Jan Szczepański      Info o Autorze

Czarna

Jej piękne włosy demoniczo czarne z czasem już wyblakłe.
Śliczne oczy świecące z czasem już straciły blask.
Uśmiech, który patrzył wydawało by się na moje serce zniknął.
Rozpłynął się całkowicie.

Zastanawiające jest dlaczego.
Przez ludzkie grzechy, przez moje błędy.

Ale tak naprawdę zniknęło.
To wszystko teraz jest dla kogo innego.
Oby mu się ułożyło. Oby jej się ułożyło.
Ja nie miałem niczego. On ma wszystko bez tego.
Dlaczego? Z śmiesznych faktów. Ona kocha jego.

01.06.09r.



Mroczne czasy

Mroczne czasy, ja to znam aż za dobrze bo
Choć chciałbym czasem usunąć się stąd
Stanąć obok i zapomnieć

Już jestem tutaj gdzie ludzie siebie,
Mnie szanują…
Wszyscy rozmawiają, sami tematy absolutu
Badają i rozmawiają…

Oglądam świat z boku,
Będąc w jego środku
I jestem normalny
Nikt się mną nie przejął

Już jestem z powrotem
I stoję obecny
Widoczny w mroku…
Wszyscy się boją

Bo wróciłem dla świata,
Dla siebie i ciebie i was
W głowie mnie zabijać
Na siłę, niestety chcieli…

Dlaczego?
Bo boją się w mrocznych
Czasach,
Stojących z boku…

Więc przyjacielu zastanów się dobrze,
Czy uciekać przed tym gronem
Chcesz…czy może będąc jednym z nich
Legnąć w gruzach swej osobowości…?

25.10.2006r.



* * *

Nie ważne jak długo
Stawiasz swoje życie na krawędzi.
Nie ważne jak długo się okłamujesz.
Szydzisz, drwisz i mieszasz
Sądzisz i mylisz.

Nie ważne co zrobisz, utopisz smutki
Czy się zamkniesz. Nie uciekniesz
Nigdy od samego siebie.
Przebaczenie czy zwątpienie
Złudzenie i zmętnienie

Twoje oczy już spuchnięte, zęby
Ściśnięte, skóra sina a tylko twoja dusza
Się jeszcze miota. Twoje urojenia i ciśnienia
Ciąg zdarzeń nieodpowiedzialnego człowieka
Linia życia już naciągnięta.

Zacząłeś się bać? Słuchaj dalej jak przychodzi
Całe twoje życie koło ciebie a aktorzy już dawno
Spłonęli w gmachu za kurtyną.
Ty zostałeś poczułeś ogień w sobie
Ale nie ciesz się.
To płonie twoje serce, mózg i wątroba.



Rzeczywistość

Byłem w Tarnowie. Byli tam różni ludzie, którzy się znają.
Nie wchodząc w szczegóły była tam cała grupa.

I była tam ona...

Rozmawiałem z nimi nie zwracając na nią uwagi.

Jakbyśmy się nie znali...

Idziemy ulicami miasta. Wchodzimy do jakiegoś miejsca.
Dwie równoległe do siebie sale. Siadamy przy jednym stoliku.
Siedzą tam różne dziewczyny. Naprawdę ładne.

I kiedy siadam ona siada koło mnie...

Albo siadamy równocześnie koło siebie.
Nasze dłonie były luźno oparte na stoliku.

Nagle nasze dłonie się złączyły...
Wtedy poczułem jakbyśmy byli połączeni...
Dotykaliśmy tylko swoich dłoni...
Cały czas patrząc tylko na nie...
Nie widziałem jej twarzy...
Ale czułem, że to była ona...
Czułem, że to były jej dłonie...
Jej dłonie w...

To trwało tak krótko.
Później działo się jeszcze wiele.
Ale to nie ważne.

Kiedy się obudziłem poczułem radość.
Sny bywają piękne.
Tyle, że teraz kiedy to pisze
Czuje tylko dotyk złości i rozpaczy

Rzeczywistości...

01.06.09r.



Jan Szczepański



Data dodania:
Komentarze