Ewa Willaume-Pielka (ewajesienna)      Info o Autorce

znalazłam lato
wspomnienie sopotniańskie

znalazłam lato złote, gorące,
znalazłam także maki na łące,
w łanach pszenicy również kąkole,
a ja wianuszek z rumianków wolę
dziś sobie upleść wraz z tatarakiem
i pić rosę ze smakiem.

swą wyobraźnią pobiegnę w lato,
skłonię się płotom i wiejskim chatom,
nad mym potokiem, gdzie już nie bywam,
spojrzę, jak woda z kamieni spływa
i w szumie kropli może usłyszę
najczarowniejszą ciszę.

popatrzę w niebo, świerki zobaczę,
usłyszę ptaka, co w górze kracze,
powącham ziemię - choć kamienista,
która stworzyła cudowną przystań
nie tylko tutaj, nie tylko latem.
Ona jest moim światem.

(15.VII.2007)



Krótka bajka o desperacji

"topiesie"!!!
wołała Ofelia na brzegu rzeki,
a głos się rozchodził echem dalekim
bo biedna białogłowa
z desperacji była gotowa
w imię nieszczęśliwej miłości
wrzucić do wody
swe uczucie i kości.

Ależ mi się scenariusz skopiował
w dodatku bez mądrego słowa.
Spokojnej więc nocy
oraz żadnego "topie-sie",
a świt niech szczęśliwe

"dzień dobry"
przyniesie.

(17.VI. 2007)



Brzęcząca cisza

Gdy w nocy słyszę
brzęczącą ciszę
wtedy goniąc swe myśli
wiersze piszę.
A mogło być inaczej
i niepotrzebnie stale płaczę
w brzęczącej
ciszy mrocznej,
gdzie mój ból,
moje rymy
i moje mary nocne



Dzień za dniem

Znów minął dzień niepowtarzalnych
myśli i marzeń, w tym nierealnych
zdarzeń, co by się mogły wydarzyć.
Pięknie jest marzyć



Pytania i odpowiedzi
Na Sądzie Ostatecznym

Bóg cię nie spyta kim byłeś,
co posiadasz i co zrobiłeś,
ale spyta ile miłości było w dziele twoim,
ilu ludziom pomogłeś, podzieliłeś się swoim
ostatnim groszem, strawą, także czasem wolnym
oraz ile im nocy podarowałeś spokojnych.
Spyta, czy potrafiłeś pomagać w potrzebie,
rękę podałeś, przytuliłeś do siebie,
uspokoiłeś czyjąś przestraszoną duszę,
wyciszyłeś nadmiar niepotrzebnych wzruszeń
i pomogłeś wchodzić do Przyszłości?
Czy zatem jest w tobie aż tyle szczerości,
że potrafisz rozróżnić
samouwielbienie od samoobrony?
Ludzi chronić należy
przed światem skażanym
oziębłością tych,
którzy nie chcą bliźnich zrozumieć.
Bóg cię spyta…
a ty odpowiedzieć powinieneś umieć.



Ona – Orchidea

Z każdym rokiem smutniej mi na duszy,
byłam kwiatem polnym, teraz bardziej w głuszy
znajduję miejsce dla siebie.
A wszystkie wspomnienia gdzieś głęboko grzebię
pod darnią, lub za wielkim głazem
wiedząc, że w to miejsce nie przyjdziemy razem.

Z każdym rokiem mniej radości we mnie
i poranki "dzień dobry" nie mówią przyjemnie,
kwiaty więdną szybko w domowych wazonach...
Raz w życiu dostałam cudo.
było piękne. Ona
mała, delikatna, w nieznanym kolorze
orchidea z flakonikiem - i nie wiem, bo może
mówiła więcej niż ja zrozumiałam.
Do dziś wspomnienia o niej zachowałam,
jak w sztambuchu zachowuje się liście jesieni.
gdyż czasu minionego nie da się odmienić.

A kwiat był cudowny, o niebiańskiej krasie,
magiczny, królewski i w obecnym czasie
można go spotkać nawet w wielu domach.
To dziś najpiękniejsza kwiatowa ozdoba,
która szepcze wybrańcom o górskich pralasach
o deszczach tropikalnych i odległych czasach,
wanilią może pachnieć, chowa się przed słońcem.
Choć nie lubi promieni ma serce gorące
i cierpliwie czeka na uczuć wyznanie.
Nie narzuca swej woli, rzadko zmienia zdanie,
do tego jest jeszcze tajemnicza i skryta

Jej obraz w pamięci, co rano mnie wita.
lecz z każdym dniem mniej we mnie jest radości
oraz nie znam Orchidei, która przyjdzie w gości
i swe dłonie wyciągnie na powitanie
a potem? może zostanie..



niebiańskie dźwięki

Wtopiłam się dziś w wersy kiedyś mi przysłane
oraz w piękne słowa dla mnie napisane,
które przypłynęły po jeziorach i rzekach
wraz z dźwiękiem, co bez skazy też dotarł z daleka
nagrany w tataraku i w dorodnej trzcinie,
na tiulowym woalu z nutkami w wiolinie,
i sprawił, że w niebiańskie dźwięki jestem zasłuchana
każdego rana



Pamiętasz?

Przyszedłeś zwiewnym snem
niespodziewanym,
gdy noc już łamała się
dniem oczekiwanym
i na podwórku dotykała
lipę przeogromną.

Pamiętasz?
moje wspomnienia
nigdy nie zapomną
tych chwil, gdy po cichu
wychodziliśmy z domów,
aby nie przeszkadzać
kompletnie nikomu,
gdy dorosłe rozmowy
prowadzono głośno.

Pod lipą było zawsze cicho
i pachniało wiosną,
potem złotym latem,
czarną porzeczką czasami,
lub przecudnym kwiatem
bzu krzewów, które były z nami
i od dawna w tamtym miejscu rosły.
Do nas nie docierał
żaden głos doniosły
i wreszcie mogliśmy
podziwiać uroki przyrody.
Ptaki tylko nam śpiewały,
ćwierkał słowik młody
w jarzębinie, która nisko
się ziemi kłaniała.

Pamiętasz? korale zrobiłeś
- tak cudowne tylko wtedy miałam.
Nie przetrwały czasu,
on je sobie zabrał...
…nawet nie płakałam,
jeszcze byłam "twarda".

Pamiętasz ten dzień,
gdy niezabudki przyniosłeś?
Obudziłeś we mnie
najpiękniejszą wiosnę
i nadzieje, że nasza ławeczka
będzie stała wieczność
- aż po ostateczność



Idę do Ciebie

Idę do Ciebie słońcem, idę do Ciebie wiosną
Idę kwiatami, co właśnie pod moim oknem rosną
Idę melodią Kosmy choć ona o jesieni
Gdzie zamierają liście... Jakże bym chciała zmienić
kalendarzowe pory
Aby z uśmiechem witać wszystkie poranki, wieczory
I aby wkoło wiosna mogła królować wiecznie
Bo wtedy jesienne liście nie umierałyby z wrześniem.

Idę do Ciebie łąką, idę do Ciebie boso
Zielonawym dywanem skropionym ranną rosą
Gdzie zapach kumaryny i małe płatki stokrotek...
usiądę koło rowu nie pójdę z powrotem



Smyczek

Przez ciszę
wciąż słyszę
dźwięk skrzypiec
muzyką smyczka
zabarwioną żałością.

On woli grać rzewniej
niż skocznie, z radością
i najchętniej opowiada
skargi cierpiącej duszy
razem z deszczem,
lub śniegiem,
co z wiatrem znów prószy
i zamarza na wargach
oraz policzkach milczących.

Słucham
i szeptem drżącym proszę,
przyjdź, ogrzej,
pozostań
... nie lubię rozstań



Flamenco

Marzę o tańcu pod ogromnym słońcem,
o drobnych krokach na piasku gorącym,
przytulonym czole do lica smagłego,
szyi wdzięcznie wygiętej, ciała złączonego
w upojnym uniesieniu uczuć koło siebie,
tam, daleko, pod hiszpańskim niebem,
aby wreszcie zatańczyć obok czerwonaków,
najcudowniejszych flamingów
spośród wszystkich ptaków

Tu sierpniowe słońce ziemię stale pali,
grudki białej soli mienią się w oddali
między krzakami najdzielniejszych roślin.
a flamingi wciąż tańczą w takt dźwięków doniosłych,
które same tworzą wachlując skrzydłami
oraz dziwnym klekotem i pióropuszami.

Jedyna sowa, co we dnie poluje
znów zamarła w ruchu i się przysłuchuje
zalotnym dźwiękom w rytm zalotnych kroków
I tak codziennie czas mija do zmroku,
bo w drgającym powietrzu one tańczą stale
pozostawiając za sobą wszystkie smutki, żale
gdyż przed nimi noc i czarowny dzień nowy
by, jak wczoraj - w objęciach przytulić swe głowy

W wyobraźni i ja tańczę razem z flamingami
niespełnione flamenco
z moimi pasjami



Milczę

Nie dziw się, że milczę, musiałam.
Wiem, to bardzo boli, nie chciałam.
Ale ileż można słać spojrzeń, ile można mówić?
Nigdy nie miałeś zamiaru się trudzić
by zrozumieć, czego ja pragnęłam.

Chciałam by rozkosz we mnie popłynęła
jak strumień perlistej wody.
Marzyłam byś w ramionach mnie uniósł
tam, gdzie najpiękniejszej urody
niezapominajki rosną.
Chciałam być Twą zimą, jesienią i wiosną,
ale do żadnej bajki włożyć mnie nie chciałeś.
Teraz wreszcie pojąłeś. Lecz czy zrozumiałeś,
ze gwiazdy mogą ożyć, ptaki zaczną śpiewać,
że deszcz zmyje przeszłość i zakwitną drzewa?
- tylko najpierw naucz się słuchać mowy bez słów,
a wtedy pokocham znów



A może tak a może inaczej

A może tak, a może inaczej.
Może się kiedyś wreszcie zatracę
i zdecyduję o zmianie losu
lecz bez rozgłosu.

A może dziś i może z tym Panem
chwil kilka jest mi teraz dane
by wspólnie polecieć na Antypody
do ciepłej wody.

A może już, lecz może i nigdy
nie dla mnie Kreta, Paryż i Wigry,
także zachwyty Preriami, Sawanną
bo wszystko za mną.



Najcenniejsze

Już nie wiem co twoje, co moje, lub czyje
zahacza o dni, noce i lata zmarnowane
udawaniem, że jest dobrze, bo przecież ja żyję,
mam dach i w głowie też poukładane.
Już nie wiem, co prawdą, a co jest złudzeniem
chociaż się uczuciem nigdy nie bawiłam,
prawość mi była najwyższym natchnieniem,
tego w dzieciństwie się nauczyłam.
Potem trzeba było odcinać kupony
i się nauczyć żyć na dziś i na niby,
by nigdy nie zostać ogołoconym
z tego co najcenniejsze. Bo gdybym
wiarę w ludzi straciła
już bym nie żyła....



Proszę – zwolnij

Zwolnij! - proszę
tak nie musisz gnać przez życie
masz przecież dom a w nim wszystko należycie
zbudowane przez ciebie zostało.
Zwolnij, bo się okaże ze zdrowia za mało
aby powędrować na koniec lasu
i nie zważając na upływ czasu
usiąść samotnie w świątyni dumania.
Zwolnij, a i tak zdążysz bez poganiania
zrobić, czego jeszcze nie zrobiłeś.

Niezależnie od tego
czy jesteś, czy byłeś
na horyzoncie zawsze spotkasz
jakieś będzie.
Lecz czy szlachetność można spotkać wszędzie?



Znalazłam wiosnę

Znalazłam wiosnę, jest skromna, ulotna
będzie jej więcej, już otwieram okna
i wołam, przyjdź do mnie, ja czekam tutaj
na radość i szczęścia ruczaj.

Byłoby pięknie, nie tylko w kolorach
nie tylko w zapachach aż do wieczora
a także i w nocy czuć wiosny rozkosz
tulić ją w ramionach mocno.

Jutro też pójdę szukać jej uroków
na łące za domem poczekam do zmroku
posłucham ptaków śpiewania na niebie
i marząc wrócę do siebie.

Znalazłam wiosnę, jest skromna, ulotna
jutro wejdzie przez me wszystkie okna
i z uśmiechem w koło się rozgości
przy mojej Wielkiej Radości



wierny czas

dziękuję losowi za myśli i słowa
i za każdy dzień, który chce się przypodobać
mimo splinu, jaki snuje się przed nami.
To dzięki niemu potrafię czasami
stanąć koło siebie z boku
i nie lękając się żadnych wyroków
spokojnie pomyśleć,
co w tej chwili czuję.

Smutno, bo już nikt nie częstuje
słodyczą kremu sułtańskiego
nektarem zapachu truskawkowego
lodami o barwie pistacji
chłodną "lacrimą" przy kolacji
Tylko mgła gęstnieje przed oczami
z wiernym czasem, który snuje się za nami



Ewa Willaume-Pielka
Poznaniaka z urodzenia, Warszawianka z miłości Sosnowiczanka od 1965 r.
Do wyjścia za mąż bez klucza do prawdziwego mieszkania.



Data dodania:
Komentarze