegnała cię
gdy na ten świat przyjść tobie było...

Brnij do przodu, szczęścia żołnierzu
jak młody orzeł, jak młody sokół,
bo jeśli nie przefruniesz gór,
twój raj się zmieni w noc zimową...

(Siepraw, 07-13.05.2009)



Zew krwi

I.

Po dobrym filmie,
w którym akcji było pełno,
ruszam na miasto,
by życie swoje
podobnym do bohaterów
filmu uczynić.

W wielu rzeczach
nie zgadzam się z nimi,
ale czyż abstrakcja myślenia
i dowolność interpretacji
nie jest domeną poety?

Inspiruj się, lecz modyfikuj;
to życie twoje jest...

II.

Ale po raz kolejny
wszystko przebiegło jak zwykle...
...Nic ciekawszego,
niż to, co na co dzień
nie zdarzyło się.

Ale archiwum marzeń
trwa na zawsze,
więc przyjdź,
czasie, który spełnisz je...

(Kraków, 19-29.04.2009)



Mały Książę

Na pustyni samotności
znajdź różę spełnienia
nim słońce zajdzie
kolejny raz...

Na pustyni tęsknoty
znajdź różę szczęścia
nim gwiazdy zgasną,
nim uschnie kwiat...

Znajdź pośród świata
to, co niewidoczne.
To, co najważniejsze
znajdź wśród zgiełku dnia...

Znajdź wśród rutyny
tą iskrę co życie
zamienia w radość
każdego dnia.

Bo szczęściarzem świata
może być z nas każdy,
bo każdy z dziecka
coś w sobie ma...

(Kraków, 29.04.2009)



Czekając na lepszy czas

I.

Choćby drogi twoje były
jak ruchome hałdy piasków,
niczym wydmy w czasie sztormu,
niczym granie nad przepaścią,
choćby czas był zły jak burza
i straszliwy jak tornado,
choćby drogę twą przecinał
wąż straszliwy, panter stado,
choćby fale sztormu biły
o skały twoich zamierzeń,
choćby prądy błyskawicy
były straszne jak pręgierze,
niech nadzieja zawsze świeci
jak w tunelu białe światło,
że po burzy przyjdzie cisza,
lekko będzie znów i łatwo.
I znów radość niczym tęcza
na niebie twojego życia
wraz ze słońcem życia chęci
prędzej czy później zaświta.

II.

Czekając na lepszy czas
pokonuję stalowe chmury
stresów, lęków, niepowodzeń
jak samolot, co do góry
wysoko się wzbija stromo
walcząc ciągle z grawitacją
by móc loty swe podniebne
celebrować lekko, z gracją.
Kiedy już osiągnie pułap,
kiedy słońce już nań świeci,
kiedy już stalowa chmura
w dole zazdrosna gdy leci...

III.

Czekając na lepszy czas
piję za zdrowie ziemi z księżycem,
wyję wraz z wilkami doń
ciesząc się nadzieją, odnowionym życiem,
ciesząc się wolnością, która mnie otacza,
powodzeniem, szczęściem, pięknem tego świata,
ciesząc się nadzieją, która wciąż w powietrzu,
marzeniami, pasją, radością i weną,
ciesząc się nadzieją na szczęścia spotkanie,
na tryumf sukcesu i kłód pokonanie,
na tą zieleń dolin – tych, co za jaskinią
trudów dzisiejszego dnia swe piękno kryją,
czekając na słońce Włoch, co za Alpami
śnieżnymi, mroźnymi, lecz za kłopotami,
słońce tej radości za górami czeka,
co metą i celem każdego człowieka.

(Siepraw, 19/20.04.2009)



Dziecko szczęścia (Gdy wraca dobra passa)

Wychodząc z melancholii i ciemnych chmur stresu
witam ponownie wracającą z błędnego spaceru
radość życia, wenę i nadzieję.
Znów życie cieszyć zaczyna,
znów świat natchnień powraca,
znów cieszy życie i twórczość,
poezja, zabawa, muzyka i praca.
Znów życie jak tęcza po burzy
barw nabiera...

Po dniu pełnym weny i zapału,
w którym komputery, wiosny kwiaty i wiersze,
książki, kolory, owoce, załatwienia,
pliki Word i PowerPoint
i o miłości marzenia,
kiedy już przyszło pożegnać ten dzień,
w którym miłe wspomnienia
wyryte są jak na karcie pamięci,
kładę się do łóżka patrząc w lampy cień
wiedząc czego chcę i chcąc jeszcze więcej...

...Zobaczyć słońce w jego własnym mieszkaniu,
w którym skrywać się zwykło
po dniu pracy, po zmierzchaniu,
rysować po niebie kijem wysokim,
stawiać wysoko w powietrzu kroki,
schować głowę w chmurę,
rzucić jak piłkę obłok,
lecieć do księżyca rękoma trzepocząc,
grać muzykę tak na cały kosmos,
głaskać wierzchołki drzew wysokich z lotni,
złapać motyla w locie i zająca w biegu,
gawrona choć na chwilę wziąć do rąk,
zjeść deser z rosy i śniegu,
jeździć na łyżwach po bieli chmur,
przebierać rękoma gwiazd złocistych kurz...
...i móc to wszystko robić z tą jedyną...

Ale teraz, kiedy kładę się do snu
w świecie na nowo radosnym,
w świecie miłym znów,
przy muzyce, kiedy Haddaway gra
i przenosi mnie płynnie do snu świata z dnia,
na prześcieradle złotym od świetlistych lamp
jak na zbożu dojrzałym
lśniącym się od pszenicy złota,
myślą maczam ręce
w błękicie nieba jutrzejszego dnia,
w promieniach słońca
i przyszłej ukochanej objęciach,
w rosie ranka, który już w drodze,
który jak przyszłość wciąż nadjeżdża
i już dzisiaj czując się jak
dziecko szczęścia...

(Siepraw, 03.04.2009)



Próba

Czuć się zimą jak w lecie – ułuda.
Czuć wolność przed próbą – ułuda.
Zburzyć przed czasem ten mur,
co od świata oddziela – ułuda,
                 ach, wielka ułuda…

Drzewa gałęzie przykrywało listowie,
teraz szadź.
Ekipa pracowała przy budowie,
teraz zastój.
Ale gdyby nawet ruszyli – nie pomoże,
bo to i tak będzie marna namiastka…

A więc brnij do przodu
wewnątrz swojej duszy,
bo ciepłem pary z ust nie cofniesz mrozów.
A więc walcz ze sobą samym
i tym, co ci przyniósł los,
byś kiedyś znów mógł
życiem cieszyć się na nowo…

Staw czoła zimie
i życia trudnościom,
hartuj ducha póki trwają mrozy,
podróżuj ku majowi
po lodach i grudzie,
zanim śniegu lawina
zasypie cię wokoło…

A więc brnij do przodu
wiernie ku swemu celowi,
bo ten czas to jedna wielka próba.
Ogniem wytrwałości
grzej stwardzone lody,
gimnastykuj umysł
by zasłużyć na powrót
lata i swobody ducha.

Strząsaj śnieg marazmu
ze świerków swego czasu.
Nie kadź swego lodu,
by nie powstała gołoledź…
Nie ugładzaj swych śniegów,
by nie powstało błoto…
Zaspy kłopotów zwalczaj
ogniem sobótek tymczasowych…
Siłą woli walcz o swe lato
i nie rozmarzaj się w ułudzie
zimowego słońca…

…Bo jeśli nie przejdziesz tej próby,
zima pozostanie bez końca…

(Siepraw, 11.01.2009)



Hubert Suder



Data dodania:
Komentarze