|
∀∀∀∀BEZIMIENNI KAMIENIARZE
∀∀Nie wiedziałem, co to za miejsce, ni ogromna szopa, ni atelier, jakieś postaci w fartuchach zmarniałe, a ruchy młotów zamaszyste. Młoty biły w marmur, ale była cisza, oni sami nie mówili też ani słowa. Jeden z nich tak to uzasadnił:
∀∀– Panuje cisza, bo tutaj jest pełna anonimowość. Wykuwamy płyty nagrobne dla siebie bezimiennych. Wbrew pozorom, lepiej umrzeć nierozpoznanym. Cóż nudniejszego niż te nie kończące się spisy nazwisk! A ciekawe epitafium nad niejednym grobem wymusi krótką modlitwę.
∀∀∀∀Chodziłem czytając epitafia i zapamiętałem z nich trzy.
∀∀∀∀Epitafium odległe:
∀∀∀∀tu spoczywam
∀∀∀∀z dala od rodziny
∀∀∀∀daleko – o – daleko
∀∀∀∀tak daleko że nie dojrzeć matki
∀∀∀∀z malejącą ręką pożegnania
∀∀∀∀Epitafium spokojne:
∀∀∀∀aż do wiosny i zimy będę spał
∀∀∀∀pod tą kruchą mogiłą
∀∀∀∀spokojnie będę spał bo zmarłym
∀∀∀∀nie przystoi ani śpiew ani płacz
∀∀∀∀a jeśli łkanie to niedosłyszalne
∀∀∀∀Epitafium poszukiwacza:
∀∀∀∀szukałem innego grobu
∀∀∀∀ale odchodząc tęskniłem
∀∀∀∀a wreszcie tu pozostałem
∀∀∀∀mój był ten mały maleńki
∀∀∀∀zdradzany wierny mi pozostał
∀∀I powiedział przywódca kamieniarzy:
∀∀– Warto umrzeć bezimiennie! Ile miejsca, ile miejsca pozostaje, ile słów w marmurze! Od wszystkich dla wszystkich. Ile tęsknoty za prawdziwym życiem. Jeszcze się pan nie przekonał?
Dzikie gęsi (podręczna centuria snów)
Rok wydania: 1997
∀∀∀∀JESIEŃ
∀∀∀∀Jesienne słońce i kaszląca krowa
∀∀∀∀na pastwisku pewnie chora
∀∀∀∀i ostatni motyl osa co chce
∀∀∀∀przezimować i pada ginie
∀∀∀∀w moim ogniu z drew
∀∀∀∀I ja chcę przezimować i ginę
∀∀∀∀na rusztach nie ostatecznego sądu
∀∀∀∀mojej duszy – a jednak ginę
∀∀∀∀Ginę nie ginąc więc w agonii trwam
∀∀∀∀I tyle mam co piszę i tyle
∀∀∀∀ile ostatnich jesiennych owoców
∀∀∀∀wspomnień kukułki i bociana
∀∀∀∀Odleciały wszystkie ptaki i wspomnienia
∀∀∀∀tylko wiersz przybiegnie na białą kartę
∀∀∀∀jak zając po śniegu będzie kluczyć
∀∀∀∀szyfrem nieodgadnionym do końca
∀∀∀∀Śpijmy już leży śnieg tyle
∀∀∀∀nie zapisanych kart
∀∀∀∀Na łóżku miotanym przez ciemność
∀∀∀∀żegnaj do ranka jeżeli tam dotrzesz
∀∀∀∀to bądź co bądź twój najbliższy port
∀∀∀∀Więc zaśnij i trzymaj dzielnie
∀∀∀∀ster nocnych snów Dobranoc
Podróże darmowe (Wiersze i elegie)
Rok wydania: 1991
∀∀∀∀WYBÓR
∀∀∀∀przeżycia
∀∀∀∀bez wzruszeń
∀∀∀∀rany
∀∀∀∀pod znieczuleniem
∀∀∀∀wołania bez echa
∀∀∀∀i nawet radości bez powodu
∀∀∀∀niewidzialni muzycy
∀∀∀∀grają na niewidzialnych instrumentach
∀∀∀∀są więc same uszy
∀∀∀∀są bezdźwięczne tony
∀∀∀∀smyczki fantomatyczne na fantomatycznych
∀∀∀∀strunach
∀∀∀∀są same wielkie oczy
∀∀∀∀wszystko na oddzielnych kupkach
∀∀∀∀i jest w czym
∀∀∀∀wybierać
Więcej niż można mieć
Rok wydania: 1979
|